Wymiana wykładziny czy dywanu na panele podłogowe to popularny remont, który zmienia wygląd mieszkania. Niewielu właścicieli zdaje sobie sprawę, iż taka zmiana może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych. Wymiana podłogi bez odpowiedniej izolacji akustycznej może skończyć się nie tylko sporem sądowym, ale i nakazem całkowitego zerwania nowej podłogi.

Fot. Shutterstock
Przepisy nie pozostawiają wątpliwości
Od 1 sierpnia 2024 roku obowiązują zmienione warunki techniczne budynków, które wprowadzają jasny zakaz. Przepisy wprost zakazują pogarszania warunków akustycznych określonych w projekcie budowlanym podczas jakichkolwiek prac wykończeniowych czy zmian lokatorskich. Jeszcze niedawno ta kwestia pozostawała w szarej strefie prawnej. Teraz każda wymiana podłogi, która pogarsza izolację akustyczną, jest naruszeniem prawa budowlanego.
Dotychczas właściciele mieszkań podchodzili do tematu dość swobodnie. Panele czy gres układali bezpośrednio na wylewce, oszczędzając na materiale wygłuszającym. Problem zaczynał się, gdy sąsiedzi z dołu zgłaszali uciążliwy hałas. Każdy krok, każde przesunięcie krzesła czy upadek drobnego przedmiotu rozchodził się po całym budynku. W blokach z lat 70. czy 80., gdzie projektanci przewidzieli odpowiednie warstwy izolacyjne pod dywany, wymiana nawierzchni na twardą bez wygłuszenia całkowicie niszczyła zabezpieczenia akustyczne.
Kiedy sąd zmusi do rozbiórki podłogi?
Poszkodowani sąsiedzi mają kilka dróg postępowania. Pierwsza to zgłoszenie sprawy do powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, który może nakazać przywrócenie stanu zgodnego z przepisami. Druga to skierowanie sprawy na drogę sądową z żądaniem usunięcia immisji – czyli nakazania właścicielowi mieszkania wykonania robót przywracających odpowiednią izolację.
W praktyce oznacza to, iż właściciel będzie musiał zerwać całą podłogę, wykonać adekwatną izolację akustyczną i ponownie ułożyć panele. Koszty takiej operacji potrafią sięgnąć od 30 000 do ponad 40 000 zł w standardowym mieszkaniu, co wynika z dokumentacji sądowej dotyczącej tego typu sporów. W grę wchodzi nie tylko demontaż i ponowny montaż podłogi, ale także konieczność wymontowania wyposażenia, a następnie odtworzenie całości w dotychczasowym standardzie.
Co mówią normy akustyczne?
Polskie prawo odwołuje się do normy PN-B-02151-3 z 2015 roku, która określa minimalne wymagania dotyczące izolacyjności akustycznej przegród w budynkach. W budynkach wielorodzinnych stropy międzymieszkaniowe muszą spełniać określone parametry tłumienia dźwięków zarówno powietrznych, jak i uderzeniowych.
Dźwięki uderzeniowe – czyli te powstające przy chodzeniu, upuszczaniu przedmiotów czy przesuwaniu mebli – są szczególnie uciążliwe. Bez odpowiedniej warstwy sprężystej pod podłogą każdy krok przenosi się przez konstrukcję stropu bezpośrednio do mieszkania na niższej kondygnacji. Właśnie dlatego przepisy wymagają zastosowania specjalnych mat wygłuszających, płyt z wełny mineralnej lub innych materiałów izolacyjnych o odpowiednich parametrach.
Jak uniknąć problemu?
Planując wymianę podłogi, trzeba od razu przewidzieć koszt adekwatnej izolacji akustycznej. Maty wygłuszające kosztują od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych za metr kwadratowy, co w porównaniu z ryzykiem sądowego nakazu zerwania całej podłogi jest niewielką inwestycją. Na rynku dostępne są różne rozwiązania – od pianek polietylenowych, przez płyty ze styropianu akustycznego, po wełnę mineralną i specjalistyczne maty gumowe.
Przy wyborze materiału najważniejszy jest parametr redukcji hałasu uderzeniowego. Dobrej jakości podkład akustyczny potrafi zredukować poziom dźwięku choćby o 19-20 dB. Ważne też, by pamiętać o taśmie dylatacyjnej wzdłuż ścian, która oddziela podłogę od przegród pionowych i zapobiega tzw. mostkom akustycznym.
Warto też wiedzieć, iż niektóre rodzaje podłóg są z natury bardziej hałaśliwe. Gres czy kamień naturalny generują więcej dźwięków uderzeniowych niż parkiet czy panele laminowane. W takich przypadkach izolacja akustyczna musi być jeszcze grubsza i skuteczniejsza. Rozwiązaniem może być też podłoga pływająca, która w ogóle nie ma sztywnego połączenia ze stropem.














