MSZ Ukrainy odpowiada na głośną decyzję. "Szkodliwa dla obecnych wysiłków"

polsatnews.pl 4 dni temu

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy zareagowało na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej, która ogłosiła rok 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza. W opublikowanym oświadczeniu wskazano, iż ruch jest "szkodliwy dla obecnych wysiłków" w rozwoju stosunków polsko-ukraińskich. Pojawił się też apel do strony polskiej o "powstrzymanie się od radykalnych kroków".

Wikimedia Commons
Ukraińskie MSZ zareagowało na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej

Komunikat został opublikowany na stronie ukraińskiego MSZ. Na wstępnie wskazano, iż strona ukraińska "dąży do rozwoju przyjaznych stosunków dwustronnych z Polską", a w ostatnich latach "poczyniono znaczne postępy w budowaniu strategicznego partnerstwa z Polską, prowadzeniu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych oraz nawiązywaniu dialogu historycznego". Wspomniano też o rozwoju współpracy w zakresie obronności.

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. Organ lwowskich władz jest odpowiednikiem polskiego sejmiku województwa.

"Szkodliwa decyzja". Ukraińskie MSZ odpowiada

"W tym kontekście uważamy, iż niedawna decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej, dotycząca wrażliwych kwestii historycznych w stosunkach dwustronnych, jest szkodliwa dla naszych obecnych wysiłków na rzecz dalszego rozwoju stosunków ukraińsko-polskich i rozwiązywania problemów w obliczu pełnowymiarowej rosyjskiej agresji oraz bezprecedensowych zagrożeń dla bezpieczeństwa obu naszych państw i całego regionu" - wskazano.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy wskazało, iż decyzję podjęła Lwowska Rada Obwodowa, będąca organem samorządowym, a nie centralnym. Podkreślono również, iż radni nie zwracali się w tej kwestii z prośbą o opinię do MSZ ani innych władz państwa, co mogłoby pomóc w "ocenie konsekwencje swoich działań dla stosunków dwustronnych z Polską".

ZOBACZ: "Jedna z pierwszych decyzji". Zdecydowany krok Gibały ws. Lwowa

"Jesteśmy przekonani, iż nasze strategiczne partnerstwo wymaga powściągliwości i przewidywalności, profesjonalnego i otwartego dialogu oraz budowania zaufania. Decyzje polityczne samorządów regionalnych nie powinny szkodzić interesom narodowym Ukrainy, przede wszystkim w sferze bezpieczeństwa i integracji europejskiej" - zaznaczono.

Strona ukraińska zaapelowała też do Polski o "powstrzymanie się od radykalnych kroków, które mogłyby zahamować proces normalizacji stosunków" i zapewniła o determinacji w rozwiązywaniu sporów "drogą dyplomatyczną, w duchu dobrego sąsiedztwa".

Polska reaguje na działania Ukraińców. Tusk: Samobójcza taktyka

Decyzja lwowskiego organu została skrytykowana przez polskie władze, m.in. przez szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który uznał ją za "nieakceptowalną". Ruch Ukraińców skomentował także premier Donald Tusk.

- Powiedzieć, iż kompletnie nie rozumiem takiej samobójczej taktyki, to nic nie powiedzieć - zaznaczył szef rządu.

Przypomniał też o rozmowach z prezydentem Zełenskim po kryzysie w relacjach polsko-ukraińskich, który wybuchł po nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA".

ZOBACZ: "Prowokuje Jałtę wokół Ukrainy". Polski europoseł ostro o Zełenskim

- Tego typu działania powodują, iż taka praca idzie na marne. Jeszcze raz powtórzę, to nie jest problem dla nas, to jest problem dla Ukrainy - podsumował.

Wcześniej wiceszef MSZ Marcin Bosacki poinformował w rozmowie z Polsat News, iż strona polska ma zapewnienie od współpracowników prezydenta Ukrainy, iż decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie wejdzie w życie. Podkreślił, że po interwencji Polski, uchwała w tej sprawie zniknęła ze strony internetowej Rady.

- Uchwały teraz na tej stronie nie ma, więc to jest obiecujące. (...) Trzymamy za słowo władze ukraińskie i liczymy na spełnienie tych obietnic - przekazał Bosacki. Szef MSZ Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP radnego Lwowa Swiatosława Szeremeta, który był inicjatorem uchwały.

IPN reaguje na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej

Ukraińska Powstańcza Armia (UPA), w tym postać Szuchewycza - jednego z jej liderów - pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.

ZOBACZ: "Osoba niepożądana w Polsce". Szef MSZ reaguje na decyzję władz Lwowa

Polska uznaje zbrodnie popełnione na ludności polskiej za ludobójstwo, natomiast wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje je jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. W ukraińskiej pamięci historycznej OUN i UPA są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Sowieckiemu.

Pod koniec maja decyzją prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego nazwę „bohaterów UPA” nadano jednej z jednostek wojskowych, co doprowadziło do zaostrzenia relacji między Kijowem a Warszawą.

WIDEO: "Instynkty ze szkoły jałtańskiej". Były ambasador USA w Polsce ocenił Trumpa
Idź do oryginalnego materiału