Grafika Radio Kielce. / Źródło: Dionizy Krawczyński – Radio Kielce, jerzysosnowski.infoDotarł do Kielc rano, po całonocnej jeździe. Nie dane mu było odpocząć bowiem natychmiast, z całym oddziałem został skierowany na pozycje bojowe. O tym, iż swój chrzest bojowy przeszedł w Kielcach najsłynniejszy agent naszego wywiadu, wie kilka osób. To on jest bohaterem kolejnego odcinka magazynu śledczego Radia Kielce.
Historia tego śledztwa rozpoczęła się od telefonu. Zadzwonił do mnie przyjaciel i zaproponował:
-Jak nie masz co robić, to obejrzyj na jednym z kanałów telewizyjnych, kolejny odcinek serialu „Pogranicze w ogniu”. Właśnie leci odcinek o polskim agencie działającym w Berlinie. Pogadamy później – powiedział mi Łukasz Wróbel i nie czekając na odpowiedź, rozłączył się.
Amant agentem wywiadu
Serial Andrzeja Konica i Juliusza Janczura „Pogranicze w ogniu„ miał swoją premierę na antenie TVP1 od 31 sierpnia 1992. Mimo iż od premiery upłynęło już wiele lat, cieszy się on do dziś wielkim zainteresowaniem widzów. Baczni obserwatorzy bezbłędnie potrafią odkryć ukryte sugestie nieudolności polskich władz z okresu Polski międzywojennej. To prawdopodobnie pozostałość dawnego systemu. Mimo takich niedociągnięć serial ma liczne grono fanów. W czerwcu 2024 w Krakowie miał choćby miejsce pierwszy, oficjalny ich zjazd.
Oglądam odcinek, w którym Czarek Adamski (Cezary Pazura) nakłania Jerzego Osnowskiego (Tomasz Stockinger) do pracy na rzecz polskiego wywiadu. Co interesujące rola ta była inspirowana autentyczną postacią rotmistrza Jerzego Sosnowskiego, choć jego „perypetie” w Wojsku Polskim zostały przedstawione w krzywym zwierciadle. Ostatecznie przystojny żołnierz został agentem, który uwodził kobiety, zdobywając od nich tajne dokumenty.
Kadr z filmu „Pogranicze w ogniu”. Na zdjęciu (od prawej): Czarek Adamski (Cezary Pazura) i Jerzy Osnowski (Tomasz Stockinger). / Źródło: PRL – FacebookZamienił konia na lokomotywę
Już po zakończeniu emisji filmu Łukasz Wróbel zadzwonił do mnie ponownie, ale i tym razem rozmowa była krótka. W zasadzie usłyszałem tylko jedno zdanie:
-Wiesz, iż najsłynniejszy polski agent z okresu międzywojennego, czyli Jerzy Sosnowski walczył w Kielcach?
To jedno zdanie wystarczyło, abym zmienił swoje plany i zajął się poszukiwaniem materiałów.
Jerzy Ksawery Franciszek Sosnowski urodził się 4 grudnia 1896 we Lwowie. Jego ojciec Józef był szlachcicem i pieczętował się herbem Nałęcz. We Lwowie jako inżynier był współwłaścicielem przedsiębiorstwa budowlanego. Matka Ada, z domu Czarnowska zajmowała się dziećmi.
Już w latach 1912–1914 był czynnym członkiem lwowskiego Oddziału III Sokoła Konnego, w tym okresie brał też udział w ćwiczeniach „Strzelca” w Żółkwi. Swój czas na działalność patriotyczną dzielił z nauką. Przyniosło to dobry efekt bowiem w 1914 z wynikiem celującym, uzyskał maturę w gimnazjum humanistycznym.
Nie wiemy jakie plany co do swojej przyszłości miał młody Sosnowski, ale wszystko zmieniło się za sprawą wielkiej historii. W Europie wrzało i wiele wskazywało, iż wybuchnie wojna. 30 lipca Józef Piłsudski wydał rozkazy przygotowawcze do mobilizacji dla członków Związku Strzeleckiego. Jako miejsce mobilizacji wyznaczono krakowskie Oleandry.
Oddział konny, do którego należał nasz bohater, nie mógł doczekać się rozkazów od własnej organizacji więc pod dowództwem Marcelego Śniadowskiego, który występował pod pseudonimem „Grot”, postanawiają samodzielnie dotrzeć do Krakowa. Mobilizację przeprowadzają 1 sierpnia i chcą jechać koleją z końmi, ale te rekwirują im Austriacy. Ochotnicy nie tracą jednak fasonu. 3 sierpnia wyjeżdżają do Krakowa koleją z siodłami i bronią. Wszystko wskazuje, iż pod Wawel docierają 4 sierpnia (niektóre materiały Centralnego Archiwum Wojskowego podają jednak, iż było to 6 sierpnia).
