Mania wojenna: „Kryzys bezpieczeństwa” zapowiadany przez podsycające panikę elity europejskie

dakowski.pl 11 godzin temu

https://substack.com/session-attribution-frame

simplicius/war-mania-security-crisis-announced

Mania wojenna: „Kryzys bezpieczeństwa” zapowiadany przez podsycające panikę elity europejskie

Symplicjusz 19 września 2026 r.

Rozpoczął się kolejny cykl straszenia wojną światową, a Europa pogrąża się w panice. Przyczyny są wielorakie.

Po pierwsze, Europa pogrążyła się w kryzysie politycznym i gospodarczym, dlatego odwracanie uwagi jest teraz bardziej potrzebne niż kiedykolwiek wcześniej. Aby obywatele mogli przetrwać nadchodzące trudności, należy im wmówić, iż te trudności są absolutnie niezbędne do przetrwania. Nie ma lepszego medium propagandowego do tego celu niż orwellowskie BBC:

https://www.bbc.com/news/articles/cmn0jke547r5o

Zaczyna się:

Rząd chce, abyśmy wszyscy zaczęli przygotowywać się na poważne zakłócenia w naszym życiu. Chce, abyśmy gromadzili zapasy żywności w puszkach i wody pitnej, wzmacniali naszą odporność obywatelską i przygotowywali się na ewentualność wojny.

Rozpoczęły się prace nad rządową „książką wojenną”, która nie była aktualizowana od dziesięcioleci.

Najwyższy rangą żołnierz Wielkiej Brytanii bił na alarm. Szef Sztabu Obrony, sir Richard Knighton, powiedział w tym tygodniu, iż zagrożenie ze strony Rosji oznacza, iż ​​Wielka Brytania przeżywa „najbardziej niebezpieczny” okres w jego 35-letniej karierze w siłach zbrojnych.

Zadano to kontrowersyjne pytanie w ramach przygotowań do równie kontrowersyjnej odpowiedzi, mającej na celu przygotowanie podatnych na wpływy umysłów brytyjskiego społeczeństwa:

W niewiarygodnie przejrzystym akcie mendo-bójstwa BBC zatrudnia psychologa, aby stworzył idealną narrację programową dla świadomości publicznej:

Kluczowe jest przekonanie, iż jesteśmy zagrożeni – mówi psycholog Jim Orford, emerytowany profesor psychologii klinicznej i społecznej na Uniwersytecie w Birmingham. „To jest to, co nazywam myśleniem uproszczonym.Aby rozważyć możliwość wojny, musimy myśleć w kategoriach uproszczonych. W kategoriach wrogów i bohaterów. Musimy postrzegać Rosję jako wroga. Wszystkie narracje są uproszczone.

Oświadcza otwarcie, iż przedstawia swój plan jako szczerą sesję hipnozy dla podatnych na pranie mózgu; bez wątpienia jest to mistrzowska lekcja manipulacji.

W skoordynowanej serii komunikatów europejscy przywódcy i instytucje zaczęli ostrzegać przed zbliżającym się poważnym „kryzysem”:

Sytuację bezpieczeństwa w Europie określa się w tej chwili jako „pogarszającą się”, a syreny wojenne są coraz głośniejsze.

Francuskie stacje radiowe zgodnie rozpoczynają dyskusję na temat przygotowań do wojny światowej :

Could not load video.

Większość zamieszania była konsekwencją dwóch szczytów europejskich, które odbyły się w ubiegłym tygodniu: Konferencji Komitetu Wojskowego NATO i nowego szczytu „Karpackiej Ósemki” Zełenskiego, w którym uczestniczyli m.in. polski premier Tusk.

Premier Polski twierdzi, iż Rosja przygotowuje przypadkowe ataki dronów i rakiet na kraje NATO wspierające Ukrainę

Nowo skoordynowana kampania operacji psychologicznych (psychop) jest planowana wokół fałszywej flagi, która miałaby obejmować rosyjskie „hybrydowe ataki” na tzw. „wschodnią flankę” NATO. Z powyższego artykułu Meduzy:

Polski premier Donald Tusk powiedział parlamentowi, iż Rosja planuje „hybrydowe” ataki z użyciem rakiet i dronów na kraje, które wspierają Ukrainę.

Tusk powołał się na oceny wywiadowcze, informuje agencja Reuters. „Istnieje realne ryzyko, iż drony lub inne rodzaje pocisków mogą wlecieć na terytorium jednego lub kilku państw NATO na wschodniej flance, a choćby spowodować zniszczenia” – powiedział.

„Te potencjalne ataki miałyby, jak to się mówi, «przypadkowy» charakter i miałyby na celu sparaliżowanie lub co najmniej osłabienie determinacji państw NATO do powołania się na odpowiednie postanowienia Sojuszu w przypadku agresji na państwo członkowskie” – powiedział Tusk.

