Nad Polską spadają fragmenty rakiet. Eksperci ostrzegają przed nowym zjawiskiem

tulodz.pl 2 godzin temu

W nocy z 18 na 19 lutego 2025 roku nad Polską doszło do spektakularnego zjawiska na niebie. Około godziny 4:45–4:48 obserwatorzy w wielu regionach kraju zauważyli jasne, powoli poruszające się punkty światła. Zjawisko przypominało deszcz meteorów, jednak jego źródło okazało się zupełnie inne.

Był to powrót do atmosfery fragmentu rakiety Falcon 9, wykorzystywanej przez firmę SpaceX do wynoszenia satelitów systemu Starlink. Podczas ponownego wejścia w atmosferę elementy konstrukcji zaczęły się rozpadać i spalać, tworząc charakterystyczny ciąg świetlnych punktów widocznych na niebie.

Część fragmentów nie uległa całkowitemu spaleniu. Pozostałości rakiety odnaleziono m.in. w Wielkopolsce – w okolicach Obornik i Komornik pod Poznaniem. Najczęściej były to metalowe elementy konstrukcji, w tym fragmenty zbiorników paliwa.

Astronom i popularyzator nauki Karol Wójcicki tłumaczył, iż tego typu zjawiska są łatwe do pomylenia z naturalnymi meteorami, ponieważ również pozostawiają jasne ślady na niebie i rozpadają się na wiele fragmentów.

W praktyce większość elementów rakiet i satelitów spala się całkowicie w atmosferze. Najbardziej odporne części konstrukcyjne mogą jednak dotrzeć do powierzchni Ziemi.

Kosmiczne szczątki nad Europą. Monitoring POLSA i służb

Zdarzenia tego typu są stale monitorowane przez Polska Agencja Kosmiczna oraz międzynarodowe systemy nadzoru orbitalnego. Instytucje te śledzą trajektorie dziesiątek tysięcy obiektów krążących wokół Ziemi.

Na początku 2026 roku szczególną uwagę zwrócił przelot chińskiego członu rakiety ZQ-3 R/B. Obiekt o masie około 11 ton miał wejść w atmosferę w sposób niekontrolowany i 30 stycznia przelatywał nad Europą, w tym nad Polską.

Służby ostrzegały wówczas, iż istnieje możliwość spadku fragmentów konstrukcji. Ostatecznie szczątki rakiety wpadły do Oceanu Indyjskiego, nie powodując zagrożenia dla ludzi.

Takie zdarzenia nie są już rzadkością. Liczba startów rakiet i satelitów rośnie z roku na rok, co zwiększa ilość obiektów, które w przyszłości będą wracały do atmosfery.

Rosnąca liczba satelitów Starlink zwiększa liczbę deorbitacji

Jednym z kluczowych czynników zwiększających częstotliwość takich zjawisk jest rozwój wielkich konstelacji satelitarnych. Największą z nich jest sieć Starlink, która ma zapewniać globalny internet satelitarny.

Firma SpaceX rozpoczęła proces obniżania orbit tysięcy satelitów tej konstelacji. W 2026 roku dotyczy to około 4400 urządzeń, które mają docelowo krążyć na wysokości około 480 kilometrów nad Ziemią.

Niższa orbita oznacza krótszy czas życia satelity. Po zakończeniu eksploatacji obiekty szybciej wchodzą w atmosferę i spalają się w niej. Z punktu widzenia bezpieczeństwa kosmicznego jest to korzystne rozwiązanie, ponieważ ogranicza powstawanie długotrwałych śmieci kosmicznych.

Jednocześnie oznacza to, iż zjawiska podobne do obserwowanego nad Polską w 2025 roku mogą występować częściej.

Śmieci kosmiczne a bezpieczeństwo lotnictwa

Największe obawy ekspertów dotyczą wpływu spadających szczątków na ruch lotniczy. Samoloty pasażerskie latają zwykle na wysokości 10–12 kilometrów, czyli znacznie poniżej orbit satelitów. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy fragmenty rakiet lub satelitów zaczynają wracać do atmosfery.

Badania przeprowadzone przez naukowców z University of British Columbia wskazują, iż roczne prawdopodobieństwo przecięcia intensywnie wykorzystywanej przestrzeni powietrznej przez spadające kosmiczne szczątki wynosi 26 procent.

W skali globalnej ryzyko pozostało wyższe. Szacuje się, iż w ciągu roku aż 75 procent międzynarodowej przestrzeni powietrznej może zostać przecięte przez fragmenty obiektów wracających z orbity.

Nie oznacza to jednak dużego zagrożenia dla samych samolotów. Prawdopodobieństwo trafienia maszyny przez kosmiczny fragment wynosi około 1 do 430 tysięcy rocznie.

W praktyce bezpieczeństwo zapewnia wielopoziomowy system monitoringu. Dane o trajektorii obiektów są analizowane przez agencje kosmiczne oraz systemy wojskowe. W razie potrzeby możliwe jest czasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej lub zmiana tras lotów.

Podobne działania zastosowano w 2022 roku, gdy część przestrzeni powietrznej nad Hiszpanią i Francją została tymczasowo zamknięta z powodu powrotu fragmentów dużej rakiety.

Aluminium z satelitów może zmieniać atmosferę Ziemi

Problem kosmicznych odpadów nie dotyczy wyłącznie zagrożenia mechanicznego. Coraz częściej naukowcy zwracają uwagę na ich potencjalny wpływ na atmosferę.

Astronom Aaron Boley ostrzegał, iż spalające się satelity mogą wprowadzać do górnych warstw atmosfery duże ilości aluminium.

Każdego dnia do atmosfery Ziemi trafia około 60 ton materii z meteoroidów. Są to jednak głównie naturalne minerały zawierające tlen, magnez i krzem.

Satelity są z kolei w dużej części zbudowane z aluminium. Podczas spalania metal ten przekształca się w tlenek glinu, który może odbijać promieniowanie słoneczne.

Jeżeli jego stężenie w atmosferze znacząco wzrośnie, może to wpłynąć na tzw. albedo Ziemi, czyli zdolność planety do odbijania światła słonecznego. Zjawisko to jest analizowane również w kontekście geoinżynierii klimatycznej, jednak jego potencjalne skutki pozostają słabo poznane.

Meteoroidy i kosmiczne śmieci. Co naprawdę zagraża Ziemi

Warto podkreślić, iż naturalne obiekty kosmiczne przez cały czas stanowią większe zagrożenie niż szczątki satelitów.

Każdego dnia do atmosfery wchodzą tysiące meteoroidów, z których większość spala się całkowicie. Obiekty o średnicy od 1 do 50 metrów mogą jednak powodować poważne szkody.

Najbardziej znanym przykładem jest eksplozja meteoroidu nad Czelabińsk w 2013 roku. Fala uderzeniowa uszkodziła wtedy tysiące budynków i raniła ponad tysiąc osób.

Statystycznie takie zdarzenia występują raz na 50–100 lat. Znacznie większe obiekty, które mogłyby mieć globalne skutki, pojawiają się średnio raz na 100 tysięcy lat.

Roczne ryzyko, iż średniej wielkości meteoroid spowoduje szkody dla ludzi, wynosi około 0,001 procent. Dla porównania prawdopodobieństwo trafienia samolotu przez kosmiczne śmieci wynosi około 0,00023 procent.

Oznacza to, iż zagrożenie istnieje, ale w praktyce pozostaje bardzo niewielkie. Służby podkreślają jednak, iż każdy znaleziony fragment rakiety lub satelity należy zgłaszać policji lub odpowiednim instytucjom.

Idź do oryginalnego materiału