22 marca, w Kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie, THEOS Theatre and Opera Society wystawił sztukę „Pasja i Zmartwychwstanie” – misterium, które od lat zajmuje stałe miejsce w kalendarzu wielkopostnych wydarzeń artystycznych i cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem Polonii. Tegoroczna edycja połączona była ze zbiórką na renowację figury Świętego Józefa, wymagającej pilnych prac konserwatorskich.







Wszechobecna cisza
Każdy człowiek, wierzący czy niewierzący, który wchodzi do jakiejkolwiek świątyni, w pierwszej kolejności słyszy własny oddech i bicie serca we wszechogarniającej ciszy. Czasem usłyszy szept czyjejś modlitwy lub czyjeś kroki na twardej kamiennej posadzce. Cisza, która zaskakuje jak w słowach piosenki Antoniny Krzysztoń: „taka cisza, cisza, w której, cisza, w której słyszysz Niesłyszalnego.” Czas zatrzymuje się w miejscu, a nas ogarnia niewypowiedziany spokój, jak byśmy weszli w światło, które oddziela nas od ziemskiej rzeczywistości. Przyszliśmy na spotkanie nie tylko z Niesłyszalnym, ale z własnym sumieniem, bo w tej ciszy najgłośniej słychać jego krzyk.
W tej ciszy kościoła, która unosi się w powietrzu, wybrzmiewa pamięć misterium „Pasja i Zmartwychwstanie”. To, co wydarzyło się na scenie, nie było jedynie spektaklem – było modlitwą, która stała się ciałem, obrazem, który poruszył serca i muzyką, która dotknęła miejsc w człowieku zwykle ukrytych. Widzimy to za każdym razem we łzach osób widowni i czujemy jak uzdrawia się ich dusza, ciało i serce.
Droga Chrystusa
Artyści THEOS Theatre and Opera Society poprowadzili widzów drogą, którą przeszedł Chrystus – od Ogrójca, przez ból i samotność, aż po światło Zmartwychwstania. Stworzyli intensywną, poruszającą narrację, w której publiczność stała się nie tylko świadkiem, ale częścią wydarzeń: tłumem wołającym o ukrzyżowanie, żołnierzami biczującymi Jezusa, Judaszem, który zdradza, czy apostołami śpiącymi w Ogrójcu. To doświadczenie, które przekracza barierę języka – muzyka, obraz i emocje tworzą uniwersalny kod zrozumiały dla wszystkich. Kasia Drucker śpiewała tak, jakby każdy dźwięk niósł ciężar ludzkiego cierpienia i nadziei. Anna Kucay wypowiadała słowa Brandstaettera, Brylla i Baczyńskiego tak, jakby poezja była modlitwą. D. Alan Jaymes otulał ich wszystkich muzyką, która unosiła się nad zgromadzonymi jak cicha prośba o pokój.
W prezentacji multimedialnej przygotowanej przez Tadeusza Nowaka obrazy Caravaggia, Rubensa i innych mistrzów niemal ożywały na oczach widzów – ich barwy i cienie, a także pociągnięcia pędzla mistrzów stawały się drogowskazami, prowadzącymi przez tajemnicę cierpienia i zwycięstwa życia. W tej opowieści nie trzeba było znać łaciny ani polskiego; wystarczyło otworzyć serce, bo tu wszystko mówiło językiem emocji.
Cząstka siebie
Misterium – wystawiane w Centrum Polsko-Słowiańskim, w parafiach Nowego Jorku, New Jersey oraz w Amerykańskiej Częstochowie już ponad trzydzieści razy – znów udowodniło, iż muzyka mówi więcej niż słowa, a poezja potrafi otworzyć serce szerzej niż człowiek się spodziewa. Każdy, niezależnie od języka czy tradycji, odnalazł w tej opowieści cząstkę siebie: własny lęk, własną nadzieję, własną tęsknotę za światłem. Widzowie po przedstawieniu podkreślali, iż nie jest to zwykły spektakl, ale modlitwa, która nie potrzebuje słów, przestrzeń ciszy, wzruszenia i duchowego oddechu. Wielu gości przychodzi na przedstawienie każdego roku.
Dokąd zmierzamy
W dzisiejszym świecie, targanym konfliktami zbrojnymi, przedstawienie „Pasja i Zmartwychwstanie” ma zupełnie inne znaczenie niż kilka lat temu, kiedy wystawialiśmy je po raz pierwszy. W tym roku miały się odbyć dwa przedstawienia, ale jedno – w kościele św. Stanisława Kostki na Greenpoincie musieliśmy odwołać – i to właśnie to, które miało się odbyć w intencji pokoju na świecie. Ironia losu? Zbieg okoliczności? A może znak nawołujący do przebudzenia? Quo Vadis człowieku? Dlaczego zdradzasz wartości, dla których umarł na krzyżu Jezus? Bo czyż w Pasji Jezusa nie widać, iż człowiek otumaniony niszczycielską propagandą nienawiści, władzy i pychy niszczy miłość i pokój?
Podobnie jak powieść „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza pokazuje potęgę wiary, która prowadzi do zwycięstwa chrześcijan nad Imperium Rzymskim i do przemiany wewnętrznej ludzi, tak „Pasja i Zmartwychwstanie” pokazuje w upadku i słabości człowieka niewypowiedzianą siłę, aby przeciwstawić się złu, zwyciężyć ciemność grzechu, aby dokonała się przemiana miłości w jego duszy i sercu. To spotkanie z tym, co kruche i wieczne jednocześnie.
Po spektaklu i oklaskach znów nastąpiła cisza. Cisza, cisza, która nie była pustką, ale obecnością. Ciszą, która leczy. Ciszą, która zostaje. A w niej – wdzięczność za wspólne przeżycie, za modlitwę, za łzy i za światło, które rozbłysło w sercach, gdy zabrzmiał ostatni akord. Quo Vadis człowieku? Gdziekolwiek jesteś, pozwól sobie na tę chwilę. Na oddech. Na wzruszenie. Na ciszę, która leczy duszę, ciało i serce.
Tekst i zdjęcia: Kasia Drucker
