Nie zastąpi psychoterapii ani leczenia klinicznego. Jednak coraz więcej badań wykazuje, iż kontakt ze sztuką pozytywnie wpływa na nasze emocje, łagodzi stres, a choćby poprawia parametry biochemiczne organizmu. O muzeoterapii – jej potencjale, granicach i przyszłości – mówi prof. dr hab. Robert Kotowski z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego, pionier polskich badań i popularyzacji tej metody, autor książki Muzeoterapia. Koncepcje, metody, inspiracje.
Muzeoterapia to świadome wykorzystanie pozytywnego wpływu kontaktu ze sztuką na dobrostan psychiczny, fizyczny, duchowy i społeczny człowieka. Kontakt ten może łagodzić skutki stresu, poprawiać jakość życia, sprzyjać rekonwalescencji. Przebywanie w muzeum, oderwanie się od codziennych sytuacji, poszukiwanie symboli i niuansów ukrytych w dziełach sztuki niesie wyciszenie i uspokojenie myśli.
– Efekt terapeutyczny wynika z połączenia kilku elementów: kontaktu z obiektem, skupienia uwagi, narracji oraz specyfiki przestrzeni muzealnej. Nie chodzi jedynie o wrażenia estetyczne, ale też o emocje, uwagę i własną refleksję. Udział w zajęciach muzeoterapeutycznych rozwija uważność i sprzyja otwartości emocjonalnej. Dzięki obecności terapeuty uczestnicy chętniej dzielą się wspomnieniami, skojarzeniami i osobistymi doświadczeniami – tłumaczy prof. Robert Kotowski.
Badania nad muzeoterapią wykazują, iż u jej uczestników następuje poprawa relacji interpersonalnych, iż są bardziej otwarci i uwalniają się od automatycznego oceniania, zwiększa się u nich odporność na wypalenie.
Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym o Nocy Muzeów
Na początku są zawsze emocje
Inspiracją do badań nad muzeoterapią stał się dla prof. Kotowskiego Portret dziewczynki w czerwonej sukience Józefa Pankiewicza i wrażenie, jakie na nim wywarł. To właśnie ten obraz skłonił go do zastanowienia się nad tym, jak wpływa na nas sztuka. Na pytanie, dlaczego akurat to konkretne dzieło wywołało w nim silne emocje, profesor zwraca uwagę, iż to zawsze kwestia indywidualna.
– Dzieło, które u jednej osoby wywołuje zachwyt, wzruszenie lub irytację, na innej może nie wywrzeć żadnego wrażenia, będzie jej obojętne. Nie istnieje uniwersalna „matryca emocji”, jaką można by przyłożyć do uczuć różnych odbiorców. Reakcja na dzieło sztuki zawsze pozostaje indywidualna i zależy od doświadczeń, pamięci oraz wrażliwości konkretnej osoby – wyjaśnia.
Badacz zaznacza, iż dzieło powszechnie uznawane za piękne nie wpływa tak samo na każdą osobę. To, co dla jednej będzie impulsem wywołującym emocje, na innej nie wywrze żadnego wrażenia. najważniejszy w muzeoterapii jest bowiem proces przeżywania.
– Podczas zajęć uczestnicy wybierają obiekt, w którym odnajdują swoją przeszłość, przyszłość, fantazje. To moment osobistego spotkania ze sztuką – mówi badacz.
A każde dzieło może uruchomić pamięć autobiograficzną, konkretne emocje czy skojarzenia.
W muzeoterapii ważna jest jednak obecność pośrednika (arteterapeuty / prowadzącego) budującego relację i moderującego doświadczenie. Może to być historyk sztuki z odpowiednim przygotowaniem, ale warto, by w zajęciach uczestniczył psycholog. Zadaniem tych osób nie jest jednak narzucanie interpretacji, a raczej wprowadzenie w kontekst, by ułatwić odbiorcy wejście w relację nie tylko z obiektem, ale także z artystą.
Profesor Kotowski powołuje się przy tym na przykłady konkretnych przedsięwzięć terapeutycznych. Jednym z nich jest Meet Me at MoMA – program realizowany przez Museum of Modern Art, skierowany do osób z chorobą Alzheimera lub innymi formami demencji oraz ich opiekunów. Podczas spotkań w galerii uczestnicy oglądają eksponaty i rozmawiają o nich pod okiem przeszkolonych edukatorów. Ma to sprzyjać aktywizacji pamięci, emocji i kontaktów społecznych. Program zainicjowany został w 2007 r. i stał się jednym z najważniejszych przykładów działań wspierających osoby z demencją. Jego formuła została później zaadaptowana przez wiele innych instytucji na świecie.
