"Muszą być spełnione dwa warunki". Prof. Motyka o deeskalacji na linii Polska-Ukraina

polsatnews.pl 1 godzina temu

Przeprowadzenie ekshumacji i pochówków ofiar oraz potępienie przez Ukrainę zbrodni popełnionych na Polakach - to zdaniem prof. Grzegorza Motyki warunki konieczne do rozwiązania kryzysu polsko-ukraińskiego wokół rzezi wołyńskiej. Historyk w programie "Najważniejsze pytania" dodał, iż tego typu deklaracji "nigdy nie usłyszeliśmy z ust urzędników ukraińskiego państwa".

Polsat News
Prof. Grzegorz Motyka w programie "Najważniejsze pytania"

Historyk z Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i współautor książki "Gry pamięcią. O polityce historycznej, Polsce, Ukrainie i Rosji" odpowiedział w programie "Najważniejsze pytania" na pytanie Karoliny Olejak o to, kiedy kwestia Wołynia "zostanie zamknięta".

- Muszą moim zdaniem być spełnione dwa warunki. Pierwsze, podstawowe, to powinny być dokonane ekshumacje i pochówki ofiar tej zbrodni. To zawsze jest tak, iż świadomość, iż są ludzie niepochowani, którzy leżą gdzieś w nieoznakowanych mogiłach, budzi niepokój nie tylko rodzin, ale wszystkich tych, którzy są zainteresowani tematem - wskazał prof. Grzegorz Motyka.

Spór z Ukrainą ws. zbrodni wołyńskiej. "Rozgrzewa opinię publiczną"

- Im więcej osób jest zainteresowanych tematem, a w ostatnich dniach widzimy, iż jest to kwestia, która rozgrzewa opinię publiczną i w Polsce, i na Ukrainie, tym trudniej będzie bez rozwiązania tej podstawowej kwestii dojść do porozumienia - tłumaczył historyk.

Jako drugi warunek gość programu wskazał "przyznanie przez stronę ukraińską, iż doszło do masowych zbrodni popełnionych na Polakach, dokonanych przez Ukraińską Powstańczej Armię i krótkie stwierdzenie: Potępiamy te zbrodnie, przykro nam, iż do tych zbrodni doszło".

ZOBACZ: Polityk KO o sporze z Kijowem. "Faktów nie da się pogodzić z interpretacją ukraińską"

- Tego typu deklaracji, wbrew takiej obiegowej opinii, nigdy nie usłyszeliśmy z ust urzędników państwa (ukraińskiego - red.) - zaznaczył.

Karolina Olejak zwróciła uwagę, iż w kwestiach dotyczących ekshumacji często pojawia się argument, że w przypadku odkrycia skali i brutalności zbrodni UPA, światowa opinia publiczna zobaczy co wydarzyło się na Wołyniu, co spowoduje utratę poparcia dla Ukrainy.

- Do ekshumacji dochodzi i ja bym nie lekceważył tego wysiłku, który włożył minister Paweł Kowal. On jest pomniejszany przez jego politycznych przeciwników, którzy mają do tego polityczne prawo. Aczkolwiek to za czasów poprzednich rządów i poprzedniego prezydenta wprowadzono zakaz ekshumacji - odpowiedział prof. Motyka.

Ekshumacje na Wołyniu. Prof. Motyka wskazał na byłego prezydenta

- Ja wszędzie to powtarzam, bo warto, żeby to zostało zapamiętane. Prezydent Andrzej Duda jest jedynym prezydentem III Rzeczpospolitej, od Lecha Wałęsy poczynając po Karola Nawrockiego włącznie, za czasów, którego ekshumacje się nie odbywały i nie odbywały się pochówki ofiar zbrodni wołyńskiej. Za wszystkich innych prezydentów ten proces się odbywał - dodał.

Historyk dodał, iż to dzięki zespołowi Kowala zakaz ekshumacji został zdjęty.

