Alaksandr Łukaszenka ogłosił wprowadzenie kierunkowej mobilizacji - informuje tsn.ua, opisując, iż niedawno wygłosił on także szereg oświadczeń na temat mobilizacji swojej armii. Zdaniem ukraińskiego serwisu Kijów "nie powinien traktować tej kolejnej serii gróźb zbyt poważnie". - Nie są one prawdziwymi przygotowaniami do wojny, ale realizacją rosyjskiej agendy - skomentował Andrij Kowałenko.
Łukaszenka ogłasza "kierunkową mobilizację", Ukraina komentuje. "Realizacja rosyjskiej agendy"

Jak opisuje tsn.ua, przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka próbuje trzymać swoich sąsiadów w napięciu. Niedawno miał on wygłosić "szereg oświadczeń" na temat mobilizacji własnej armii, zapowiadając, tzw. kierunkową mobilizację. - Zgodnie z obietnicą, przeprowadzimy kierunkową mobilizację (jednostek wojskowych - red.) oraz sił zbrojnych, aby przygotować je do wojny. Oby udało się jej uniknąć. Wszyscy przecież przygotowujemy się do wojny - mówił dyktaror.
Jak tłumaczył Łukaszenka, oznacza to odejście od sporadycznych ćwiczeń na dużą skalę na rzecz "systemu rotacyjnego". Różne jednostki wojskowe będą kolejno powoływane na szkolenie wojskowe. Następnie odbywać się będą szkolenie bojowe, a na koniec oddziały będą wracać do miejsc stałego stacjonowania.
ZOBACZ: Białoruś szkoli migrantów do walki w obozach treningowych. Łotewski wywiad ostrzega
Białoruski przywódca tłumaczył, iż pozwoli to utrzymać armię "w ciągłej gotowości" bez konieczności ogłaszania pełnoskalowej mobilizacji.
Łukaszenka podkreślił także, iż zaistniała konieczność modernizacji białoruskiej armii i iż należy ją wyposażyć w najnowocześniejszy sprzęt. Jak kontynuował, żołnierze powinni dysponować taką bronią, z którą "potrafią się obchodzić". Nawiązując do współczesnych konfliktów, w tym m.in. do wojny na Bliskim Wschodzie, podkreślił on, iż bez skutecznej operacji lądowej nie da się osiągnąć sukcesu.
Łukaszenka chce "uszczęśliwić" Putina? Mówił o kierunkowej mobilizacji
Słowa białoruskiego dyktatora skomentował szef ukraińskiego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, Andrij Kowałenko. Stwierdził on, iż wypowiedzi Łukaszenki nie należy traktować "zbyt poważnie". Jak ocenił, wszystkie "wojownicze przemówienia" Łukaszenki nie sygnalizują realnych przygotowań do działań wojennych, ale są "sumienną realizacją" rosyjskiej agendy. - Realizuje on agendę informacyjną Rosjan, by uszczęśliwić (Władimira) Putina, nic więcej - powiedział.
Kowałenko zapewnił, iż siły Ukrainy kontrolują sytuację na swojej północnej granicy. - jeżeli pojawi się zagrożenie, Ukraina to dostrzeże, a Łukaszenka pożałuje. Myślę, iż on o tym wie - dodał urzędnik, zaznaczając, iż Białoruś "nie przygotowuje żadnej operacji lądowej".
ZOBACZ: Łukaszenka rzuca groźbami, jedna z nich w stosunku do Polski. "Boże broń"
- Nie padło żadne takie oświadczenie, a ponadto Białoruś nie dysponuje w tej chwili siłami zdolnymi do przeprowadzenia operacji lądowej. Wszystko, co robi teraz Białoruś, to symulowanie jakiejś gorączkowej aktywności - uspokajał Kowałenko.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


![Potrzebny, ale niewystarczający. Czego zabrakło w raporcie ABW? [OPINIA]](https://cdn.defence24.pl/2023/09/13/1200xpx/9Y2Gvn0nGx4SD5pWXd3J1mFklzDcGDpYr5CCzde3.hsyf.jpg)