Innym przykładem jest House of Memories, stworzony przez National Museums Liverpool. Program, w ramach którego realizowane są różne warsztaty i szkolenia, wykorzystuje obiekty muzealne, fotografie i materiały archiwalne do przywoływania wspomnień, a także jako tematy do rozmowy. Na potrzeby tego konkretnego projektu została też opracowana aplikacja My House of Memories oraz memory suitcases – zestawy przedmiotów służących do prowadzenia zajęć reminiscencyjnych.
Muzeum na receptę
Praktyka muzeoterapeutyczna nie dotyczy wyłącznie obrazów i galerii malarstwa. Jak podkreśla badacz chodzi o kontakt z materialnym śladem ludzkiej działalności. W tym kontekście warto przywołać przykład działań z zakresu tzw. social prescribing, czyli włączania praktyk kulturowych w obszar wsparcia zdrowia.
Dalsza część tekstu jest pod filmem o pokazie musicalu „Powrót Beethovena”, który odbył się w Kajetanach i symbolicznie poprzedził CI2026
W Kanadzie od 2018 r. lekarze współpracują z Montreal Museum of Fine Arts, wystawiając pacjentom tzw. recepty na muzeum. Podobny program funkcjonuje w Brukseli. Uruchomiony w 2021 roku, początkowo obejmował 5 muzeów i 33 lekarzy współpracujących przy jego realizacji. w tej chwili w programie bierze udział 13 muzeów i ponad 18 placówek medycznych. Muzea są bardzo różne, co powoduje, iż pacjenci mają spory wybór. Jeden z nich w ramach terapii wybrał wizytę w… Muzeum Kanalizacji.
– To pokazuje, iż nie chodzi tylko o klasyczne dzieła sztuki, a o obiekty, ich historię, kontakt z działalnością człowieka. W jednych przypadkach istotą będzie treść obrazu, w innych – przedmiot, instalacja, choćby mebel. To, co tej konkretnej osobie wyda się najbliższe – mówi profesor.
Naukowiec podkreśla jednocześnie, iż symbole, choćby jeżeli odbierane indywidualnie, bywają zakorzenione w zbiorowej wyobraźni. I właśnie ta warstwa znaczeń uruchamia proces terapeutyczny. Mechanizm ten widoczny jest także w pracy z osobami z demencją.
Nie tylko piękne obrazy
W muzeoterapii nie stosuje się wyłącznie „bezpiecznych” czy estetycznie kojących dzieł. Służą jej także artefakty i przestrzenie opowiadające o traumach, cierpieniu i doświadczeniach granicznych.
– Spojrzenie na cierpienie, uświadomienie go sobie może pokazać, w jakiej jesteśmy sytuacji. Stanowić rodzaj katharsis. Skonfrontować nas z tym, jak przeżywamy nasze problemy wobec wielkiej tragedii, która niegdyś miała miejsce – czy mówimy o obozach koncentracyjnych, czy innych miejscach związanych z bolesną historią – podkreśla profesor.
Kontekst ma znaczenie zarówno dla odbioru, jak i dla bezpieczeństwa uczestników. Badania pokazują, iż kontakt ze sztuką może obniżać poziom kortyzolu i aktywować układ nagrody, co sprzyja wyciszeniu i regulacji emocji. Z drugiej strony doświadczenie muzealne nie zawsze takie jest. Może wywoływać silne, czasem trudne uczucia, ale właśnie one bywają terapeutycznie istotne.
Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym
Profesor przyznaje, iż w trakcie warsztatów zdarzają się sytuacje wymagające wsparcia specjalisty.
Tym bardziej, iż obcowanie ze sztuką może angażować mechanizmy współodczuwania (np. związane z układem neuronów lustrzanych – to komórki nerwowe w mózgu, które aktywują się nie tylko, gdy sami wykonujemy jakąś czynność, ale gdy obserwujemy ją u innych). Dlatego muzeoterapia może odegrać istotną rolę nie tylko w pracy z pacjentami, ale także w procesie kształcenia lekarzy i opiekunów.
– To może być ważne narzędzie w edukacji medycznej. W Belgii czy Wielkiej Brytanii system ochrony zdrowia w większym stopniu integruje działania społeczne i kulturowe. W Polsce ten obszar wciąż funkcjonuje bardziej obok systemu. Nie oznacza to jednak braku zainteresowania środowiska medycznego – mówi naukowiec.
Między innymi z tego powodu od 2018 r. profesor Kotowski organizuje ogólnopolską konferencję MUZEOTERAPIA, zapraszając wybitnych lekarzy i psychologów. Wśród prelegentów znajdują się m.in. onkolodzy, neurolodzy, lekarze różnych specjalności. Zainteresowanie lekarzy muzeoterapią rośnie ponieważ jest coraz częściej postrzegana jako element holistycznego podejścia do zdrowia. Stąd też prace nad uruchomieniem kierunku studiów łączącego sztukę i medycynę, we współpracy z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym.
Twarde dane
Już w 2019 roku Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport What is the evidence on the role of the arts in improving health and well-being? A scoping review, w którym przeanalizowano ponad trzy tysiące badań potwierdzających pozytywny wpływ sztuki na zdrowie.
To jeden z najmocniejszych argumentów na rzecz włączania kultury w obszar profilaktyki i wsparcia terapeutycznego. Profesor Kotowski zwraca uwagę, iż poza raportami przeglądowymi istnieje wiele badań opartych na konkretnych, mierzalnych danych.
– Wiele artykułów przedstawia doświadczenia z muzeów w Montrealu czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadzono badania biochemiczne. Ich wyniki pokazują obniżenie poziomu kortyzolu i cukru we krwi oraz spadek ciśnienia u osób zwiedzających. To twarde dane pokazujące, iż wizyta w muzeum ma wpływ na dobrostan – tłumaczy.
Muzeoterapia działa podobnie do MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction – redukcja stresu oparta na uważności): u uczestników następuje wyciszenie, skupienie uwagi, bycie „tu i teraz”. Uważność umożliwia rozpoznanie emocji, nazwanie ich, a w konsekwencji prowadzi do łagodzenia napięć.
Jednak jednym z najważniejszych obszarów najbliższych działań badawczych będzie muzeoterapia w kontekście chorób demencyjnych. W 2026 r. planowana jest kolejna konferencja poświęcona właśnie temu zagadnieniu. Towarzyszyć jej mają warsztaty, nie tylko dla osób z demencją, ale także dla ich opiekunów.
– Oddziaływanie terapeutyczne w przypadku chorób demencyjnych jest równie ważne dla pacjenta, jak i dla opiekuna. Opieka emocjonalna dla opiekuna to często sprawa kluczowa – wyjaśnia badacz.
Profesor podkreśla, iż liczba zachorowań na choroby demencyjne rośnie. Społeczeństwo po prostu się starzeje. A skoro istnieją badania potwierdzające korzystne efekty kontaktu z muzeum, warto ten kierunek rozwijać systemowo, zebrać doświadczenia, porównać je i osadzić w szerszym kontekście badań empirycznych.
– Interesuje mnie zintegrowane podejście: biblioterapia, arteterapia, szeroko rozumiana pomoc psychoterapeutyczna. To ma przyszłość – profesor Kotowski uważa, iż przyszłość muzeoterapii leży w podejściu łączącym różne formy oddziaływania.
Rola zachwytu
Warsztaty dla osób w kryzysie psychicznym, młodych mam, pacjentów onkologicznych czy osób z demencją pojawiają się także w programach polskich muzeów, choć nie zawsze są nazywane muzeoterapią. Nazwa bywa inna, ale idea bardzo podobna.
Muzeoterapia zyskała już swoją naukową definicję, a w wielu publikacjach funkcjonuje jako termin słownikowy, opisujący konkretne działanie interdyscyplinarne. Czy w takim razie dla tej dziedziny terapii powinny zostać opracowane ściśle określone standardy?
– Muzeoterapia czerpie z wielu obszarów: medycyny, psychologii, historii sztuki, socjologii. Trudno ją ustandaryzować. Muzeum nie może stać się przychodnią zdrowia. Musi zostać coś, co nazywamy zachwytem. Ten zachwyt MUSI zostać – mówi profesor.
Źródło: serwisnaukowy.uw.edu.pl/ YouTube
Ten artykuł też może Cię zainteresować:
„Powrót Beethovena” autorstwa prof. Henryka Skarżyńskiego przywraca nadzieję niesłyszącym











