Dla Julii Tymoszenko była to ostatnia szansa na powrót do wielkiej polityki. Scenariusz wydawał się prosty i sprawdzony: przekupić posłów, doprowadzić do kryzysu, stać się niezbędnym koalicjantem. Tym razem rozgrywająca sama została jednak rozegrana. Legendarna lady "Ju" najprawdopodobniej kończy polityczną karierę, ale afera, którą wywołała, odsłania inny - znacznie głębszy i poważniejszy - problem ukraińskiego państwa.