Kompendium systemu monetarnego część 9

pecuniaolet.wordpress.com 3 dni temu

Część 8

Krótkie kompendium wiedzy o systemie monetarnym i roli dolara

Co to jest kapitalizm?

Przyznaję, pytanie nieco dziwne. Z terminem tym, odmienianym we wszystkich przypadkach, spotykamy się codziennie i wszyscy sądzą, iż znają odpowiedź. Wydawałoby się także, iż pojęcie to nie jest związane z tematem „system monetarny”. Ale czy na pewno? Popatrzmy najpierw na definicje tego pojęcia. Pierwsze, co rzuci się w oczy, to wielość tych definicji. Definicje te różnią się w zależności od kraju i osób, które je tworzą. Ale mają one też elementy wspólne. Pierwszym takim elementem jest brak powołania się na jakąkolwiek ideologię. Wszystkie terminy w politologii mają w tle jakąś ideologię; w kapitalizmie niczego takiego nie ma. Ktoś mógłby żartobliwie powiedzieć, iż jedyną ideologią kapitalizmu jest chciwość. I adekwatnie będzie mieć rację… Innym wspólnym elementem jest prywatna własność środków produkcji. Ten element wzięto od Marksa. Ale czy jest to prawda? Pierwszy homo sapiens nie znał jeszcze pojęcia własności, ale kij, którym wygrzebywał smakowite korzonki, i który prawdopodobnie był pierwszym środkiem produkcji, był jego prywatną własnością. Czy to był kapitalizm? Nie inaczej było później z narzędziami z kamienia, brązu i w końcu z żelaza, ale przez wszystkie te tysiąclecia nie mówiliśmy o kapitalizmie. Potem powstały warsztaty rzemieślnicze i manufaktury, które także były prywatne. Już w starożytności wielkość niektórych odpowiadała wielkości dzisiejszej fabryki, ale przez cały czas nie mówimy, iż był to kapitalizm. Nie inaczej jest z innymi elementami definicji. Gospodarka rynkowa – była praktycznie zawsze. Ceny definiowane były przez popyt i podaż. Dążenie do zysku – czy właściciele warsztatów byli altruistami? Czy kiedykolwiek pracowano za darmo? Akumulacja kapitału, czyli reinwestowanie zysków – także zawsze była. Praca najemna – pracownicy najemni byli już w starożytności! Dzisiejszy robotnik to dawniejszy czeladnik. Zmieniła się tylko nazwa. Konkurencja – także nie jest domeną kapitalizmu. Praktycznie zawsze towary i usługi konkurowały ze sobą. Na cokolwiek nie popatrzymy, wszystko było już wcześniej. Może w nieco innej formie, ale było.

Widzimy więc, iż wszystkie definicje są mocno naciągane. Że ich twórcy sami nie bardzo potrafili określić czym jest kapitalizm. Bo próbowali zdefiniować kapitalizm przy pomocy pojęć i narzędzi używanych w politologii, ale nie rozumieli tego, iż kapitalizm nie jest ani systemem politycznym, ani społecznym, ani gospodarczym. Czym zatem jest kapitalizm? Zrozumiemy to, gdy popatrzymy na faktyczne zmiany, które zaszły na świecie z momentem jego powstania.

