Rosyjskie MSZ wezwało ambasadorów Francji i Wielkiej Brytanii po ataku Ukraińców na Briańsk. Resort stanowczo zaprotestował wskazując, iż uderzenie przeprowadzono przy użyciu pocisków Storm Shadow i SCALP, które przekazały obrońcom Londyn i Paryż. Rosjanie ostrzegli, iż w przypadku dalszego wspierania działań zbrojnych Ukrainy "to właśnie te europejskie stolice poniosą odpowiedzialność".
Kreml wściekły po ataku. Wezwano ambasadorów państw NATO

"Jest dla nas oczywiste, iż wystrzelenie pocisków w kierunku Briańska nie byłoby możliwe bez udziału brytyjskich i francuskich specjalistów, którzy je przygotowali" - oświadczyło rosyjskie MSZ w oficjalnym komunikacie.
We wtorek armia ukraińska przeprowadziła atak na fabrykę w Briańsku w zachodniej Rosji, wytwarzającą mikroelektronikę wykorzystywaną m.in. do produkcji pocisków balistycznych i manewrujących. Do ataku wykorzystane zostały pociski manewrujące dostarczone Ukrainie przez Wielką Brytanię Storm Shadow i francuskie SCALP, produkowane przez francusko-brytyjski koncern MBDA.
Ukraińcy zaatakowali Briańsk. Rosja ostrzega Londyn i Paryż
Siły ukraińskie wystrzeliły łącznie siedem sztuk, które trafiły w trzy budynki na terenie zakładów, o czym informował portal KiberBoroszno. W wyniku ataku zginęło siedem osób, a ok. 40 zostało rannych.
ZOBACZ: Kraj NATO poderwał myśliwce. Możliwe naruszenie przestrzeni powietrznej
Według rosyjskiego MSZ ukraiński atak był "celową prowokacją mającą na celu zniweczenie starań o zawarcie porozumienia pokojowego na Ukrainie".
Jednocześnie strona rosyjska podkreśliła, iż w przypadku dalszego współdziałania Londynu i Paryża w działaniach wojennych Ukrainy "to właśnie te europejskie stolice poniosą odpowiedzialność za niszczycielskie skutki konfliktu zbrojnego i eskalację napięć".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni













