Legieć: Kardynał August Hlond (1881–1948) – Prymas czasu próby

goniec.net 2 godzin temu

Człowiek, którego odizolowano, ale nie odebrano mu nadziei.

August Józef Hlond przyszedł na świat 5 lipca 1881 roku w Brzęczkowicach koło Mysłowic jako syn dróżnika kolejowego Jana i Marii z domu Imiela. Pochodził z licznej, głęboko religijnej i patriotycznej rodziny górnośląskiej. Atmosfera domu rodzinnego wywarła decydujący wpływ na jego późniejsze życie – nie tylko on, ale także trzech jego braci wybrało drogę kapłaństwa.

Jako dwunastoletni chłopiec wyjechał w 1893 roku wraz z bratem do Turynu, gdzie kształcił się w zakładzie prowadzonym przez salezjanów św. Jana Bosko. Tam zetknął się z duchowością salezjańską i ideą wychowania młodzieży. Wstąpił do Zgromadzenia Salezjańskiego i 23 września 1905 roku przyjął święcenia kapłańskie w Krakowie.

Po święceniach pracował jako wychowawca i nauczyciel w placówkach salezjańskich – m.in. w Oświęcimiu, Krakowie, Przemyślu i Lwowie. Zdobyte doświadczenie sprawiło, iż już w 1909 roku powierzono mu funkcję dyrektora domu salezjańskiego w Wiedniu. Był to awans będący wyrazem uznania dla jego zdolności organizacyjnych i duszpasterskich. Wcześniej jako przełożony ośrodka w Oświęcimiu dał się poznać jako sprawny organizator i wychowawca. Przeniesienie do Wiednia wiązało się z potrzebą rozwijania działalności salezjanów w stolicy Austrii oraz koordynowania pracy w wielonarodowym środowisku monarchii austro-węgierskiej.

Początek działalności biskupiej Augusta Hlonda przypadł na rok 1922. 7 listopada papież mianował go administratorem apostolskim Górnego Śląska, powierzając mu organizację struktur kościelnych w tym miejscu po podziale regionu i włączeniu jego części do odrodzonego państwa polskiego.

Kolejnym etapem było objęcie nowo utworzonej diecezji katowickiej. 14 grudnia 1925 roku został mianowany jej pierwszym biskupem, a 3 stycznia 1926 roku przyjął sakrę biskupią. Jako pierwszy ordynariusz odpowiadał za organizację struktur administracyjnych i duszpasterskich oraz umacnianie życia religijnego wiernych.

Jeszcze w tym samym 1926 roku papież Pius XI mianował go arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim oraz Prymasem Polski. Objęcie tej godności uczyniło go najwyższym rangą hierarchą Kościoła katolickiego w kraju i otworzyło nowy etap jego działalności – kierowanie Kościołem w II Rzeczypospolitej.

20 czerwca 1927 roku Pius XI wyniósł Augusta Hlonda do godności kardynalskiej. Nominacja ta była wyrazem uznania dla jego dotychczasowej pracy oraz roli, jaką odegrał w organizowaniu życia religijnego w odrodzonej Polsce. Jako kardynał aktywnie angażował się w rozwój Akcji Katolickiej, wspierał liczne organizacje katolickie i dążył do pogłębienia współpracy między Kościołem a świeckimi. Szczególną uwagę poświęcał formacji religijnej społeczeństwa oraz obronie miejsca Kościoła w życiu publicznym.

Wybuch II wojny światowej stał się początkiem jednego z najtrudniejszych okresów w życiu Prymasa. Jego losy były dramatyczne i pełne wymuszonych tułaczek. Po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku, jako jeden z najważniejszych przywódców polskiego Kościoła, znalazł się w szczególnym zainteresowaniu władz nazistowskich. Niemcy postrzegali go jako symbol polskiej tożsamości i autorytetu moralnego, a zarazem jako osobę mogącą wpływać na opinię międzynarodową.

14 września 1939 roku, po uzgodnieniu z rządem Rzeczypospolitej i nuncjuszem apostolskim, przekroczył granicę z Rumunią. Stamtąd udał się do Rzymu, gdzie został przyjęty przez Piusa XII. Próbował informować świat o prześladowaniach Kościoła i narodu polskiego pod okupacją niemiecką, przekazując szczegółowe wiadomości o sytuacji na terenach wcielonych do III Rzeszy – o zamykaniu kościołów, konfiskacie majątku kościelnego i prześladowaniach duchowieństwa.

W 1940 roku, gdy Włochy przygotowywały się do przystąpienia do wojny po stronie Niemiec, rząd włoski zmusił kardynała do opuszczenia kraju. 10 czerwca 1940 roku wyjechał do Francji i udał się do sanktuarium w Lourdes. Tam poświęcił się opiece nad polskimi uchodźcami, organizując dla nich pomoc materialną i duchową. Jednocześnie przekazywał Stolicy Apostolskiej raporty o niemieckich zbrodniach na ziemiach polskich. Informacje te były wykorzystywane przez Radio Watykańskie, a część z nich posłużyła później w dokumentacji zbrodni nazistowskich, w tym podczas procesów norymberskich.

Aktywność Hlonda sprawiła, iż stał się dla władz III Rzeszy osobą szczególnie niewygodną. Po zajęciu południowej Francji przez Niemców w lutym 1944 roku został aresztowany przez Gestapo. Początkowo internowano go w klasztorze w Bar-le-Duc, a następnie przewieziono do Wiedenbrück w Nadrenii-Westfalii. Niemcy starali się całkowicie odciąć go od świata zewnętrznego i nakłonić do podpisania antyradzieckich odezw propagandowych, obiecując w zamian wolność. Kardynał stanowczo odmawiał, domagając się bezwarunkowego opuszczenia ziem polskich przez III Rzeszę. Mimo izolacji i trudnych warunków pozostał wierny swojej misji.