Co zatem zmieniło się? Zmieniła się skala i tempo rozwoju. Przez tysiąclecia pojęcie „wzrost gospodarczy” praktycznie nie istniało. Dopiero z nastaniem kapitalizmu, gospodarki niektórych państw dosłownie eksplodowały! Co było tego przyczyną? Niektórzy powiedzą, iż wynalazek maszyny parowej i nowych metod wytopu stali. Owszem, to prawda. Ale postęp techniczny był cały czas, jednak był wprowadzany powoli i nie na masową skalę. Co umożliwiało ten rozwój i przyspieszenie? Co się zmieniło? Zmienił się system monetarny. Zmienił się obieg pieniądza. To umożliwiło finansowanie tego postępu. Jakie cechy miał ten obieg w okresie przedkapitalistycznym? Nie był regulowany i nie był sterowany. Puszczone w obieg pieniądze krążyły sobie jak chciały. Owszem, także wtedy ich część gromadziła się u lichwiarzy, ale był to margines. A co zmieniło się, gdy narodził się kapitalizm? Powstały banki! Jaki był skutek ich powstania? Rozpoczęło się sterowanie obiegiem pieniędzy! Wszystko zaczęło się w roku 1694, gdy powstał Bank of England. Wprawdzie nie był to pierwszy bank centralny, gdyż w 1661 roku powstał Bank Szwedzki, ale dopiero bank angielski w połączeniu ze zmianami społecznymi uruchomił cały proces powstawania kapitalizmu. Do tej pory władca, który chciał wyemitować pieniądze, musiał mieć odpowiednią ilość metali szlachetnych – złota lub srebra. Bank centralny uwalniał go od tego kłopotu, gdyż tworzył pieniądze „z niczego”. Inną zmianą było odejście feudałów od pobierania renty feudalnej w naturze, na pobieranie jej w pieniądzach. To były dwa główne czynniki umożliwiające powstanie tego, co dzisiaj nazywamy bankami komercyjnymi. Ale dopiero mniej więcej sto lat później wszystko to nabrało tempa. Rozpoczął się proces, który nazywamy rewolucją przemysłową. Teraz szewc, który kiedyś z trudem zdobywał pieniądze na warsztat szewski, otwierał fabrykę butów. Tkacz, zamiast warsztatu, także otwierał fabrykę włókienniczą. Kowal – hutę żelaza. Podobnie było w innych branżach. Ta skala zmian nie byłaby możliwa bez nowego systemu monetarnego. A przede wszystkim nie byłaby możliwa bez instytucjonalizacji lichwy!! Powstała nowa klasa społeczna – kapitaliści. Tu dochodzimy do kolejnego błędu! Kapitalista to nie fabrykant, czyli właściciel środków produkcji!!! Za Marksem wszyscy popełniają ten błąd!! Kapitalista to nie właściciel fabryki! On niczego nie wytwarza!!! On posiada jedynie KAPITAŁ, czyli pieniądze, które pomnaża w drodze lichwy – a pożycza je głównie właśnie fabrykantom!! Dlatego „Kapitał” Marksa ani nie został zakazany, ani nie był zwalczany, bo odwracał uwagę od prawdziwych kapitalistów i przekierowywał gniew społeczny na fabrykantów. Paradoksalnie znajdziemy u Marksa pojedyncze zdania, które wskazują, iż widział ten proces, ale najwidoczniej nie rozumiał jego znaczenia i konsekwencji. Cały „Kapitał” Marksa jest dowodem na to, iż w ogóle nie rozumiał tego czym jest pieniądz, jaka jest jego rola i jakie są efekty systemu monetarnego. A skąd wzięła się ta nowa klasa? Veblen ma rację, iż klasa ta wykształciła się z feudałów, którzy lokowali swoje renty feudalne w bankach, i do których dołączyli lichwiarze, którzy nie otworzyli własnych banków i do tej pory nie działali w żadnym systemie. Oczywiście zmiany w systemie monetarnym i rewolucja przemysłowa spowodowały ogrom przemian politycznych, społecznych i gospodarczych. Faktycznie wykształcił się nowy ustrój. Ale musimy zrozumieć jego genezę. Wszystkie te zmiany nie wzięły się z niczego! Były EFEKTEM zmian w systemie monetarnym! Definicje politologów można więc porównać np. do definiowania pór roku jedynie na podstawie tego, jak się ludzie ubierają, bez uwzględniania temperatur i warunków pogodowych, które wymuszają odpowiedni ubiór.

