Rumunia poderwała w piątek dwa myśliwce F-16 w celu monitorowania dronów, których szczątki mogły spaść na terytorium kraju. "Specjalistyczne zespoły są gotowe do interwencji w terenie w celu rozpoczęcia operacji poszukiwawczej" - podano w komunikacie tamtejszego MON-u. Dzień wcześniej przybył do Rumunii prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który spotkał się premierem tego państwa Ilią Bolojanem.
Kraj NATO poderwał myśliwce. Możliwe naruszenie przestrzeni powietrznej

Z komunikatu rumuńskiego resortu obrony wynika, iż około godz. 10:00 systemy radarowe "wykryły cele powietrzne na północ od okręgu Tulcza (obszar Chilia Veche–Valcov)". W reakcji na to zdarzenie poderwano dwa myśliwce F-16 z 86. Bazy Lotniczej Borcea w celu rozpoznania i monitorowania przestrzeni powietrznej.
"Z dotychczasowych danych wynika, iż fragmenty drona mogły spaść również na terytorium Rumunii w okolicy Chilia Veche (wsi położonej przy granicy z Ukrainą - red.)” – dodano w komunikacie rumuńakiego ministerstwa.
Drony wleciały w przestrzeń powietrzną NATO. Samoloty sojuszu monitorowały sytuację
Resort poinformował także, iż systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Do mieszkańców przygranicznych terenów wysłano alerty bezpieczeństwa.
Niedługo później resort wydał drugi komunikat, z którego wynika, iż "po wykryciu kolejnych dronów" poderwano ok. godz. 11:55 dwa niemieckie samoloty Eurofighter Typhoon , które stacjonują w Rumunii w ramach natowskich patroli powietrznych.
ZOBACZ: Alaksandr Łukaszenka otrzymał broń od Rosjan. Zagroził Polsce
Okręg Tulcza leży we wschodniej Rumunii i graniczy z obwodem odeskim, gdzie trwał alarm przeciwlotniczy w momencie wykrycia obiektów powietrznych przez rumuńskie systemy. Bukareszt nie sprecyzował jednak, jakiego pochodzenia były te wykryte cele powietrzne.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni













