Grafika Radio KielceDotychczas zajmowaliśmy się tropieniem losów ludzi, ale w tym odcinku na „celownik” naszego śledztwa bierzemy działko! Wyprodukowane przez włoską firmę, zdobyte przez aliantów trafiło w jednym ze zrzutów lotniczych na ziemię świętokrzyską. Historię unikalnego działka odkrywamy w kolejnym odcinku magazynu śledczego Radia Kielce.
W wyobrażeniu większości osób Armia Krajowa nie dysponowała własną artylerią. Ten tok rozumowania jest słuszny, bowiem wiemy jedynie o nielicznych przypadkach dysponowania taką bronią. W większości były to egzemplarze zdobyczne, ale pomiędzy nimi znajdował się prawdziwy unikat!
W tamach zrzutów lotniczych AK otrzymała kilka (może kilkadziesiąt) działek przeciwpancernych Solothurn o kalibrze 20 mm. Pomiędzy nimi znajdowała się bardzo podobna konstrukcja o nazwie Breda. To właśnie bohater naszego śledztwa.
Działko Breda na froncie afrykańskimMiejsca zrzutów, najtajniejsza tajemnica
Dawny Powiat Opatów w województwie kieleckim tworzył w strukturze Armii Krajowej Obwód Opatów. W jego skład wchodziła ówczesna gmina Julianów z siedzibą w Wólce Lipowej. Silne struktury konspiracyjne oraz dogodny teren sprawiły, iż na tym właśnie terenie przygotowano placówki zrzutowe. Przedstawiamy ich lokalizację:
„Goździk 1” – teren pomiędzy wsiami Teofilów i Duranów a lasem leśnictwa Skałecznica,
„Goździk 2” -teren pomiędzy wsiami Potok, a Gliniany, blisko leśniczówki Skałecznica.
„Grab 1” – teren pomiędzy wsiami Turzników, Maksymów, Słupia Nadbrzeżna i Janowa (skraj Placówki Julianów).
„Grab 2” – Placówka Julianów. Teren pomiędzy miejscowościami Julianów, Tadeuszów i Mieczysławów obok drogi z Tarłowa do Lasocina.
Pierwsze pogotowie dla zrzutowiska „Grab” zarządzono późną jesienią 1943 r. Problemem był jednak psujący się radioodbiornik. Był to egzemplarz konspiracyjnej produkcji przekazany przez Komendę Obwodu. W związku, z czym ustanowiono dwa inne punkty nasłuchu. Jeden w Tarłowie u Jana Lasoty gdzie łącznikiem był Jan Łobodziński „Róg”. Drugi z punktów ustalony został w Ćmielowie u ppor. Jana Pękalskiego „Molenda”, który jest kierownikiem Referatu Przerzutów Powietrznych w Komendzie Obwodu Opatów.
Opis przyjmowanych zrzutów wykracza poza nasze opracowanie. Jedno jest jednak pewne, za przygotowanie operacji odpowiadali wypróbowani oficerowie, a żołnierze biorący udział w przyjmowaniu zrzutów składali specjalną przysięgę.
Gmina Julianów. / Źródło: akokregkielce.plDudnienie samolotów jak radosna melodia
Do kluczowych wydarzeń doszło w nocy z 21/22 lipca 1944 r. Ppor. Jan Pękalski „Molenda” otrzymał informację, iż na zrzutowisko „Goździk-2 108” (między wsiami Potok i Gliniany, blisko leśniczówki Skałecznica) dokonany zostanie zrzut lotniczy. To ten właśnie oficer odpowiedzialny był za zorganizowanie operacji. Poza żołnierzami z miejscowych struktur (nie mamy dokładnych danych) w przyjęciu zrzutu brali też udział żołnierze z ostrowieckiej grupy dywersyjnej Kedyw pod dowództwem Zbigniewa Domańskiego „Doman”.
Dla zamknięcia całokształtu ważna jest także informacja, iż na północ od zrzutowiska, we wsiach Teofilów i Duranów, stacjonował oddział partyzancki por. Kazimierza Olchowika „Zawiszy” należący do Obwodu AK Opatów. Stanowił on zabezpieczenie operacji z kierunku północnego.
Wszystkie siły przeznaczone do przyjęcia zrzutu znalazły się na wyznaczonych pozycjach o godz. 23. Na skraju lasu zatrzymały się zaprzęgi konne z okolicznych wsi mające przewieźć zrzut w bezpieczne miejsce.
Po północy usłyszano głuche dudnienie silników nadlatujących maszyn, po czym błyskawicznie wyłożono świetlny znak, ułożony z latarek, mający ułatwić lotnikom nawigację i zrzut.
W ramach sezonu operacyjnego RIPOSTA z lotniska Campo Casale k. Brindisi (Włochy) wystartowały trzy samoloty, których celem było zrzutowisko. Były to: Liberator KG-890 „S” / PL i Liberator KG-827 „U” / PL, które dotarły do celu oraz Halifax JP-222 „E” / PL, który z przyczyn nam nieznanych na miejsce nie dotarł. Wszystkie samoloty były wystawione przez 1586 Eskadrę PAF.