Co jeszcze się zmieniło? Tu musimy uświadomić sobie, iż nowy system monetarny uruchomił proces ciągłych zmian w systemie politycznym, społecznym i gospodarczym. Rozpoczął od zmian w sposobie rządzenia. Michael Taube, w swojej wydanej w 1937 roku książce „Der großen Katastrophe entgegen”, cytuje słowa, jakie na odbywającym się od 22 do 26 lipca 1914 roku Światowym Kongresie Eucharystycznym w Lourdes, dosłownie na kilka dni przed wybuchem pierwszej wojny światowej, powiedział John Murphy Farley: „Der Krieg, der in Vorbereitung ist, wird ein Kampf zwischen dem internationalen Kapital und den regierenden Dynastien sein. Das Kapital wünscht niemanden über sich zu haben, kennt keinen Gott oder Herrn und möchte alle Staaten als großes Bankgeschäft regieren lassen. Ihr Gewinn soll zur alleinigen Richtschnur der Regierenden werden. […] Business […] einzig und allein.” – przygotowywana wojna będzie walką między międzynarodowym kapitałem a rządzącymi dynastiami. Kapitał nie chce mieć nikogo ponad sobą – ani Boga ani pana i chce rządzić państwami jak wielkim bankiem. Zysk [kapitału] ma być jedyną wytyczną dla rządzących [państwami]. […] Ma to być jeden […] [wielki] interes (tłumaczenie moje).

Jak wyglądał ówczesny świat: Imperium brytyjskie przekroczyło szczyt swojej potęgi, pod jego bokiem wyrosła nowa potęga w postaci kajzerowskich Niemiec i ściśle związanych z nimi Austro-Węgier. Planowana kolej Berlin-Bagdad wymykała się kontroli „panującej nad falami” marynarki brytyjskiej. Rosja – formalnie sojusznik Wielkiej Brytanii – dodatkowo połączona „więzami krwi” z tamtejszym dworem panującym – była najszybciej rozwijającym się państwem na świecie i kolejnym zagrożeniem. Wszystkie te kraje, a adekwatnie ich władcy, nie miały zamiaru podporządkować się anglosaskiemu kapitałowi. Farley miał rację. Wszystkie trzy dwory panujące upadły. Kajzer abdykował, Austro-Węgry rozpadły się a ich monarchia przestała istnieć, W Rosji wywołano rewolucję. Nie, nie pomyliłem się! Nie wybuchła rewolucja, ale WYWOŁANO rewolucję!

A jaki był cel tych zmian? Jaką formę rządzenia preferuje kapitalizm? Demokrację. Tu wszyscy się zdziwią i powiedzą: przecież to świetnie! Czego ja się czepiam! Ale tu nie chodzi o demokrację bezpośrednią, w której każdy ma swój udział w sprawowaniu władzy, ale o demokrację przedstawicielską, w której społeczeństwo nie wybiera spośród siebie swoich przedstawicieli, ale wybiera podsuniętych mu figurantów, którzy wprawdzie różnią się programami, ale jedynie w kwestiach, które są dla kapitalizmu obojętne. Podobnie jak z właścicielami środków produkcji, także tutaj następuje przekierowanie gniewu społecznego. Winne są marionetki, ale ci, którzy pociągają za sznurki, są niewidoczni i choćby nie potrafimy ich zdefiniować. Jest to bardzo bezpieczny sposób sprawowania władzy. We wszystkich innych systemach można palcem wskazać tyrana i wyzyskiwacza. Wiadomo kogo należy zgilotynować! W kapitalizmie choćby nie wiemy przeciwko komu mamy się buntować!

Proszę zauważyć, iż niewidoczna stała się też forma wyzysku. Już na początku tego kompendium zwróciłem uwagę na to, iż nie mamy żadnych materiałów opisujących system monetarny, rolę pieniądza, jego funkcjonowanie, przepływ strumieni pieniędzy i mechanizmy sterujące tym przepływem. Nie rozumiemy, iż to system monetarny jest główną formą wyzysku! Największą winą Marksa nie jest powstanie komunizmu i socjalizmu. Nie jest dojście do władzy Lenina, Stalina, Mao, Pol Pota i im podobnych. Największą winą Marksa jest założenie nam klapek na oczy i wprowadzenie w ślepą uliczkę, w której widzimy jedynie wyzysk w formie pracy najemnej. Jedyne, co Marks (względnie prawidłowo) opisał, to procesy związane z produkcją towarów! Ale wyzysk przez pracę najemną nie jest domeną kapitalizmu. On istnieje praktycznie od początku istnienia ludzkości! Kapitalizm jest wyzyskiem poprzez system monetarny, a właściciele środków produkcji są także warstwą wyzyskiwaną.

Ale spróbujmy podać adekwatną definicję kapitalizmu.

Kapitalizm to opierający się na zinstytucjonalizowanej lichwie system monetarny, który na swoje aktualne potrzeby kształtuje systemy polityczne, społeczne i gospodarcze. Ten system monetarny stworzył nową klasę społeczną – kapitalistów. Ludzie ci dysponują kapitałem, czyli pieniędzmi, których celem nie jest zakup towarów lub usług, ale jedynie pomnażanie w drodze lichwy. Dochody tej klasy nie pochodzą więc ani z produkcji, ani z usług, ale jedynie z lichwy, czyli pożyczania pieniędzy na procent. W drodze wykładniczego wzrostu dochodów kapitałowych dochodzi do coraz szybszego przekierowania do kapitalistów pieniędzy znajdujących się w obiegu. To umożliwia im kontrolę nad obiegiem pieniądza i w ten sposób powoduje nie tylko przejęcie faktycznej władzy w państwie, ale także wymusza korzystne dla nich zmiany polityczne, gospodarcze i społeczne, które z czasem ewoluują i dostosowują się do aktualnych potrzeb kapitału.

A jak było „za komuny”? Zdziwienie może wywołać fakt, iż formalnie nie było wtedy banku centralnego. Nie było ustawy o banku centralnym, była ustawa o Narodowym Banku Polskim, który de facto pełnił rolę banku centralnego. Dlaczego tak było? Nie wiem. Nie wykluczam chęci podkreślenia niezależności od sił i struktur stojących za systemem monetarnym, których istnienie podejrzewam. Paradoksalnie mieliśmy wtedy całkiem niezły system monetarny. O wiele lepszy od obecnego! Niestety, narzucony nam siłą ustrój i powiązana z nim ideologia, wymuszały wręcz kretyński system gospodarczy, który niweczył jego zalety i nie pozwalał na pełne ich wykorzystanie. Ustawowym celem NBP było wtedy finansowanie państwa i gospodarki państwowej. Dzisiejszemu NBP nie wolno tego robić!!! To właśnie ten zakaz oznacza wprowadzenie kapitalizmu w naszym kraju. Nie było wtedy wewnętrznego zadłużenia złotówkowego u podmiotów prywatnych. Państwo zadłużało się bezpośrednio w NBP. Ówczesna złotówka była zatem także długiem. Ale był to dług, którego niespłacenie nie pociągało za sobą konsekwencji w postaci bankructwa państwa lub braku pieniędzy w obiegu. Konsekwencje były jedynie natury ekonomicznej – w formie inflacji. Niestety, konieczny był import niektórych towarów i surowców, więc konieczne było zadłużenie zagraniczne w obcych walutach. Niewydolna gospodarka nie tylko nie potrafiła pokryć wewnętrznego zapotrzebowania na towary i usługi, ale musiała eksportować do innych państw RWPG. Krajowy rynek był więc rynkiem niedoborów; brakowało praktycznie wszystkiego. Co gorsze, produkowane towary były przestarzałe technicznie i bardzo kiepskiej jakości, nie znajdowały zbytu na zachodnich rynkach, więc nie było pieniędzy na spłatę długów w obcych walutach. Na domiar złego nie wiadomo było, czy choćby ten niewielki eksport jest opłacalny, gdyż nie istniał rachunek kosztów. Nie mógł istnieć, gdyż wszystkie ceny były „brane z sufitu” przez Państwową Komisję Cen. Ówczesny system monetarny pozwolił jednak bez zadłużenia wewnętrznego odbudować i uprzemysłowić kraj, wykształcić społeczeństwo oraz znacząco popchnąć w rozwoju zacofany rolniczy kraj, jakim była przedwojenna Polska.

Kapitalizm i wojna

Co roku południowe stany USA nawiedzają tajfuny siejące ogromne zniszczenia. Z pewnością wszyscy widzieli w mediach zdjęcia po takiej katastrofie – ogromna ilość zniszczonych domów i płaczący, zrozpaczeni ludzie. Winę za ogrom tych zniszczeń ponosi typowe amerykańskie budownictwo „z dykty”. Wiele osób zadaje sobie z pewnością pytanie: jak to możliwe, iż od tylu lat, w tak bogatym kraju nie buduje się w tych rejonach domów, które przetrwają taki kataklizm? Przecież w gospodarce rynkowej natychmiast powinno pojawić się wiele firm, które to oferują! Technicznie nie jest to żaden problem, wiele technik budowlanych umożliwia budowę takich domów po kosztach kilka wyższych niż domy z dykty. Tak myślą naiwni, którzy wierzą w bajeczki o kapitalizmie, wolnym rynku i konkurencji. Totalne ogłupienie amerykańskiego społeczeństwa propagandą o tym, iż żyją w najwspanialszym kraju i ustroju, gdzie wszystko – z budownictwem włącznie – jest najlepsze, jest tylko częściowym wyjaśnieniem. Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w systemie monetarnym. Kto ze zrozumieniem przeczytał to, co już napisałem, ten rozumie, iż motorem kapitalizmu są kredyty i pożyczki. Bez nich nie ma pieniędzy w obiegu gospodarczym i bez nich nie ma zysków kapitałowych. Cały system monetarny i to, co zwiemy kapitalizmem, nie mogą bez nich funkcjonować. Gdyby domy na tych terenach nie uległy zniszczeniu, to kredyty na ich odbudowę nie byłyby potrzebne. Nie byłoby zarobku! Huragany i spowodowane nimi zniszczenia są więc dla kapitalistów darem niebios w dosłownym tego słowa znaczeniu! Nie mogą więc dopuścić do tego, by trwałe domy zepsuły im interes!

Ale miało być o kapitalizmie i wojnie. Co to ma wspólnego z huraganem? Bo wojna to taki huragan do n-tej potęgi!! To są dopiero zyski!! Kiedyś przyczyną wojen były ambicje władców, dzisiaj wojna to po prostu interes jak każdy inny.

To, czego nie dostrzegają albo nie chcą dostrzec „naukowcy”, dostrzegł i trafnie określił szwajcarski teolog Karl Barth. W swojej „Dogmatyce kościelnej” pisze on: „Wo nicht der Mensch, sondern das zinstragende Kapital der Gegenstand ist, dessen Erhaltung und Mehrung der Sinn und das Ziel der politischen Ordnung ist, da ist der Automatismus schon im Gang, der eines Tages die Menschen zum Töten und Getötetwerden auf die Jagd schicken wird.” – tam, gdzie podmiotem działalności systemu politycznego nie jest człowiek, ale oprocentowany kapitał, tam obecny jest automatyzm, który pewnego dnia uruchamia proces wzajemnego zabijania się ludzi (tłumaczenie moje). Jako teolog pisał to „od serca” i pewnie nie rozumiał tego automatyzmu, ale trzeba powiedzieć, iż jego spostrzeżenie jest niestety trafne.

Ciekawe, iż ludzie kościoła potrafią dostrzec wiele rzeczy, których nie dostrzegają inni. Powyżej cytowałem arcybiskupa Nowego Jorku a teraz teologa …

Może na chwilę wrócę do wypowiedzi cytowanego wcześniej kardynała Farleya. W 1916 roku Niemcy nie miały już pieniędzy na dalsze prowadzenie wojny i wystąpiły z propozycją zawarcia pokoju, polegającego na powrocie do stanu z przed wojny. Ale to byłoby równoznaczne z nieosiągnięciem wyznaczonego przez kapitalizm celu tej wojny, czyli obaleniem trzech dworów panujących. USA, które już finansowały Anglię i Francję, zaproponowały Niemcom pożyczkę na dalsze prowadzenie wojny!! Skąd my to znamy? Pożyczka była tak skuteczna, iż szala zwycięstwa zaczynała przechylać się na stronę Niemiec, więc USA musiały włączyć się do wojny i zakończyć ją po myśli kapitału. Ostatnią ratę tej pożyczki Niemcy spłaciły w 2011 roku.

Ale co to za automatyzm, o którym mówi Barth? Do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy. Po pierwsze: pieniędzy, po drugie: pieniędzy, po trzecie: pieniędzy. Nie pamiętam kto to powiedział, ale miał rację. Podręczniki historii mówią jedynie, iż Napoleon doszedł do władzy, iż Hitler doszedł do władzy. Milczą na temat ludzi, którzy ich dojście do władzy sfinansowali, bo dostrzegli, iż mały Korsykanin jest w stanie najpierw podpalić Europę, a potem ruszyć na Moskwę. Trochę więcej mówi się o strukturach, które ten sam potencjał dostrzegły u krzykacza z monachijskiej piwiarni. Dziś choćby nikt nie ukrywał, iż „Majdan”, którego cel jest identyczny z tamtymi, kosztował 5 miliardów dolarów. Nie znamy mechanizmów funkcjonowania naszego systemu monetarnego, gdyż nikt ich nie bada. Dlatego nie wiemy i nie rozumiemy, iż mechanizm, który doprowadza do wybuchu wojen nie leży już w ambicjach władców. Tak było kiedyś. Dziś naiwnie przenosimy to przekonanie na polityków i marnujemy czas na analizowanie ich posunięć. Nie rozumiemy, iż do wybuchu wojen doprowadza koncentracja kapitału w rękach nielicznej grupy ludzi. Koncentrację tę nie tylko umożliwia, ale wręcz wymusza nasz system monetarny! Gdy brakuje już zyskownych obiektów inwestycji, a obieg kapitałowy wyczerpał swoje możliwości, ludzie ci doprowadzają do wybuchu wojen. Jest to świetny interes! Bo armię trzeba uzbroić, wyposażyć, wyżywić, przetransportować, zapłacić żołd żołnierzom. To kosztuje. Wojna powoduje zniszczenia, do odbudowy których potrzebne będą pieniądze… Dlatego dziś wszyscy zbroją się na potęgę. Dlatego podpala się coraz to nowy rejon świata. Czym to się skończy?

Jeśli chcemy żyć w pokoju, jeżeli chcemy bezpiecznej przyszłości dla naszych dzieci, jeżeli nie chcemy w czasie wojny nuklearnej, bez żadnej pomocy, powoli zdychać w niewyobrażalnych męczarniach, to jedynym rozwiązaniem nie jest wybór takiej czy innej partii lub innych polityków. Jedynym rozwiązaniem jest zmiana systemu monetarnego. Likwidacja mechanizmu, który do tych katastrof doprowadza i odebranie tym, którzy na tym korzystają, narzędzia do szczucia ludzi na siebie, by miliony ludzi ginęły dla ich zarobku. Ale najpierw musi to do nas dotrzeć, najpierw musimy to wszystko zrozumieć. I to jest najtrudniejsze…

Jeszcze raz powtórzę, iż praktycznie nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, iż wojna jest wbudowana w nasz system monetarny. Jest jego nieodłączną częścią. To właśnie jest ten automatyzm, o którym pisał Barth. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, iż świat stoi dziś przed alternatywą: kolaps systemu monetarnego albo wojna światowa. W naszym systemie monetarnym co kilkadziesiąt lat konieczny jest reset, „wyzerowanie licznika”, spowodowane brakiem pieniędzy w obiegu gospodarczym i ich nadmiarem w obiegu kapitałowym. Do tej pory takimi resetami były wojny światowe. Dwa razy wybrano wojnę, ale dziś, po raz pierwszy w historii, ludzkość dysponuje technicznymi możliwościami samozagłady. Wojna światowa oznaczałaby koniec naszej cywilizacji i najprawdopodobniej także koniec gatunku ludzkiego.

Obraz mówi więcej niż słowa, więc zamiast długiego tekstu spróbuję wytłumaczyć wszystko poniższym schematem

Mam nadzieję, iż ten schemat pozwala zrozumieć to, co dzieje się w tej chwili na świecie. Że wzrost napięcia i to, iż jesteśmy o krok od trzeciej wojny światowej nie pojawiły się z niczego.

Także globalizm i walka z państwami narodowymi nie pojawiły się z niczego. Państwa narodowe stoją na przeszkodzie w globalnej ekspansji kapitału. Musimy tu sobie jasno powiedzieć, iż chodzi o kapitał anglosaski!! Kraje, które stają mu na przeszkodzie stawia on przed alternatywą: całkowite podporządkowanie się albo zniszczenie.

A jak wygląda dzisiejszy świat? USA przekroczyły szczyt swojej potęgi. Rosja jest największą potęgą militarną. Chiny stały się największą potęgą gospodarczą. Planowany przez Chiny Nowy Jedwabny Szlak, jest poza kontrolą USA, gdyż przebiega drogą lądową lub akwenami, których nie kontroluje marynarka USA. Rosja dzięki sankcjom gwałtownie się rozwija i dzięki nowym rodzajom broni uzyskuje coraz większą przewagę militarną. Coraz więcej państw organizuje się w pakty, których celem jest uwolnienie się spod władzy anglosaskiego kapitału. To wszystko jest dla anglosaskiego kapitału zagrożeniem egzystencjalnym. Ale, w przeciwieństwie do okresu sprzed pierwszej wojny światowej, anglosaski kapitał nie ma już ani przewagi gospodarczej, ani militarnej. przez cały czas dysponuje jednak potencjałem nuklearnym zdolnym wielokrotnie zniszczyć świat. Ale szalenie ważna jest też tzw. soft power – zachodnia kontrola nad mediami umożliwia manipulowanie opinią publiczną. To samo umożliwia kontrola nad sporą częścią Internetu. Zdominowane przez Zachód wyszukiwarki decydują o tym jaka wiedza ma do nas dotrzeć, media społecznościowe także są narzędziem umożliwiającym sterowanie społeczeństwem. Wiele tzw. mediów niezależnych jest niezależne jedynie z nazwy. Ogromne znaczenie ma faktyczny monopol w dziedzinie systemów operacyjnych i wielu komputerowych programów użytkowych. Dominacja zachodnich walut umożliwia korumpowanie polityków, urzędników i wojskowych w wielu krajach. To wszystko w ogromnej mierze kompensuje utratę dominacji militarnej.

Niektórzy mówią o konieczności pokojowej koegzystencji, ale nie rozumieją tego, iż jest to niemożliwe. System anglosaski opiera się na dominacji, totalnym podporządkowaniu i wyzysku. System reszty świata opiera się na pokojowej współpracy. Jakiekolwiek dostosowanie się do strony przeciwnej jest klęską!

Do anglosaskiej oligarchii powoli dociera, iż traci pozycję światowego hegemona. Miota się jak zwierzę w potrzasku. Nie jest w stanie gospodarczo konkurować z Chinami, Indiami a choćby z Rosją, więc próbuje innych metod. Aktualnie stara się przejąć kontrolę nad jak największą częścią nośników energii – ropą i gazem, w następnej kolejności z pewnością spróbuje przejąć kontrolę nad najważniejszymi surowcami. Stale próbuje nacisków ekonomicznych i sankcji, likwiduje nieposłuszne rządy, wznieca wojny w miejscach zapalnych, które sama kiedyś stworzyła. Następnym etapem będzie pchnięcie do wojny europejskich i azjatyckich wasali. Ale największym zagrożeniem dla Zachodu jest brak uzbrojenia, które mogłoby konkurować nie tylko z uzbrojeniem rosyjskim, ale – jak pokazuje obecna wojna z Iranem – choćby z uzbrojeniem irańskim. Zachód nie posiada własnej, dobrze wykształconej kadry naukowo-technicznej, więc to zapóźnienie będzie się powiększać. Gdy wszystkie inne metody nie przyniosą żadnych rezultatów, a przepaść w jakości uzbrojenia stanie się zagrożeniem egzystencjalnym, zachodnia oligarchia, nie mając innego wyjścia, rozpęta światową wojnę nuklearną. Niestety, w chwili obecnej nie widzę żadnych szans na uniknięcie tego scenariusza.

Idź do oryginalnego materiału