Krok w krok za Jastrzębiami

polska-zbrojna.pl 6 godzin temu

Kilkaset ton specjalistycznego sprzętu strażackiego, kilkadziesiąt osób i 200 mil morskich. Zespół Ratowniczo-Gaśniczy z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach trenował przerzut ludzi i sprzętu drogą morską. Na pokładzie okrętów transportowo-minowych 8 Flotylli Obrony Wybrzeża ruszyli ze Świnoujścia do Gdyni.

Tam, gdzie pojawiają się polskie F-16, tam są również oni. Zespół Ratowniczo-Gaśniczy z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach zabezpiecza operacje lotnicze Jastrzębi. W jego skład wchodzi kilkudziesięciu żołnierzy-strażaków wszechstronnie wyszkolonych. Są wśród nich technicy, ratownicy medyczni, ratownicy wodni, a także osoby potrafiące działać na dużych wysokościach. Ich zadaniem jest zabezpieczenie startów i lądowań oraz kompleksowa pomoc pilotom myśliwców w sytuacjach kryzysowych i awaryjnych. – Tam, gdzie F-16 – tam i my – mówi st. chor. sztab. Przemysław Ksobich, dowódca Zespołu Ratowniczo-Gaśniczego z 31 BLT. – Dlatego zespół musi być przygotowany do szybkiego przebazowania na wypadek różnych operacji i zagrożeń o każdej porze dnia i nocy, w każdych warunkach klimatycznych – wyjaśnia.

REKLAMA

Wytrwały kruk

We wrześniu sprawdzano morski wariant przerzutu. Trzydniowe ćwiczenia pod kryptonimem „Wytrwały kruk” rozpoczęły się od transportu sprzętu do Portu Wojennego w Świnoujściu. Tam został on załadowany na dwa okręty transportowo-minowe – „Lublin” i „Toruń” wchodzące w skład 2 Dywizjonu Okrętów Transportowo-Minowych z 8 Flotylli Obrony Wybrzeża. Przed nimi było około 200 mil morskich i port w Gdyni.

Rejs nie przebiegał jednak spokojnie. Zgodnie ze scenariuszem załogi musiały reagować na różne zagrożenia – m.in. nalot śmigłowców i pożar na pokładzie. Ćwiczono również transport rannych śmigłowcem morskiej służby ratowniczo-lotniczej oraz ewakuację łodzią motorową. – Ćwiczenia taktyczne z wojskiem pozwalają realizować wszystkie zadania, do których te okręty zostały przeznaczone. Celem było przeprowadzenie szybkiego transportu, a w tym czasie realizowaliśmy różne epizody, jak na przykład gaszenie pożarów, do czego, jako wsparcie, zaangażowaliśmy także służby znajdujące się na pokładzie – wyjaśnia kmdr por. Przemysław Lizik, dowódca 2 Dywizjonu Okrętów Transportowo-Minowych.

Największym wyzwaniem było utrzymanie reżimu czasowego i nieprzerwany przerzut sił z punktu A do punktu B, mimo kolejnych działań zakłócających wykonanie zadania, takich jak np. nalot na okręty. W rolę agresora wcieliły się dwa myśliwce F-16 z Krzesin. Przez kilkadziesiąt minut nieprzerwanie „atakowały” grupę okrętów. – Dzięki tego typu epizodom udało nam się urealnić potencjalne scenariusze wydarzeń, do których mogłoby dojść w trakcie takiego przerzutu – wyjaśnia płk mgr inż. Radosław Śniegóła, zastępca dowódcy 31 BLT.

Szkolenia się nie kończą

Załoga utrzymała kurs i reżim czasowy. Transport dotarł do portu wojennego w Gdyni na czas. A rozładunek zajął niespełna pół godziny. – Ćwiczenia pokazały, iż jesteśmy w stanie zapewnić pełną mobilność transportu – podkreśla płk Śniegóła. I zaznacza, iż zadania Zespołu Ratowniczo-Gaśniczego nie ograniczają się tylko do działań na terenie kraju. To ważne również w kontekście najbliższych wyzwań. ZRG przygotowuje się bowiem do udziału w operacji kolejnej już grupy bojowej – tym razem w ramach międzynarodowych ćwiczeń organizowanych przez Grupę Wyszehradzką. Polscy żołnierze będą zabezpieczali śmigłowce bojowe czeskiej armii.

Na tym jednak „Wytrwały kruk” się nie skończył. Po opuszczeniu okrętów komponent został podzielony na dwie grupy i skierowany na dwa lotniska – w Malborku oraz Babich Dołach. Tam strażacy ćwiczyli kolejne epizody związane z przyjęciem samolotów F-16 w sytuacjach awaryjnych. Jeden ze scenariuszy zakładał awarię związaną z przegrzaniem hamulców, tzw. hot brake. Trenowano również gaszenie pożarów w halach oraz na pokładzie śmigłowca. – Każde ćwiczenia uczą nas czegoś. Sprawdzamy sprzęt, procedury i siebie – mówi jeden z żołnierzy z ZRG.

Anita Blinkiewicz
Idź do oryginalnego materiału