Legieć: Siły obronne NRF Aktualna sytuacja w sektorze obronności w Germany

goniec.net 6 godzin temu

Ostatnią dekadę w Niemczech charakteryzuje przejście od debat i kontrowersji wokół zmian w systemie obronności do fazy realnego wzmacniania potencjału wojskowego.

Jak donoszą niemieckie media np „Die Zeit” i „Süddeutsche Zeitung” do walki z Ukrainą Rosja werbuje ochotników i najemników z państw afrykańskich np. Kenii RPA, Botswany. Mówi się, iż żeby wzmocnić front na Ukrainie włączono już do rosyjskich oddziałów około 200 Kenijczyków, których zwabiano pod fałszywymi pretekstami, np. obietnicami pracy, a następnie wysyłano na front, gdzie funkcjonują jako „mięso armatnie”. Pojawiają się także doniesienia o oficjalnym włączeniu międzynarodowych ochotników do armii ukraińskiej, przy czym niemieckie media często skupiają się raczej na ochotnikach europejskich (np. niemieckich)

Taki niedobór sił żołnierskich zdolnych do walki w sytuacjach kryzysowych – gnębi nie tylko Rosję i Ukrainę, ale także Niemcy.

Przyjrzyjmy się najpierw liczbom. Otóż na początku roku 2026 liczba służących w niemieckim wojsku wynosiła 184,220. Jak można przeczytać – to nie są „żołnierze frontowi” Do tej liczby należy logistyka, administracja, służby medyczne, i inne formacje wspierające front. Żeby poprawić ten niedobór personelu w Bundeswehrze oraz zreformować służby wojskowe – rozpoczęły się dyskusje o wciągnięciu do wojska żołnierzy o pochodzeniu migracyjnym: Media, np. „Euronews”, przedstawiają np. młode żołnierki i żołnierzy o afrykańskich korzeniach (np. Léocadie Reimers), którzy są prezentowani jako „twarze nowoczesnej, zróżnicowanej armii” . Jak taka „różnorodność” społeczeństw Europy zachodniej, które zalała fala imigrantów funkcjonuje – nie trzeba tu mówić, sprawa jest już znana. Gazeta „Süddeutsche Zeitung” intensywnie informowała już od roku 2018 o planach rekrutacji obcokrajowców do Bundeswehry. To jednak spotkało się z krytyką, która wynikała z tego, iż ma to być sprzeczne z ”duchem ustawy zasadniczej” i iż żołnierz powinien służyć z „lojalności wobec RFN a nie np. dla korzyści finansowych” . Tak więc, podobno istnieje pewna liczba żołnierzy o pochodzeniu migracyjnym w niemieckiej armii, ale nie można znaleźć na ten temat dokładnych danych. Oficjalnie – zgodnie z doniesieniami na rok 2026 służba w Bundeswehrze bez niemieckiego paszportu nie jest możliwa.

Wiemy, iż od roku 2018 rozważane są plany rekrutacji obcokrajowców, o czym donoszą media z grupy „Funke”. Inspektor generalny Bundeswehry, Eberhard Zorn, powiedział pod koniec grudnia 2018 gazetom należącym do Funke Mediengruppe, iż rekrutacja obywateli UE do wykonywania specjalnych zadań jest „opcją”, nad która się pracuje. Minister obrony Borys Pistorius rozważa takie rozwiązania –włączenia ochotników z terenu Unii Europejskiej do Bundeswehry z powodu braków kadrowych

Mówi się, iż w Niemczech mieszka około 530 tysięcy obywateli z Unií w wieku od 18 do 30 lat, którzy mogliby stanowić potencjał rekrutacyjny dla niemieckiej armii.

A oto dalsze informacje o sytuacji w sektorze obronności w Niemczech.

Ponieważ tutaj od roku 2011 służba wojskowa jest dobrowolna, tzn nie zniesiona ale „zawieszona” – obecne została ta furtka wykorzystana i pierwszego stycznia 2026 roku został wprowadzony „przepis”, że: mężczyźni (obywatele Niemiec) w wieku ok. 17–45 lat powinni uzyskać zgodę Bundeswehry, jeżeli chcą wyjechać za granicę na dłużej niż 3 miesiące. Nie jest to jeszcze realne ograniczenie, ale „przepis”- taki niby formalny obowiązek uzyskania zgody na dłuższy wyjazd. Drugim objawem przygotowywania się resortu obrony do wprowadzenia poboru do wojska – obowiązkowe badania lekarskie dla 18-latków, które mają się rozpocząć w połowie przyszłego roku. Takie badania pozwolą ustalić, na kogo Bundeswehra może liczyć. Jest to uznawane jako faza przygotowawcza do wprowadzenia obowiązkowej służby wojskowej. Pełnomocnik ds. sił zbrojnych Otte i federalny minister obrony Pistorius świadomie zastrzegli sobie tę opcję. Przeciwko temu na początku marca br. uczniowie w całych Niemczech wyszli na ulice aby zaprotestować przeciwko temu planowanemu obowiązkowi służby w wojsku, mimo iż na razie ma ona mieć charakter dobrowolny.

Jak zmieniła się sytuacja na polu obronności w NRF ?.

Otóż od wybuchu wojny na Ukrainie (i po wymuszonej przez USA rewizji polityki bezpieczeństwa przez Berlin) – nastąpiła co prawda nie gwałtowna, ale stopniowa zmiana w mentalności i polityce obronnej Niemców.

