Dawno, bardzo dawno temu, gdy Tymbark był jeszcze małym miasteczkiem ukrytym między górami, jego mieszkańcy znani byli z jednej rzeczy: zawsze dotrzymywali słowa.
Mówiono, iż kiedy ktoś w Tymbarku coś obiecał, góry słuchały.
Żył tam stary cieśla imieniem Jakub. Robił mosty tak solidne, iż nie skrzypiały choćby pod ciężarem zimy. Pewnego dnia przyszła do niego wdowa z dzieckiem i poprosiła o pomoc — strumień odciął jej drogę do miasta.
— Zrobię most — powiedział Jakub. — Zanim zakwitną jabłonie.
Pracował dniami i nocami. Gdy nadszedł czas, a jabłonie zaczęły bielić się kwiatem, most stał gotowy. Ale Jakub padł z wyczerpania i już nie wstał.
Ludzie mówili, iż to koniec historii.
A jednak — każdej wiosny, gdy jabłonie kwitły, most robił się jaśniejszy, jakby nowe drewno wyrastało z tego starego. I nigdy, przenigdy nie runął.
Dawni mieszkańcy Tymbarku wierzyli, iż słowa Jakuba wciąż go trzymają.
Bo w tych stronach obietnica była mocniejsza niż gwoździe, a pamięć ludzi — trwalsza niż kamień.

na zdjęciu przedwojenna pocztówka z KOLEKCJI PRYWATNEJ TYMBARK










