Kreml potrzebuje nowych żołnierzy. Długie kolejki Rosjan na granicy

polsatnews.pl 5 godzin temu

Na granicy Rosji z Gruzją utworzyły się długie kolejki. Rosyjska Federalna Służba Celna poinformowała o rekordowym ruchu na przejściu w Górnym Larsie, a media łączą wzmożone wyjazdy z pogłoskami o możliwej nowej mobilizacji po wrześniowych wyborach do Dumy Państwowej.

NEXTA/X
Korki na granicy Rosji z Gruzją. Rosyjska Służba Celna informuje o rekordowym ruchu

Rosyjska Federalna Służba Celna poinformowała, iż w ciągu doby do wieczora 18 sierpnia przez przejście graniczne w Górnym Larsie przejechało ponad 20 tys. osób. Wysoki ruch odnotowano także wcześniej - 15 i 16 sierpnia przez punkt miało przechodzić ponad 19 tys. osób dziennie.

Według rosyjskich służb obecne wskaźniki są znacząco wyższe niż w analogicznych okresach poprzednich lat. W związku z dużym ruchem wzmocniono obsadę przejścia, aby zwiększyć jego przepustowość.

⚡️ Tens of thousands are fleeing Russia

A record 20,000 people crossed the legendary border checkpoint with Georgia in just 24 hours.

At Verkhny Lars, queues stretched to two and a half hours, forcing border guards to urgently reinforce their shifts and call in extra personnel… pic.twitter.com/tjQ43GLDFA

— NEXTA (@nexta_tv) August 19, 2026

Świadkowie cytowani przez kanał na Telegramie "Ostrożno, Nowosti" informowali natomiast o dużym korku po rosyjskiej stronie. Według jednej z relacji samochody w ciągu dwóch godzin przesuwały się zaledwie o około 100 metrów.

Gruzja podważa rosyjskie dane. Kolejki nie tylko przez strach przed mobilizacją

Informacjom rosyjskiej Federalnej Służby Celnej sprzeciwiło się jednak gruzińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Według danych Tbilisi w ciągu ostatniej doby przez przejście w kierunku Gruzji wjechało 7880 osób różnych narodowości, natomiast 8406 osób przekroczyło granicę w przeciwną stronę - z Gruzji do Rosji.

Gruzińskie MSW uznało doniesienia o rekordowej liczbie osób przybywających z Rosji za niezgodne z rzeczywistością i oceniło, iż służą one rozpowszechnianiu dezinformacji. Oznacza to, iż rosyjskich danych o ponad 20 tys. podróżnych nie należy utożsamiać z liczbą Rosjan, którzy w ciągu jednej doby wyjechali do Gruzji.

ZOBACZ: Na polskim niebie zaroiło się od myśliwców. Eksperci wyjaśniają

Nie ma również potwierdzenia, iż obecne kolejki są wyłącznie skutkiem obaw przed mobilizacją. 13 sierpnia ruch przez przejście został czasowo wstrzymany po wykryciu zagrożenia zejściem lawiny błotnej w wąwozie Devdoraki. Choć po kilku godzinach przejazd wznowiono, do tego czasu w drogach dojazdowych zdążyła utworzyć się kolejka.

Znaczenie może mieć również sezon wakacyjny. Wiceprezes rosyjskiego stowarzyszenia touroperatorów Artur Muradian zwrócił uwagę, iż sierpień jest jednym z najbardziej intensywnych miesięcy dla turystyki, a Górny Lars służy nie tylko osobom jadącym do Gruzji, ale także podróżującym samochodami dalej do Armenii. Rosyjska służba celna również wskazywała na wysoki sezon turystyczny jako jeden z powodów dużego obciążenia przejścia.

Widmo kolejnej mobilizacji w Rosji. Rośnie zainteresowanie emigracją

Wzmożony ruch na granicy pojawia się jednak w czasie, gdy w Rosji nasilają się pogłoski o możliwości ogłoszenia kolejnej mobilizacji po wyborach do Dumy Państwowej, które odbędą się w dniach 18-20 września. Wybranych zostanie wszystkich 450 deputowanych niższej izby rosyjskiego parlamentu.

Niezależne rosyjskie media "Ważnyje istorii" i "Wiorstka" informowały wcześniej, powołując się na źródła związane m.in. z administracją prezydenta, komisjami wojskowymi i służbami, iż w rosyjskich władzach dyskutowany jest scenariusz nowego poboru jesienią. Rozmówcy mediów podkreślali jednak, iż żadna ostateczna decyzja nie została podjęta.

Presja na uzupełnianie szeregów rosyjskiej armii rośnie. "Financial Times" informował, iż Kreml i Ministerstwo Obrony wyznaczyły regionom zadanie pozyskania w 2026 roku łącznie 409 tys. nowych żołnierzy kontraktowych. Według rozmówców gazety coraz trudniej jest jednak znaleźć osoby gotowe podpisać umowę z wojskiem, mimo wysokich premii oferowanych rekrutom.

ZOBACZ: Rosjanie zmienili okręty i statki w "wysypiska śmieci". Wstyd na cały świat

"The Guardian" opisywał z kolei przypadki coraz bardziej agresywnych metod werbunku. Według aktywistów w niektórych regionach mężczyźni byli zabierani z miejsc pracy lub zatrzymywani przez policję, a następnie nakłaniani do podpisania kontraktów. Jednocześnie źródła gazety zaznaczały, iż nie ma informacji świadczących o tym, iż Władimir Putin podjął już decyzję o przeprowadzeniu kolejnej masowej mobilizacji.

Rosyjskie władze oficjalnie zaprzeczają takim planom. Pod koniec lipca wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew nazwał informacje o przygotowywanej mobilizacji "kłamliwą prowokacją" i przekonywał, iż dodatkowy pobór nie jest potrzebny.

Obawy wśród części Rosjan są jednak widoczne także poza granicą z Gruzją. Projekt "Relokac", pomagający w emigracji z Rosji, podał, iż liczba zapytań dotyczących wyjazdu wzrosła z około 70 do 120 dziennie. Coraz więcej osób ma pytać o możliwość opuszczenia kraju jeszcze przed wrześniem lub październikiem.

Wcześniej wzrósł także popyt Rosjan na mieszkania w Armenii. Pośrednicy z Erywania informowali, iż ceny najmu w ciągu kilku miesięcy zwiększyły się o około 30 proc., a zainteresowanie mieszkaniami zaczęło przypominać sytuację z 2022 roku.

Górny Lars symbolem ucieczki przed poborem

Obecna sytuacja przywołuje wspomnienia z września 2022 roku, kiedy Władimir Putin ogłosił "częściową mobilizację". Do armii wezwano wówczas około 300 tys. rezerwistów, a setki tysięcy Rosjan próbowały opuścić kraj. Górny Lars stał się wtedy jednym z głównych szlaków ucieczki.

Na drodze prowadzącej do Gruzji powstały wielokilometrowe korki, a oczekiwanie na przekroczenie granicy trwało choćby kilka dni. Sytuacja była na tyle trudna, iż wyjątkowo umożliwiono przekraczanie samochodowego przejścia również pieszo. Przy punkcie pojawiła się wtedy także grupa mobilizacyjna rosyjskiej komisji wojskowej, która wydawała wezwania osobom podlegającym służbie.

WIDEO: Paraliż lotniczy trwa. Dziennikarz o sytuacji na Sycylii
Idź do oryginalnego materiału