Kulisy upadku Nicolasa Maduro. To była pokerowa zagrywka Donalda Trumpa. "Nikt nie chce popaść w konflikt z ludźmi prezydenta"
Zdjęcie: Po lewej prezydent Wenezueli Nicolas Maduro w Caracas, 1 września 2025 r. Po prawej prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w Rocky Mount w Karolinie Południowej, 19 grudnia 2025 r. W tle mapa Ame
Weekendowy atak na Wenezuelę i pojmanie Nicolasa Maduro przez amerykańskie służby ma drugie dno. Chodzi już nie tylko o domniemane zamieszanie dyktatora w narkobiznes, który uderza w amerykańskie społeczeństwo, czy też zmniejszenie wpływów Chin i Rosji w bezpośrednim sąsiedztwie USA oraz inwestycje w lukratywny sektor naftowy. Liczą się także bezwzględne rozgrywki w Waszyngtonie i to na najwyższym szczeblu. Donald Trump doskonale wiedział, co zrobić, by odwrócić uwagę od problemów we własnym środowisku i uspokoić nastroje. I to choćby wśród tych, którzy jeszcze do niedawna byli jego najwierniejszymi sojusznikami, a dziś go krytykują. — Nikt nie chce popaść w konflikt z osobami w Białym Domu blisko związanymi z prezydentem — mówi POLITICO Matthew Kroenig, były urzędnik Pentagonu, w tej chwili w Atlantic Council [amerykańskim think tanku zajmującym się sprawami międzynarodowymi].