Sierżant nie wytrzymał
Zrzut wykonano z dwóch samolotów. Łącznie przyjęto: 24 zasobniki oraz 24 paczki. Operacja trwała około 30 minut po czym część żołnierzy powróciła do domów, a ostrowiecka grupa dywersyjna Kedyw pod dowództwem Zbigniewa Domańskiego „Doman” zajęła się transportem sprzętu.
Jeszcze tej samej nocy odskoczono na północ. Już, kiedy świtało, wozy z zasobnikami dotarły na skraj lasu obok Teofilowa, gdzie przekazano materiał zrzutowy pod opiekę partyzantów z oddziału Kazimierza Olchowika „Zawisza”. Ze względu na rozpoczynający się dzień postanowiono przeczekać w lesie. W obliczu zagrożenia (raczej wymyślonego niż rzeczywistego) część uzbrojenia rozdano żołnierzom. Błyskawiczna i stanowcza reakcja Jana Pękalskiego „Molenda” przyczyniła się do zwrotu prawie całej broni.
Jak relacjonuje Jan Pękalski „Borowy”:
„Już tam, w lesie sierż. „Jeleń” (sierż. Jan Śledź) nie wytrzymał i wyjął działko z kontenera, nastawił go i dokładnie przestudiował załączoną instrukcję”.
To właśnie z jej treści (i najprawdopodobniej z tabliczek znamionowych) dowiedziano się, iż jest to Breda. Producentem broni była włoska firma Società Italiana Ernesto Breda per Costruzioni Meccaniche, zwana potocznie Breda. Przesłana instrukcja była oryginalną włoską książką obsługi broni, do której dołączono odręczne polskie tłumaczenie.
Wraz z Bredą zrzucono również amunicję. Nie wiadomo jednak, czy w zasobniku, czy w paczce o oznaczeniu AmPancN, jak to miało miejsce w przypadku Solothurnów. Na temat ilości amunicji zachowały się dwie wzmianki. Pierwsza informuje, iż zrzucono 48 szt. amunicji w 8 podajnikach, druga, którą podaje cytowany wcześniej Jan Pękalski „Borowy”, wskazuje na liczbę 200 szt.
Po zapoznaniu się z budową i obsługą Bredy niewątpliwie natychmiast zdecydowano o jego obsadzie. Dowódcą działka został podchor. Grzegorz Lipiński „Gryf” (na zdjęciu z lewej), a celowniczym kpr. Edmund Szaban „Szatan” (na zdjęciu z prawej) z Opatowa, który niedługo później samodzielnie pełnił te dwie funkcje jednocześnie.
Karsy , kwiecień 1944 r. Z lewej „Gryf” Grzegorz Lipiński , obok „Szatan” Edmund Szaban. / Źródło: akokregkielce.plProsimy o pomoc
W czasie II wojny światowej Bredy jako broń zdobyczna były dla aliantów wyjątkowo cennym łupem przez cały okres walk w Afryce i śródziemnomorskim teatrze działań wojennych. W wyniku operacji Compass zakończonej w lutym 1941 r. Brytyjczycy zdobyli setki takich działek, które gwałtownie zasiliły ich lekką artylerię. Stanowiły dużą część obrony przeciwlotniczej oblężonego Tobruku. Używali je również powszechnie (razem ze zdobycznymi Solothurnami) żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich.
Działko pozostało na wyposażeniu oddziału partyzanckiego porucznika Kazimierza Olchowika „Zawiszy”, który niedługo po opisywanych wydarzeniach wszedł w skład 2 pp Leg AK jako 5 kompania 2 batalionu.
Niestety mamy mało informacji o używaniu działka podczas walk prowadzonych podczas akcji „Burza” i „Zemsta”. o ile ten tekst czyta ktoś, kto taką wiedzę posiada, prosimy o kontakt. Nie wiemy też, w jakich okolicznościach działko zostało ukryte po demobilizacji oddziału.
Nic o tym nie opowie pierwszy dowódca obsługi działka Grzegorz Lipiński ps. „Gryf”– „Grześ”. Po zakończeniu okupacji niemieckiej pozostał w konspiracji, walcząc o odzyskanie niepodległości. Był m.in. dowódcą oddziału dywersyjnego Ośrodka Opatowskiego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Funkcjonariusze UB aresztowali go 26 grudnia 1946 roku. Po fikcyjnych procesach został 23 grudnia 1949 roku, na dzień przed Wigilią, zamordowany. Być może zamordowano go w lesie w Zgórsku pod Kielcami, gdzie w latach powojennych odbyło się wiele egzekucji na skazańcach osadzonych w więzieniu przy ulicy Zamkowej. Do dzisiaj nie znamy miejsca jego pochówku.
Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek informacje na temat losów obsługi działka i jego późniejszej historii bardzo proszę o kontakt.











