Litwa szykuje infrastrukturę na wypadek wojny. Mosty przy granicy z Rosją i Białorusią pod kontrolą wojska

ndie.pl 3 tygodni temu
Zdjęcie: Litwa szykuje infrastrukturę na wypadek wojny. Mosty przy granicy z Rosją i Białorusią pod kontrolą wojska


Litwa rozpoczęła konkretne działania przygotowujące państwo na najczarniejszy scenariusz bezpieczeństwa. W pobliżu granic z Białorusią i Rosją realizowane są prace przy strategicznych mostach i drogach, które w razie konfliktu zbrojnego mają zostać gwałtownie unieruchomione lub zniszczone. Jak potwierdzają litewskie Siły Zbrojne, to element szerszego planu obronnego znanego jako Bałtycka Linia Obrony.

Nie chodzi o symboliczne gesty, ale o realne przygotowanie infrastruktury cywilnej do działań wojennych. Wybrane obiekty komunikacyjne zostaną wyposażone w specjalne konstrukcje inżynieryjne umożliwiające szybkie użycie materiałów wybuchowych. Celem jest jednoznaczny: spowolnienie lub zablokowanie potencjalnego marszu wojsk agresora.

Obrona oparta na terenie i infrastrukturze

Litewskie wojsko podkreśla, iż wybór mostów i dróg nie jest przypadkowy. Decydują o nim zarówno naturalne uwarunkowania terenu, jak i znaczenie danej trasy dla systemu obronnego państwa. Chodzi przede wszystkim o newralgiczne punkty, które w razie konfliktu mogłyby zostać wykorzystane przez przeciwnika do szybkiego przerzutu wojsk pancernych i zmechanizowanych.

Zakres prac wykracza daleko poza same mosty. Obejmuje on również przygotowanie zapór przeciwpancernych, pogłębianie rowów melioracyjnych, które mogą pełnić funkcję przeszkód terenowych, a choćby sadzenie pasów zieleni ochronnej. Wszystko po to, by maksymalnie utrudnić działania ofensywne i zmusić agresora do spowolnienia tempa natarcia.

Czas kluczowym czynnikiem

Strategia Litwy opiera się na założeniu, iż w przypadku ataku najważniejsze będzie zyskanie czasu. Infrastruktura ma stać się narzędziem obrony – nie po to, by prowadzić długotrwałe walki, ale by opóźnić przeciwnika do momentu, gdy skutecznie zadziałają mechanizmy obronne NATO.

To podejście realistyczne i pozbawione złudzeń. Kraje bałtyckie doskonale zdają sobie sprawę z własnych ograniczeń demograficznych i militarnych, dlatego stawiają na przemyślane wykorzystanie terenu, infrastruktury i przygotowanych wcześniej rozwiązań inżynieryjnych.

Wspólna linia obrony Bałtyku

Działania Litwy nie są odosobnione. Podobne przygotowania prowadzą również Łotwa i Estonia. Bałtycka Linia Obrony ma stworzyć spójną strefę opóźniającą potencjalną agresję ze wschodu i zwiększyć zdolność regionu do przetrwania pierwszej fazy konfliktu.

Współpraca państw bałtyckich pokazuje, iż zagrożenie jest traktowane poważnie, a deklaracje polityczne idą w parze z twardymi decyzjami wojskowymi. To wyraźny kontrast wobec wielu państw Europy Zachodniej, które przez lata ignorowały kwestie obronności, licząc na „pokój bezwarunkowy”.

Wojna w Ukrainie zmieniła myślenie

Bezpośrednim kontekstem tych działań pozostaje trwający konflikt w Ukrainie. Dla Litwy, podobnie jak dla Polski i innych państw wschodniej flanki NATO, wojna ta jest dowodem, iż zagrożenie ze strony Rosji nie jest teoretyczne. Scenariusze, które jeszcze dekadę temu uznawano za „alarmistyczne”, dziś stanowią podstawę planowania obronnego.

Litewskie decyzje pokazują, iż bezpieczeństwo państwa wymaga nie tylko sojuszy i deklaracji, ale także gotowości do trudnych, kosztownych i niepopularnych działań – w tym przygotowania do zniszczenia własnej infrastruktury, jeżeli będzie to konieczne dla obrony niepodległości.

To lekcja, która powinna wybrzmieć także w Polsce: realna suwerenność zaczyna się tam, gdzie państwo jest gotowe bronić swojego terytorium wszystkimi dostępnymi środkami.

Idź do oryginalnego materiału