Sprzęt dla wojska zakontraktowany do końca maja w programie SAFE będzie w ponad 99% kupowany w polskich firmach – powiedziała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, przedstawiając w Sejmie informację o realizacji unijnego programu pożyczek na obronność. Dodała, iż wspólne zamówienia składane przez więcej niż jeden kraj członkowski to szansa na eksport polskich produktów.
– Do 20 października Agencja Uzbrojenia zawarła 39 umów i 12 aneksów o łącznej wartości 120 mld zł. Udział polskiego przemysłu w tych zamówieniach to 99,5%. Z 16 umów wartości 3,4 mld zł zawartych przez Centrum Zasobów Cyberprzestrzeni Sił Zbrojnych, zaopatrujące wojska obrony cyberprzestrzeni, wszystkie są realizowane w polskich firmach, do których dotychczas wpłynęło ponad 8 mld zł – poinformowała w Sejmie wiceszefowa resortu obrony. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, iż udział krajowych dostawców jest wyższy niż deklarowany wcześniej przez rząd poziom 89%. Przypomniała, iż chodzi o pierwszą fazę programu, w której państwa członkowskie mogły dokonywać zakupów samodzielnie. Zaznaczyła, iż ponad połowa wszystkich wypłaconych przez Komisję Europejską zaliczek trafiła do Polski.
Pod koniec października kraje członkowskie mają przedstawić w Brukseli sprawozdanie z wykonania programu. Rząd zamierza złożyć wniosek o kolejną płatność w wysokości 6 mld euro.
Więcej broni, miejsc pracy, szanse na eksport
Jako najpoważniejszą transakcję przygotowywaną w formule common procurement wiceminister wskazała zakup wspólnie z Hiszpanią czterech wielozadaniowych samolotów transportu i tankowania w powietrzu MRTT. Przypomniała, iż z wcześniejszych planów wyposażenia wojska w tego typu maszyny w ramach programu „Karkonosze” w ostatniej chwili wycofał się ówczesny szef MON-u Antoni Macierewicz. w tej chwili – dodała – polskie lotnictwo korzysta z sojuszniczego wsparcia, zapewnianego m.in. przez wojsko niemieckie.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, iż etap wspólnych zakupów resort obrony wykorzystuje, by promować polski przemysł na rynkach eksportowych. Mówiła o zainteresowaniu Szwecji okrętem „Ratownik”, Grecji systemami satelitarnymi, porozumieniu dotyczącym współpracy przy budowie systemu antydronowego San podpisanym z Norwegią i Słowacją oraz zakupach polskich bezzałogowców przez Rumunię. – Od kilku miesięcy odwiedzam europejskie stolice, przekonując do zakupów w polskim przemyśle zbrojeniowym – dodała wiceminister. Nawiązała do kontraktów na zestawy Piorun dla Litwy, Łotwy i Norwegii, zapewniając, iż „lista będzie dłuższa”.
Przypomniała, iż z 19 państw, które przystąpiły do SAFE, formalności wymagane do uruchomienia płatności spełniło 11 krajów, tylko dwa (Polska i Litwa) skorzystały z formuły single procurement, przy czym Polska jako jedyna wydała środki prawie wyłącznie we własnym przemyśle. Podkreśliła, iż już w tej chwili dzięki zamówieniom z SAFE zatrudnienie wzrosło o ponad 1500 osób, a do dostawców, z którymi wojsko podpisało umowy należy doliczyć około 12 tys. poddostawców. Powołała się na szacunki firmy doradczej Deloitte, z których wynika, iż polskie inwestycje z SAFE przełożą się na powstanie w perspektywie dziesięciu lat 250 tys. nowych miejsc pracy związanych nie tylko z produkcją, ale także z utrzymaniem i serwisem sprzętu.
Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, iż wiele dostaw z umów zawartych pod koniec maja zostało już zrealizowanych – dotyczy to np. dronów FlyEye, systemu minowania narzutowego Baobab-K, wyrzutni przeciwpancernych pocisków Spike instalowanych na Rosomakach, samochodów ciężarowych, amunicji 155 mm i blisko 8 tys. karabinków Grot. Dodała, iż pierwszy audyt wykorzystania środków z SAFE przeprowadzony przez Krajową Administracje Skarbową zakończył się wystawieniem najwyższej oceny.
Opozycja krytykuje
Marcin Ociepa (PiS), były wiceminister obrony, zarzucił rządowi pośpiech przy zawieraniu kontraktów. Powołując się na informacje z mediów, pytał o niedoszacowanie inwestycji infrastrukturalnych, dociekał, czy zakupy są przepłacane i czy MON rozmawia o przedłużeniu harmonogramów. – Co łączy czołgi K2, Abrams, armatohaubice K9, wyrzutnie Chunmoo, fregatę Miecznik, samoloty F-35, FA-50, system Patriot i Bayraktary? To, iż zostały zamówione za rządów Zjednoczonej Prawicy i krytykowaliście te zakupy – mówił Ociepa.
– Co je łączy? To, iż cały ten sprzęt był kupiony za granicą, na kredyt. Nigdy nie krytykowaliśmy słuszności tych zakupów, różni nas wszystko – odpowiedziała Sobkowiak-Czarnecka. Przypomniała, iż zakupy z SAFE są zwolnione z VAT, co obniża cenę.
Pytania dotyczyły też otwartości USA (wartość sprzętu zakontraktowanego tam przez Polskę to 200 mld dolarów – więcej niż wszystkie środki z SAFE) na współpracę przemysłową z Europą, która przyspiesza zbrojenia m.in. dzięki programowi SAFE, oraz finansowanie infrastruktury dla wojska. Sobkowiak-Czarnecka oceniła, iż Amerykanie są bardziej otwarci na koprodukcję; wskazała na rozmowy o serwisie pocisków PAC-3 oraz przenoszeniu produkcji innych systemów. Przypomniała, iż ustawa o SAFE przewidywała finansowanie także projektów infrastrukturalnych i innych służb mundurowych niż wojsko. – Przekonaliśmy Brukselę – choć nie było łatwo – nie przekonaliśmy polskiego prezydenta – dodała, przypominając, iż MON postanowiło pokrywać takie wydatki z programu pozamilitarnych przygotowań obronnych.
Z unijnego programu SAFE (Security Action for Europe), którego budżet wynosi 150 mld euro, Komisja Europejska największa część – 43,7 mld euro – przyznała Polsce. Program ma także wesprzeć ukraiński przemysł obronny poprzez dofinansowanie projektów realizowanych przez Ukrainę z krajami UE. Spłaty kapitału pożyczek mają się rozpocząć dziesięć lat po otrzymaniu środków i zostać rozłożone do 2070 roku. Według Ministerstwa Finansów wykorzystanie unijnego mechanizmu to w porównaniu z innymi opcjami, np. z tradycyjnymi obligacjami, oszczędność co najmniej 40 mld zł.