Kijów tonie w ciemności. Sto polskich generatorów ma to zmienić

natemat.pl 2 godzin temu
Kijów od tygodni funkcjonuje w wojennej zimie, jakiej Europa dawno nie widziała. Przy choćby 17 stopniach mrozu aż 70 proc. mieszkańców stolicy Ukrainy okresowo pozostaje bez prądu, a wielu także bez ogrzewania. Polskie organizacje odpowiadają akcją "Ciepło z Polski dla Kijowa".


Po kolejnym zmasowanym ataku Rosjan na infrastrukturę energetyczną Kijów żyje w trybie ciągłego kryzysu. Fragmenty miasta na długie godziny pogrążają się w ciemności, w wielu blokach kaloryfery stygną, a temperatura spada nie tylko na ulicach, ale też w mieszkaniach i w piwnicach, w których ludzie szukają schronienia. Polskie organizacje odpowiadają akcją "Ciepło z Polski dla Kijowa" – chcą wysłać do miasta 100 generatorów prądu i stacji zasilających, które mogą zdecydować o tym, czy uda się przetrwać najbliższe miesiące.

Według relacji organizatorów akcji termometry w stolicy Ukrainy pokazują choćby 17 stopni poniżej zera. W takich warunkach brak prądu oznacza znacznie więcej niż tylko zwykłą niewygodę. Nie działają piece elektryczne, pompy ciepła i część kotłowni, zamiera komunikacja, przestają ładować się telefony, a wraz z nimi znika możliwość wezwania pomocy czy skontaktowania się z bliskimi w chwili kolejnego alarmu.



Rosyjskie drony i pociski uderzają w stacje transformatorowe oraz sieć przesyłową po to, by uderzyć w tyły – w zwykłych mieszkańców. Utrzymywanie wielomilionowego miasta w stanie permanentnego niedogrzania i zaciemnienia to jedna z najbrutalniejszych odsłon tej wojny.

Ciepło z Polski dla Kijowa – konkretna odpowiedź na kryzys


Zbiórka pod hasłem "Ciepło z Polski dla Kijowa" to inicjatywa kilku organizacji od lat zaangażowanych we wsparcie Ukrainy – m.in. Euromaidanu-Warszawa, Sestry.eu, Fundacji Otwarty Dialog, Fundacji Demokracja i Fundacji Igora Tracza.

Cel jest jasny – zakup i dostarczenie do Kijowa 100 generatorów prądu oraz stacji zasilających. Chodzi zarówno o klasyczne agregaty, które można podłączyć do pieców czy ogrzewaczy, jak i przenośne stacje, zasilające lampy, sprzęt medyczny czy urządzenia komunikacyjne w miejscach, gdzie nie ma dostępu do sieci.

Organizatorzy podkreślają, iż nie chodzi o symboliczny gest, ale o sprzęt, który od razu trafi tam, gdzie jest najciężej: do punktów pomocowych, schronów, placówek społecznych i do ludzi, którzy nie mają własnych zapasów ani możliwości zakupu urządzeń na własną rękę.

Dlaczego generator może ratować życie?


Dla kogoś żyjącego w stabilnym systemie energetycznym generator jest co najwyżej zwykłym sprzętem awaryjnym. W realiach Kijowa staje się urządzeniem ratującym życie.

Jak wiadomo, tego typu sprzęt zamienia paliwo w energię elektryczną. Wystarczy podłączyć do niego grzejnik, farelkę, piec nadmuchowy czy choćby kilka mocnych lamp i ładowarki, by z ciemnego, wychłodzonego pomieszczenia zrobić tymczasowy, ale działający punkt schronienia. W jednym miejscu można wtedy zgromadzić dzieci, osoby starsze, chorych czy tych, których mieszkania najbardziej ucierpiały w wyniku ostrzałów.

Przenośne stacje zasilające pozwalają z kolei utrzymać w działaniu telefony, niewielkie lodówki, sprzęt medyczny i urządzenia komunikacyjne. To szczególnie ważne podczas alarmów lotniczych, kiedy dostęp do informacji i kontakt z rodziną decydują o tym, jak gwałtownie i gdzie można się ewakuować.

Pamiętajmy także, iż w warunkach ostrych mrozów ciepły posiłek nie jest luksusem, ale elementem podstawowego bezpieczeństwa. Generator w punktach pomocowych daje możliwość zagotowania wody, przygotowania jedzenia, podgrzania mleka dla dzieci. To wszystko sprawia, iż akcja "Ciepło z Polski dla Kijowa" nie jest zwykłą zbiórką na sprzęt, ale inwestycją w odporność miasta na powtarzające się uderzenia w jego infrastrukturę.

Link do zbiórki znajdziecie tutaj.

Idź do oryginalnego materiału