METS po nowemu

polska-zbrojna.pl 11 godzin temu

Już nie tylko W-3, ale także AW101 i Black Hawk. Symulator pozwalający lotnikom ćwiczyć ewakuację z zatopionego śmigłowca został przystosowany do nowych typów maszyn, które kupuje polska armia. Ze zmodernizowanego urządzenia korzystały już pierwsze załogi. Kursy z samoratowania na morzu dla pilotów organizuje Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP.

METS, czyli Modułowy Symulator Zanurzania, został zainstalowany na brzegu głębokiego na 10 metrów basenu. Podczas szkolenia kabina jest opuszczana do niecki i obracana do góry dnem. Jej wnętrze błyskawicznie wypełnia się wodą. Siedzący wewnątrz piloci muszą wypiąć się z pasów, sforsować drzwi i wypłynąć na powierzchnię. Brzmi prosto, ale to tylko pozory.

– Pierwszy problem to dezorientacja przestrzenna. Kiedy człowiek nagle znajdzie się pozycji głową w dół, błędnik zaczyna szaleć. Do tego dochodzi wdzierająca się wszędzie woda. W takiej sytuacji łatwo o panikę. Trzeba jednak opanować nerwy i ściśle wykonać wyuczoną sekwencję ruchów – tłumaczy por. pil. Paweł Żeglarski, pilot śmigłowca z 43 Bazy Lotnictwa Morskiego, która podlega Brygadzie Lotnictwa MW. Przez kurs w Ośrodku Szkolenia Nurków i Płetwonurków WP w Gdyni przechodził raz, niebawem jednak czekają go kolejne szkolenia. Nic dziwnego.

REKLAMA

– Zajęcia u nas musi zaliczyć każdy pilot, nawigator i technik pokładowy Sił Zbrojnych RP, jeżeli tylko wykonuje loty ponad powierzchnią morza – przypomina por. mar. Wacław Kryszak, instruktor z gdyńskiego ośrodka. Podstawowy kurs powtarzany jest co pięć lat. Ale lotnicy zobowiązani są również do udziału w kursach doszkalających. Podczas zajęć ćwiczą między innymi uwalnianie się z uprzęży spadochronowej, wchodzenie do tratwy ratunkowej czy wspinanie się po drabince zwanej sztormtrapem. Ale ukoronowanie szkolenia zawsze stanowią sesje w METS-ie.

Do niedawna główna część symulatora imitowała kabinę śmigłowca W-3. Po modernizacji urządzenie stało się jednak bardziej wszechstronne. – METS jest teraz oparty na modułach, które w zależności od potrzeb można skonfigurować w taki sposób, by przypominały kabinę W-3, a także AW101 czy Black Hawka, czyli najnowszych śmigłowców, które kupuje polska armia – wyjaśnia por. mar. Kryszak. Dodatkowo komputery zawiadujące systemem zostały przeniesione do odrębnej sali, dzięki czemu są lepiej chronione przez wilgocią. Instruktorzy zyskali też możliwość sterowania kabiną bezpośrednio z przenośnych pulpitów. Prace nad modernizacją trwały kilka miesięcy i sfinansowane zostały przez Szefostwo Techniki Morskiej Inspektoratu Wsparcia.

Podstawowe zasady funkcjonowania METS pozostały niezmienne. Symulator, tak jak wcześniej, jest sprzężony z systemami, dzięki którym podczas ćwiczeń w basenie można wygenerować fale, w samej hali zaś wiatr, deszcz i zaciemnienie. Mało tego, do uszu ćwiczących dobiegają odgłosy burzy i dźwięk silników uszkodzonego śmigłowca. Słowem, kurs prowadzony jest w warunkach, które w dużym stopniu odpowiadają rzeczywistej sytuacji na morzu. No, może poza temperaturą powietrza i wody. Pod tym względem na hali OSNiP panuje raczej komfort.

Na zmodernizowanym symulatorze ćwiczyła już pierwsza grupa lotników. – Niebawem spodziewamy się kolejnych – zapowiada por. mar. Kryszak.

Łukasz Zalesiński
Idź do oryginalnego materiału