Na memie wykorzystano zdjęcie z kobietą w czapce i okularach, stojącą na tle ulicy Piotrkowskiej. W podpisie można było przeczytać: „Siedziałam na łóżku, usłyszałam huk”, a całość opatrzono wielkim napisem: „WSZYSCY ŁODZIANIE DZIŚ OK. 12:00”. Miało być zabawnie i z przymrużeniem oka. Problem w tym, iż w tym samym czasie wielu mieszkańców naprawdę próbowało ustalić, co się wydarzyło i dlaczego w mieszkaniach zatrzęsły się szyby.
Huk jak wybuch. Łodzianie szukali informacji
W czwartek, 17 września, tuż przed południem mieszkańcy Łodzi i okolic usłyszeli potężne huki. Dźwięk był tak silny, iż część osób porównywała go do wybuchu. Ludzie wyglądali przez okna, dzwonili do służb i szukali informacji w internecie.
Właśnie w takich sytuacjach naturalnym miejscem, do którego zaglądają mieszkańcy, są także oficjalne kanały miasta.
Tymczasem na profilu „Łódź” na Facebooku pojawił się żartobliwy materiał odnoszący się do wydarzenia. W opisie uspokajano, iż mieszkańcy usłyszeli myśliwce przekraczające barierę dźwięku.
Dopiero później Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych oficjalnie poinformowało, iż huk słyszalny w centralnej części Polski rzeczywiście był związany z przekroczeniem bariery dźwięku przez wojskowe samoloty bojowe. Maszyny zostały poderwane w związku z uderzeniami Federacji Rosyjskiej z użyciem bezzałogowych statków powietrznych na cele w zachodniej części Ukrainy.
Wojsko podkreślało, iż działania były prowadzone w sposób kontrolowany i miały na celu zabezpieczenie polskiej przestrzeni powietrznej.
„Na Ukrainie giną ludzie, a wy robicie sobie memy”
Żartobliwa forma oficjalnego miejskiego komunikatu nie wszystkim się spodobała. Pod publikacją gwałtownie zaczęły pojawiać się krytyczne komentarze.
- W Lublinie ewakuują dzieci ze szkół, ludzie szukają schronów, a Łódź robi sobie z całej sytuacji heheszki?
- krytykowali internauci
- Miało być śmiesznie, a wyszło niesmacznie.
Profil „Łódź zwana pożądaniem” skrytykował:
- Na Ukrainie giną ludzie, nad głowami latają nam myśliwce, które mają pilnować tego, żeby na łeb nie spadło nam nic od wujka Władimira, a wy robicie sobie memy?
Jeszcze ostrzej zareagował profil ŁDZ Zmotoryzowani. Jego autorzy zwracali uwagę, iż mieszkańcy mogli oczekiwać od oficjalnego kanału miasta przede wszystkim szybkiej i rzeczowej informacji.
- Mieszkańcy liczyli na wyjaśnienia na takim kanale
- napisali. Autorzy profilu ocenili również, iż w sytuacji, gdy działania polskiego lotnictwa były związane z rosyjskimi atakami na Ukrainę, robienie sobie z wydarzenia „jaj” było niewłaściwe. Domagali się też konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za publikację.
Krytycznie do komunikacji miasta odniósł się również radny Sebastian Bulak. Zwrócił uwagę, iż prezydent Łodzi Hanna Zdanowska napisała na swoim profilu o tym, co się wydarzyło, dopiero dwie godziny po fakcie.
Godzinę później mem zniknął
Około godzinę po publikacji kontrowersyjny post z oficjalnego profilu miasta zniknął.
Nie wiadomo, czy zdecydowała o tym fala krytycznych komentarzy, czy były inne powody. Nie udało nam się także ustalić, skąd wziął się pomysł, żeby w momencie, gdy część mieszkańców była wyraźnie zaniepokojona, komentować sytuację właśnie w formie prześmiewczego mema.
Próbowaliśmy poprosić o komentarz rzecznika prasowego Urzędu Miasta Łodzi. Nie odebrał telefonu i nie odpowiedział na SMS. Niedostępna była również Aleksandra Hac, szefowa Biura Promocji Urzędu Miasta Łodzi.
Zapytaliśmy o publikację także przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi Bartosza Domaszewicza.
- Nie wiem, nie widziałem. Nie oglądam social mediów, więc nie będę się wypowiadał
- powiedział.