Olbrzymi wpływ, choć oni się do tego w żaden sposób oficjalnie nie przyznają – miał Prezydent USA. To Donald Trump systematycznie, począwszy od roku 2018 mobilizował Niemcy do większego zaangażowania w obronność, głównie poprzez presję polityczną i publiczną krytykę, szczególnie w kontekście NATO. Trump krytykował Niemcy za współpracę energetyczną z Rosja (np. gazociąg Nord Stream), argumentując, iż kraj uzależniony od rosyjskiego gazu nie inwestuje wystarczająco w bezpieczeństwo. Wielokrotnie też podkreślał, iż państwa NATO – zwłaszcza Niemcy – wydają zbyt mało na obronność. Wskazywał jako cel 2% PKB na wojsko, krytykował Niemcy za to, iż długo nie osiągały tego poziomu. Używając często ostrych sformułowań – zarzucał im „wykorzystywanie” USA w kwestii bezpieczeństwa i groził ograniczeniem zaangażowania USA w NATO, jeżeli sojusznicy nie zwiększą wydatków. Argumentował tak: „Wszystkie państwa mogą sobie na to pozwolić, ale powinno opierać się na pięciu procentach, a nie dwóch procentach PKB na obronność”. Podkreślał, iż Stany Zjednoczone ponoszą znacznie większe koszty bezpieczeństwa niż Europa : „Europa daje do puli tylko ułamek pieniędzy, które my w nią wkładamy” powiedział to w lutym 2026 stwierdzając, że USA wydały na pomoc Ukrainie ponad 300 mld USD, podczas gdy Europa – jedynie około 100 mld USD. Rok wcześniej, w kwietniu 2025 postawił nawet ultimatum Europie, zapowiadając, iż nie będzie rozmów handlowych ani układów celnych, dopóki Europa nie zacznie płacić “dużo pieniędzy co roku” za amerykańską ochronę.

Najczęściej – wzywał Europe i Niemcy do zwiększenia wydatków z dotychczasowego celu 2% PKB (w roku 2018 Niemcy wpłaciły tylko 1.8 proc) – do 5% PKB

I cel – osiągnął. Choć jego styl był kontrowersyjny i niekonwencjonalny, to zwiększył on presję na Niemcy i inne kraje europejskie, przyczynił się do stopniowego wzrostu wydatków obronnych w Europie i w Niemczech. A temat „większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo” – do czego wzywał Trump – stał się centralny w debacie politycznej państwa nad Szprewą. I chociaż niektórzy politycy krytykowali jego ton jako niedyplomatyczny lub przesadny, to jednak jednocześnie uznawali, iż argument o konieczności większego udziału Europy w obronie -jest uzasadniony.

Po przejęciu urzędowania przez Friedricha Merza (maj 2025) niemieckie władze zaczęły poważniej rozważać zwiększenie wydatków, co postrzegano jako odpowiedź na presję USA, obawy związane z Rosją a także ogólne zmiany polityki bezpieczeństwa w Europie. Spora część polityków uznała, iż argument Trumpa jednak ma sens. Johann Wadephul minister spraw zagranicznych NRF mówił, iż Niemcy muszą wziąć większą odpowiedzialność za NATO, choćby jeżeli 5 % PKB to zbyt ambitny cel.

Podsumowując, trzeba stwierdzić, iż choć ton Trumpa bywał bezprecedensowy i wywoływał często burzę w Europie, szczególnie w Niemczech, to jego nacisk wywołał efekt, którego nikt by się nie spodziewał: zmobilizował elity rządzące Niemcami do działania. Dziś, patrząc na Bundeswehrę i debatę o bezpieczeństwie w RFN, widać wyraźną poprawę. Krytyka Trumpa, choć ostra, stała się katalizatorem zmian – przypomniała Niemcom, iż muszą wziąć większą odpowiedzialność za własną obronę.

I tak oto, dzięki presji Donalda Trumpa i determinacji własnych władz, niemieckie siły zbrojne stają się dziś silniejsze, sprawniejsze i bardziej świadome swojej roli w bezpieczeństwie Europy.

A tak wygląda sytuacja w resorcie obrony NRF na dzień dzisiejszy:

– wydatki na obronność – o czym tak często i mocno mówił Donald Trump –zostały zwiększone: od 2024 roku osiągają wyznaczony przez NATO cel 2% PKB, a w 2026 roku mają wynosić około 2,4% PKB.

– następuje gruntowna modernizacja Bundeswehry w celu zapewnienia jej gotowości bojowej, na przykład: czołgi najnowszej wersji Leopard 2A8, wozy bojowe Piechoty Puma, myśliwce F-35A Lightning II czy regaty F126 dla marynarki wojennej.

– planowane jest zwiększenie liczebności do ponad 500 tysięcy żołnierzy do 2035 roku oraz wprowadzenie nowej służby wojskowej.

– w ciągu najbliższych 15 lat (do 2041 r.) na zbrojenia, wyposażenie i amunicję planowane są wydatki rzędu 350 mld euro. co ma uczynić Bundeswehrę najsilniejszą konwencjonalną armią w Europie.

– na dzień 31 stycznia 2026 r. Bundeswehrę tworzyło około 186 221 czynnych żołnierzy, co czyniło ją jedną z największych sił zbrojnych w UE.

– wezwania Trumpa do silniejszego zaangażowania się Niemiec w obronie Sojuszu – znalazły odzew w stworzeniu stałej brygady pancernej (45. Brygada Pancerna) stacjonującej na Litwie, która została wprowadzona do służby w kwietniu 2025 r. i ma osiągnąć pełną gotowość bojową do 2027 r.

Na podstawie powyższych danych, można więc stwierdzić, iż dzisiaj Niemcy i Europa przechodzą z fazy debat – do fazy realnego wzmacniania potencjału wojskowego.

Ps. Proszę zauważyć: „przechodzą” ! – to nie znaczy, iż „już przeszły” !

Maria Legieć

Idź do oryginalnego materiału