Na zdjęciu cukrownia w Szreniawie. / Źródło Muzeum KrakowaZ cukrowni na wojnę
W Krakowie nikt im nie był w stanie pomóc. Problem koni pozostał nierozwiązany, a potrzeby były duże, bowiem oddział liczył 47 szabel. Skierowano ich do leżącej koło Proszowic cukrowni Szreniawa. Kwaterując tam, rekwirowali w okolicy rumaki, aby jak najszybciej dotrzeć do maszerującej na Kielce grupy Piłsudskiego.
Ostatecznie 10 sierpnia byli gotowi. Oddział wyruszył do Jędrzejowa. Już następnego dnia stawili się w majątku Mokrsko Dolne koło Sobkowa. Właściciel majątku, Michał Korwin-Szymanowski, zapisał w kronice: zjawili się Sokoli i zażądali wydania samochodu, którym później jeździł sam Piłsudski!
Wreszcie 11 sierpnia dotarli do Jędrzejowa. Nie mieli dużo czasu w odpoczynek. Kolejnego dnia (12 sierpnia) wieczorem otrzymują rozkaz, aby jak najszybciej dotrzeć do Kielc. W Jędrzejowie zostawiają zarekwirowany samochód oraz 17 konnych. Reszta (30 żołnierzy) jeszcze tej samej nocy wyrusza do Kielc.
Jerzy Sosnowski w czasie I wojny światowej. / Źródło: NACWalka na Kadzielni
W Kielcach pojawili się nad ranem 13 sierpnia. Prawie natychmiast zostali skierowani na pozycje bojowe. Zajęli stanowiska w rejonie kamieniołomów Kadzielnia. Niedaleko od nich, w cegielni Rozenholtza – w pobliżu skrzyżowania toru kolejowego z szosą krakowską, stacjonował oddział konny Władysława Prażmowskiego pseudonim „Belina”.
Niedługo po zajęciu stanowisk na dalekim przedpolu pokazali się Rosjanie. Spieszony pluton lwowiaków zajął stanowiska ogniowe i ostrzeliwujące się, powstrzymał posuwającą się wschodnim skrajem Kielc tyralierę nieprzyjaciela. Wytrwali na stanowiskach, aż do chwili, gdy goniec przyniósł meldunek o wycofaniu się w kierunku na Chęciny.
Kielce. Usytuowanie oddziałów grupy Piłsudskiego w dniu 23.08.1914. / Źródło: kadrowka.orgOdtąd Sosnowski związał się z kawalerią Piłsudskiego, gdzie systematycznie awansował. Ostatecznie doszedł do stopnia podporucznika i piastował funkcję dowódcy 3. plutonu w szwadronie Prażmowskiego „Beliny”.
Przeszedł szlak bojowy od Kielc przez Chmielnik, Pińczów do Szczucina. Następnie walczył koło Opatowca, pod Wiślicą, w Czarkowach i Szczytnikach. Później pod Laskami k. Dęblina, następnie w odwrocie Brygady spod Kielc do Krakowa.
Kiedy austriackie Naczelne Dowództwo nie zgodziło się na dalszy werbunek do Legionu Piłsudskiego, a następnie rozpoczęło wcielanie legionistów, do swojej armii trafił tam i on.
Marynarka zamiast munduru
Już w wolnej Polsce Sosnowski pozostał w wojsku. Przełożeni mieli do niego zaufanie. Był sprawdzony przez wywiad wojskowy, dla którego pracował już podczas wojny polsko-bolszewickiej.
Przeglądam kolejne materiały i zaczynam się gubić. W jakich okolicznościach został agentem?
Tym razem to ja biorę telefon i dzwonię do Łukasza Wróbla, prosząc o pomoc.
-W Oddziale II Sztabu Generalnego, który odpowiadał za wywiad, zrodził się pomysł, by stworzyć w Berlinie zupełnie nową siatkę agentów. Na jej czele miał stanąć młody, przystojny człowiek, który zdobywałby informacje z serca Reichswehry poprzez… uwodzenie jej pracownic. W administracji ówczesnej niemieckiej armii kobiet było wyjątkowo dużo. Choć pozostawały w cywilu, nierzadko zajmowały etaty oficerskie. Przez ich ręce przechodziły ważne dokumenty – mówi mi Łukasz.