- Mam nadzieję, iż to będzie kontynuowane, żeby do tej dyskusji historycznej nie dochodziło i gdyby nie ta nieszczęsna decyzja prezydenta Zełeńskiego (o nadaniu jednej z jednostek imienia "Bohaterów UPA" - red.), to tej debaty by nie było - stwierdził.

ZOBACZ: "Niech uklęknie w szczerym polu". Wicemarszałek Sejmu apeluje do Budanowa

Grzegorz Motyka zauważył też, iż ustalenia historyków po przeprowadzeniu ekshumacji nie zmienią się diametralnie od wiedzy ustalonej już w latach 90-tych.

- Kiedy odnaleziono te ciała ofiar i okazało się, iż one zostały zabite w masowej egzekucji łomem czy maczugą, stało się jasne, iż świadkowie nie kłamią, iż ci, którzy ocaleli z tych zbrodni, mówią prawdę. To była rzeczywiście istotna informacja dla historyków, którzy do tego momentu powątpiewali w prawdziwość tych dramatycznych opisów - zauważył.

Zwrócił też uwagę na niektóre argumenty padające w przestrzeni publicznej podważające sens zajmowania się historią sprzed ponad 80-ciu lat.

- Właśnie dlatego, iż te ofiary są pochowane w nieoznakowanych grobach. Czy o ile ktoś bliski od nas leżałby w kostnicy i urzędnik by zabraniał odzyskania tego ciała z kostnicy i pochowania go z należytym szacunkiem i gdyby to się działo latami, to dla pana, pani, państwa miałoby znaczenie, iż to osiemdziesiąt lat? - pytał.

Historia przeszkodzi Ukrainie wejść do UE? "Polska nie zawaha się"

Gość "Najważniejszych pytań" stwierdził także, iż kryzys w relacjach polsko-ukraińskich to spór "elit i polityków, a nie społeczeństw". Według historyka kompromis na poziomie politycznym jest możliwy tylko wtedy, gdy obydwie strony wykonają krok wstecz.

- Po polskiej stronie powinno być zrozumienie, iż pewne rzeczy się nie zmienią. To znaczy, ja nie wierzę w zniknięcie czerwono-czarnych flag, w zmianę symboliki ukraińskich jednostek, iż zrezygnują z tego banderowskiego zawołania. Niech będą, mogą mówić, iż to nie jest banderowskie, okej, dobrze, ale z niego nie zrezygnują - argumentował.

ZOBACZ: Rezolucja ws. Ukrainy. Parlament Europejski zdecydował

Wskazując na swoje oczekiwania od strony polskiej, prof. Motyka mówił iż nie można "zrezygnować z mówienia na ten temat i z oczekiwania, iż państwo ukraińskie powie prawdę o tych wydarzeniach".

- Taka rezygnacja oznacza zgodę na to, aby dzięki ludobójczej czystki można było prowadzić politykę państwową i iż w gruncie rzeczy ludobójcze czystki są usprawiedliwione i mogą być w wypadku wejścia do Unii Europejskiej Ukrainy - czego Ukrainie i całej Europie serdecznie i gorąco życzę - czymś normalnym, pod warunkiem, iż się odpowiednio je zakłamie, uładzi i zaleje lukrem i powie, iż było inaczej - stwierdził historyk.

- Ja uważam, iż inicjatywa polskich europosłów z uchwałą, która przeszła w europarlamencie była słuszna i była też takim pokazaniem, iż Polska nie zawaha się, aby oczekiwać w sferze historycznej od Ukrainy tego, czego Unia Europejska oczekiwała od Chorwacji, czyli rezygnacji z kultu Ustaszy - wskazał.

Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję, w której wyraził ubolewanie z powodu decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "bohaterów UPA". W ocenie PE ruch ten "nie jest zgodny z wartościami europejskimi".

WIDEO: "Jest spanikowany". Europoseł PiS uderza w Zełenskiego
Idź do oryginalnego materiału