Operacje desantowe, szybki przemarsz wojsk na wschodnią flankę, walka z dronami, działania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji – oto podstawowe założenia „Sword 2026”, najważniejszych w tym roku manewrów sił USA na Starym Kontynencie. Ćwiczenia odbędą się m.in. w Polsce.
„Sword 2026” to kontynuacja znanego z poprzednich lat „Defendera”. Zakrojone na wielką skalę przedsięwzięcie polega na szybkim przerzucie i rozmieszczeniu wojsk USA w newralgicznych rejonach Europy i następnie podjęciu walki z przeciwnikiem. A wszystko to w ścisłej współpracy z sojusznikami. W tegorocznej edycji manewrów weźmie udział 15,5 tys. żołnierzy, którzy do dyspozycji będą mieli 1100 sztuk różnego typu sprzętu.
Ważne miejsce na mapie ćwiczeń zajmie Polska. Znajdzie się ona na trasie przemarszu natowskich wojsk z Niemiec na Litwę.
– Naszym głównym zadaniem pozostanie zabezpieczenie logistyczne przemieszczających się pododdziałów – wyjaśnia ppłk Marcel Podhorodecki z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Polacy będą czuwać nad przejazdem wozów bojowych i ciężarówek po drogach publicznych, przygotują też dla sojuszników miejsca tymczasowego stacjonowania. Tak będzie choćby w Nowogrodzie, gdzie pod koniec kwietnia Amerykanie przeprawią się przez Narew. – Tymczasowe mosty rozłożą żołnierze z Włoch, ale nasz pułk będzie z sojusznikami ściśle współpracował, tak by całość operacji przebiegła bez zakłóceń – zaznacza kpt. Natalia Fiedoruk, rzeczniczka 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego.
W Polsce odbędą się też ćwiczenia z ewakuacji rannych. Żołnierze poszkodowani w starciach z przeciwnikiem zostaną przerzuceni do specjalnego ośrodka na terytorium Niemiec. Będą podróżować koleją i drogą powietrzną. Amerykanie zapowiadają, iż podczas tych manewrów pododdziały NATO przećwiczą prowadzenie skoordynowanego i skutecznego ostrzału przeciwnika.
Więcej informacji w portalu internetowym Polska Zbrojna.