Na zdjęciu Jerzy Sosnowski. / Źródło: jerzysosnowski.infoW ten sposób do roli agenta został wytypowany rotmistrz Jerzy Sosnowski. Wysoki, przystojny, lubiący zabawę, zapalony kawalerzysta, właściciel stajni koni wyścigowych. Formalnie został w armii przeniesiony „w stan nieczynny”. niedługo przeobraził się w Georga Sosnowskiego Rittera von Nałęcza, żywiącego niechęć wobec Piłsudskiego i jego stronników oraz zajadłą nienawiść do Sowietów. Najpierw na kilka tygodni wyjechał do Paryża, a potem osiadł w Berlinie.
Od lewej: Benita von Falkenhayn, Guenther Rudloff, Rotmistrz Jerzy Sosnowski, 1933 r. / Źródło: Ullstein BildKobiety kluczem do sukcesu i klęski
Wkrótce uwiódł Benitę von Falkenhaym, żonę swojego przyjaciela, a zarazem krewną szefa sztabu niemieckiej armii Ericha von Falkenhayma.
Benita zaczęła zapoznawać rotmistrza ze swoimi szkolnymi koleżankami, które pracowały w Ministerstwie Wojny. A ten dzięki osobistemu urokowi oraz idącym w tysiące marek kwotom zdobywał za ich pośrednictwem najściślej strzeżone materiały III Rzeszy.
Na zdjęciu Łukasz Wróbel. / Źródło: Dionizy Krawczyński- Radio Kielce-Popatrz mam rozpisane wszystkich agentów, bo to nie tylko były kobiety. Tu jest jedna z najważniejszych agentek Irene von Jena, córka niemieckiego generała – mówi mój gość, pokazując na komputerze kolejne plansze.
-Tu widać Günthera Rudloffa, który był… agentem Abwehry. Rotmistrz poprzez wspólną znajomą pożyczył mu pieniądze. Zażądał jednak pokwitowania, które natychmiast wysłał do Warszawy. To był dowód werbunku. Niemiec znalazł się w potrzasku. Ewentualna wpadka Sosnowskiego oznaczała dla niego śmierć. Dlatego, by chronić rotmistrza wciągnął go na listę… swoich agentów. Decyzja ta miała się okazać dla Sosnowskiego brzemienna w skutkach.
1933 r. Berlin. Na zdjęciu (od lewej): Hrabina Bochholtz, Guenther Rudloff, Benita Falkenhayn i Jerzy Sosnowski. / Źródło: Ullstein BildPolskie piekło
Materiały zbierane przez mojego gościa mają zostać wykorzystane w nowej publikacji. Stąd jego wizyty w archiwach polskich i niemieckich, czy w miejscach związanych z pobytem agenta. Ilość zebranego materiału jest tak duża, iż przerasta nasze możliwości. W historii Sosnowskiego zmierzamy do finału.
Dopóki na stanowisku szefa Oddziału II stał podpułkownik Tadeusz Schaetzel, który sprzyjał Sosnowskiemu, jego pozycja była bezpieczna. Także Józef Piłsudski sprzyjał swojemu piekielnie skutecznemu szpiegowi i osobiście interesował się jego zdobyczami. Wraz z jego śmiercią, Sosnowski stracił parasol ochronny.
15.06.1933. Łowicz. Uroczystość Bożego Ciała. Maria Kruse, znana pod artystycznym pseudonimem Lea Niako z grupą łowiczanek. / Źródło: Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji. Zbiory NACGra wywiadów to jednak nie tylko pasmo naszych sukcesów. Niemiecka Abwehra była na tropie agenta. Udało jej się podsunąć polskiemu agentowi kobietę, która pracowała przede wszystkim dla nich. Tancerka Maria Kruse, znana pod artystycznym pseudonimem Lea Niako donosiła na niewiernego kochanka Abwehrze, a jednocześnie… ostrzegała go o kłopotach.
-Po procesie Sosnowski został osadzony w więzieniu, a później wymieniony za aresztowanych Polsce niemieckich agentów – mówi Łukasz Wróbel, przeglądając w komputerze kolejne dokumenty.
-Wrócił do kraju, ale tu czekało na niego Polskie piekło. Bezprawnie osadzony w areszcie, podczas procesu nie udowodniono mu niczego, ale mimo to skazano. Wreszcie nastał wrzesień 1939 roku i tak naprawdę to był jego koniec. choćby dokładnych okoliczności śmierci nie znamy. Teraz podejmowane są próby jego rehabilitacji, ale to wszystko idzie jak…. Może choć w Kielcach uda się przypomnieć walkę Sosnowskiego o Niepodległość – kończy naszą rozmowę.
Na zdjęciu Łukasz Wróbel. / Źródło: Dionizy Krawczyński- Radio Kielce