Internowanie Prymasa nie było jedynie próbą odizolowania jednego człowieka. Było to dążenie do uciszenia głosu polskiego Kościoła i pozbawienia narodu jednego z najważniejszych moralnych przywódców. Niemcy zdawali sobie sprawę, iż autorytet Hlonda wykraczał poza sprawy czysto religijne – był on dla wielu Polaków znakiem jedności, nadziei i niezłomności.

1 kwietnia 1945 roku kardynał August Hlond został uwolniony przez żołnierzy armii amerykańskiej. Przez Paryż udał się ponownie do Rzymu, a stamtąd – mimo sprzeciwu nowych władz komunistycznych w Warszawie – 20 lipca 1945 roku powrócił do Polski, by natychmiast podjąć odbudowę struktur Kościoła.

W czasie wojny Hlond nie był jedynie duchownym obserwującym dramat okupowanej Polski z daleka. Stał w centrum wydarzeń, w których ścierały się dwa światy: system totalitarnej przemocy oraz siła duchowego i moralnego oporu. Jako Prymas reprezentował nie tylko Kościół, ale także ciągłość polskiej wspólnoty narodowej pozbawionej własnego państwa.

Po wojnie Polska znalazła się w zupełnie nowej rzeczywistości – pod rosnącym wpływem Związku Radzieckiego i władz komunistycznych. W marcu 1946 roku Hlond został mianowany arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim, łącząc godność Prymasa z kierowaniem najważniejszymi ośrodkami kościelnymi w kraju. Jego autorytet był szczególnie istotny w czasie, gdy społeczeństwo przeżywało powojenną traumę, utratę bliskich, przesunięcie granic oraz narastającą kontrolę nowej władzy.

Dla komunistów Prymas gwałtownie stał się osobą trudną do zaakceptowania. Nie dlatego, iż posiadał władzę polityczną, ale dlatego, iż reprezentował niezależną instytucję, której autorytet często przewyższał autorytet państwa. Kościół pozostawał jednym z nielicznych miejsc, gdzie społeczeństwo mogło zachować własną tożsamość, tradycję i system wartości niezależny od ideologii komunistycznej. Hlond stanowczo bronił prawa Kościoła do niezależności.

Paradoks jego losu polegał na tym, iż po raz kolejny musiał bronić wolności duchowej człowieka – tym razem nie przed okupantem niemieckim, ale przed systemem, który próbował podporządkować życie społeczne jednej ideologii. Oba totalitaryzmy usiłowały ograniczyć niezależny autorytet Kościoła, choć robiły to innymi metodami. Zmienił się jedynie rodzaj opresji. W obu przypadkach przeciwnik nie docenił jednak jednej rzeczy – siły człowieka, którego nie można było pozbawić nadziei.

22 października 1948 roku kardynał August Hlond zmarł w Warszawie w wieku 67 lat. Odszedł człowiek, który przeszedł przez dwie wielkie próby XX wieku – nazizm i komunizm – pozostając wiernym swojej misji oraz odpowiedzialności za Kościół i naród.

Przed śmiercią wskazał jako swojego następcę młodego biskupa Stefana Wyszyńskiego. Dostrzegł w nim człowieka zdolnego poprowadzić Kościół przez kolejne trudne lata. Jego wybór okazał się proroczy – kardynał Stefan Wyszyński stał się jednym z najwybitniejszych prymasów Polski, a dziś jest błogosławionym Kościoła katolickiego.

Podsumowanie

Droga Augusta Hlonda w Kościele katolickim wiodła przez Włochy, Oświęcim, Kraków, Przemyśl, Wiedeń, Lwów, Katowice i wiele innych miejsc, gdzie potrzebne były jego talenty i determinacja. Czasem jego pobyt trwał kilka dni, czasem lata. Wszędzie dał się poznać z jak najlepszej strony, stąd gwałtownie awansował w hierarchii kościelnej. Po śmierci Piusa XI wymieniany był wśród kandydatów na papieża. W 1992 roku rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Kardynał August Hlond, Czcigodny Sługa Boży, oczekuje na zakończenie tego procesu. Najważniejszym krokiem było ogłoszenie przez papieża Franciszka w maju 2018 roku dekretu o heroiczności jego cnót. Aby mógł zostać ogłoszony błogosławionym, potrzebne pozostało oficjalne uznanie cudu za jego wstawiennictwem.

Dlatego warto dziś przypominać postać kardynała Augusta Hlonda – człowieka, którego próbowano odizolować, uciszyć i pozbawić wpływu, ale któremu nie odebrano najważniejszego: wewnętrznej wolności i nadziei.

PS. Te wszystkie moje słowa o Prymasie czasu „dwóch dyktatur” Auguście Hlondzie – o którym tak pięknie opowiadała mi kiedyś moja Mama i którego ważna, wpływowa postać oraz działalność zostały w dużej mierze zapomniane i nie funkcjonują w pamięci Polaków w stopniu, na jaki zasługują – niech staną się ziarnem budzącym szerokie zainteresowanie czytelnika naszego Pisma. O literaturze na Jego temat opowiem w następnym odcinku.

Maria Legieć

Idź do oryginalnego materiału