To jest w tej chwili największy strach chwili, ponieważ europejscy przywódcy desperacko walczą o wyciągnięcie Ukrainy z opresji:

https://www.politico.eu/article/rosja-władimir-putin-nato-ataki-dronów-europe-przywódcy-ostrzeżenie/

Tymczasem to samo NATO z dnia na dzień nasila prowokacje, wskazując jednocześnie palcem na Rosję:

Według doniesień Francja już teraz podejmuje tajne działania militarne w odpowiedzi na działania Rosji:

==========================

Praktycznie każda zachodnia publikacja głównego nurtu mediów przyłączyła się do piekielnego chóru sensacyjnych podżegaczy wojennych, pomimo iż większość takich „ataków” fałszywie przypisywano Rosji, a za każdym razem stali ukraińscy drony lub sabotażyści – fakt ten naturalnie zamiatano pod dywan:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2026-09-17/rosyjskie-ataki-na-europę-są-coraz-bezczelniejsze-i-bardziej-niebezpieczne

To klasyczna oznaka geniuszu wojskowego: gdy kraj się chyli ku upadkowi i przegrywa poważny konflikt, jak to podobno robi Rosja z Ukrainą, najlepszym rozwiązaniem jest natychmiastowa inwazja na największy sojusz wojskowy świata, by wyrwać zwycięstwo z paszczy porażki. To właśnie sprzedają swoim łatwowiernym pospólstwu europejscy marionetkowi przywódcy; ale czy oni to kupują?

Putin twierdzi, iż Europa nieustannie przygotowuje się do wojny z Rosją i słusznie podaje powody, dla których tak się dzieje – aby odwrócić uwagę od własnych kryzysów, jak już wcześniej stwierdziliśmy:

Could not load video.

W zabawnym zwrocie ironii Europa twierdzi, iż to Rosja planuje „fałszywe flagi”:

================================================

Kilka dni temu polski błazen, minister spraw zagranicznych Sikorski, stwierdził, iż Europa pokonałaby Rosję „dość szybko” i łatwo, gdyby Rosja spróbowała. Skoro tak, to dziwne, dlaczego Europejczycy byliby tak zaniepokojeni.

W rzeczywistości Europa pogrążona jest w narastającym kryzysie i potrzebuje poważnego sposobu na wyrażenie frustracji i niezadowolenia społeczeństwa.

Istnieje również wątek, zgodnie z którym Trump planuje teraz potencjalnie wycofać znaczną liczbę amerykańskich wojsk z ogarniętego wojną i napiętą sytuacją kontynentu, co ośmieliło teorie, iż USA, jak zawsze, podstępnie nastawiają Rosję przeciwko Europie, aby czerpać zyski z wynikającego z tego zniszczenia swoich rywali gospodarczych i geopolitycznych:

https://www.nbcnews.com/politics/national-security/pentagon-weighs-pulling-nearly-third-us-forces-europe-rcna597722

Tymczasem Ukraina pozostaje w opłakanym stanie. Zapowiedziana wcześniej kampania Zełenskiego przeciwko rosyjskim lotniskom i „niebu” nie przyniosła rezultatu. Nie wiadomo, czy stało się to za sprawą USA, które sprowadziły go na ziemię nieoficjalnymi kanałami, czy też blefował od samego początku i nigdy nie miał możliwości, by zrealizować te zbyt ambitne plany.

Jeden z rosyjskich kanałów telewizyjnych podaje przyczynę takiego stanu rzeczy, argumentując, iż wysyłanie do Rosji rojów 900 dronów dziennie mogłoby kosztować Ukrainę aż 50 mln dolarów dziennie:

Fascynująca ekonomia wojny: dlaczego masowe ataki dronów na Rosję stanowią poważne wyzwanie dla budżetu Ukrainy

W nocy 18 września, w przededniu wyborów parlamentarnych, ukraińskie siły zbrojne rozpoczęły masowy atak dronów na Moskwę i okolice.

Plan wroga się jednak nie powiódł – rosyjskie siły obrony powietrznej zestrzeliły ponad 900 dronów. Wcześniej codziennie podawano, iż przechwycono 200–400 ukraińskich dronów.

Jakie znaczenie mają te wszystkie dane? Chodzi o pieniądze. Drony są niewątpliwie tańsze niż zaawansowane pociski rakietowe kosztujące miliony dolarów, ale przez cały czas kosztują dziesiątki, a czasem setki tysięcy dolarów.

