Pełczyńska-Nałęcz o ataku USA
4 stycznia ministerka na antenie TVN24 w programie "Fakty po Faktach" wypowiedziała się na temat ostatnich wydarzeń w Wenezueli. Polityczka oceniła, iż Stany Zjednoczone "bez oglądania się na jakiekolwiek prawo międzynarodowe dokonały naruszenia suwerenności kraju dyktatora w imię własnych interesów ekonomicznych". - To mnie bardzo martwi - dodała. Wiceprzewodnicząca Polski 2050 uznała także, iż operacja "dotknęła okropnego dyktatora, który okradał własny naród", jednak z drugiej strony "coraz bardziej powszechny staje się świat, w którym o władzach w danym kraju decyduje państwo, które ma siłę i moc militarną". Jednocześnie Pełczyńska-Nałęcz, dawniej ambasadorka RP w Moskwie, podkreśliła, iż "dyplomatycznie należy być ostrożnym", szczególnie w kontekście otwartej krytyki Donalda Trumpa. - Oficjalnie jest mówione, iż USA będą rządzić i wyślą wojska, chyba iż władze w Caracas będą robić to, co USA im każe. To jest niestety język imperialny. W tym sensie to dla nas niepokojące - oceniła członkini Polski 2050. Według ministerki w debacie publicznej jest też "bardzo mało dialogu o demokracji i odbudowie praworządności w Wenezueli".
REKLAMA
Zobacz wideo Wenezuela z naftowego gracza stała się wielkim przegranym [OKO NA ŚWIAT]
Istotne są konsekwencje dla Moskwy
Polityczka zwróciła również uwagę, iż dla Polski zawsze powinno być ważne, "jakie będą konsekwencje ekonomiczne dla Moskwy". - Jest wysokie prawdopodobieństwo, iż jeżeli wenezuelska ropa wyjdzie na rynek, to stanieje na świecie. Ropa rosyjska już i tak jest tańsza, niż się spodziewali. To uderza w rosyjski budżet i gospodarkę. W tym aspekcie to jest wymiar dla nas korzystny - uznała. Jednocześnie też podkreśliła, iż cały czas "oazą siły prawa pozostaje Unia Europejska, dlatego jest tak ważna".
Co dalej z prezydentem Wenezueli?
Zatrzymany w sobotę Nicolas Maduro prezydent Wenezueli ma w poniedziałek w południe (godz. 18.00 czasu polskiego) stanąć przed sędzią federalnym w Nowym Jorku. Zostanie wówczas formalnie poinformowany o stawianych mu zarzutach - przekazał sąd. Amerykańska prokuratura zarzuca mu i jego żonie "narkoterroryzm", związany z domniemanym przemytem ton kokainy do Stanów Zjednoczonych.
Więcej na temat obecnej sytuacji w Wenezueli przeczytasz w artykule: "Unia Europejska reaguje na sytuację w Wenezueli. Jedno państwo się wyłamało".
Źródła:TVN24, IAR