Kijów wystrzeliwuje więc prawie tysiąc dronów, z których około 95–99% zostaje zestrzelonych. Ile to kosztuje? Zakładając, iż jeden dron kosztuje 50 000 dolarów (co stanowi około 5 milionów rubli, a cena jest prawdopodobnie znacznie wyższa), koszt pojedynczego ostrzału wynosi około 50 milionów dolarów. Oczywiście, wiąże się to z kosztami finansowymi, większymi niż zero, ale wciąż znacznie niższymi niż koszt wystrzelenia dronów.

Okazuje się zatem, iż wystrzelenie ukraińskich dronów od dawna jest kosztownym przedsięwzięciem dla ukraińskiego budżetu, podczas gdy szkody dla Rosji są stosunkowo znacznie mniejsze.

Źródło

Wczoraj agencja Reuters zacytowała szefa ukraińskiej parlamentarnej komisji budżetowej, który przyznał, iż dzienne koszty wojny na Ukrainie wynoszą 190 milionów dolarów. Oznaczałoby to, iż taki ostrzał dronów mógłby stanowić znaczną część całego budżetu wojskowego przeznaczonego na dany okres. Powinno to gwałtownie wykazać, dlaczego tak masowe, ciągłe kampanie dronów są w rzeczywistości nieopłacalne dla Ukrainy, a wszelkie twierdzenia Zełenskiego, iż jest inaczej, to kłamstwa, mające na celu stworzenie wrażenia, iż ​​Ukraina wciąż ma szansę na jakiekolwiek znaczące działania przeciwko Rosji.

Przypomnijmy sobie, jak przebiegała ukraińska nowa „40-dniowa kampania” „sankcji powietrznych” przeciwko Rosji. Od gróźb po błagania o zawieszenie broni:

Co ciekawe, dwa dni temu polski premier Donald Tusk wywołał poruszenie, jako pierwszy europejski przywódca, który otwarcie ujawnił prawdziwą liczbę miesięcznych ofiar na Ukrainie. Twierdzi, iż to sami Ukraińcy poinformowali go, iż liczba ta wynosi w tej chwili 27 000, zarówno zabitych, jak i rannych:

Could not load video.

Przypomnijmy, iż zaledwie w zeszłym miesiącu sam ukraiński przywódca Budanow przyznał, iż Ukraina potrzebuje 30 000 nowych „rekrutów” miesięcznie, aby utrzymać to, co już istnieje:

https://www.pravda.com.ua/eng/news/2026/08/28/8050796/

W związku z tym możemy śmiało założyć, iż liczba ofiar na Ukrainie jest mniej więcej taka, jaką znaliśmy od początku, czyli wynosi 30 000 miesięcznie. Teoretycznie powinno to oznaczać, iż około 1/4 do 1/3 poległo, a około 1/4 została ciężko ranna i trwale wyłączona z walki, a reszta została lekko ranna. Z 27 000–30 000 ogółem, może to oznaczać około 7500 poległych miesięcznie, około 7500 rannych trwale i 15 000 lekko rannych.

Przypomnijmy, iż na razie Ukraina ma stosunkowo łatwe do zastąpienia. Ukraina ma około 25 obwodów administracyjnych, z których każdy obejmuje około 1000+ osiedli, miast i miasteczek. Daje to około 25 000 osiedli. Na 30 000 ludzi miesięcznie Ukraina musi rekrutować 1000 mężczyzn dziennie, czyli jednego „mężczyznę w wieku bojowym” z każdej osady lub 40 z każdego z 25 głównych obwodów, co nie jest zadaniem niemożliwym do wykonania dla dziesiątek tysięcy „oficerów rekrutacyjnych” TCK. Niemniej jednak, pula ta stale się kurczy z dnia na dzień, co dodatkowo zmniejsza liczbę pracowników dla ukraińskiego przemysłu, w tym dla przemysłu obronnego.

Jak zawsze, narastająca fala europejskich kryzysów to nic innego jak reakcja na malejące poparcie dla Ukrainy i rosnący deficyt budżetowy. Różne plany awaryjne zawiodły, a Ukrainie znów brakuje sposobów na sfinansowanie rosnących wydatków wojskowych.

Podczas swojego inauguracyjnego szczytu C8 Zełenski określił deficyt jako „astronomiczny” i wymagający pilnych działań:

Could not load video.

Tej zimy będziemy potrzebować nadzwyczajnych wysiłków i pieniędzy, aby utrzymać Ukrainę, która poniesie ogromne straty z powodu rosnącej dysproporcji między rosyjską siłą ognia a słabnącymi możliwościami ukraińskiej obrony powietrznej.

Europa prawdopodobnie kilka będzie w stanie zrobić poza łataniem kolejnych luk dzięki doraźnych środków, a sytuacja z pewnością będzie się pogarszać w sposób naturalny.

Idź do oryginalnego materiału