Największe w tej części Europy. Silnikowe centrum powstaje w Dęblinie [ZDJĘCIA]

radio.lublin.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Największe w tej części Europy. Silnikowe centrum powstaje w Dęblinie [ZDJĘCIA]


Silniki wykorzystywane w kilkunastu rodzajach statków powietrznych – między innymi w śmigłowcach Apache – będą serwisowane w Dęblinie. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 podpisały w tym zakresie umowę z amerykańską firmą GE Aerospace.

CZYTAJ: Wiceszef MON: zmieniamy procedury dotyczące używania sił powietrznych

– To konsekwencja podpisania w 2024 roku największego kontraktu w historii Polski w zakresie uzbrojenia – przypomina wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk – Zdecydowaliśmy się na zakup 96 Apache w najnowszej wersji za około 10 miliardów dolarów. Ale jest coś, co ten kontrakt wyróżnia. Tym czymś jest offset, czyli transfer technologii do Polski w wysokości około 1 miliarda 200 milionów złotych. Osiem miesięcy negocjacji i mamy pełen kontrakt, szkolenie, serwis, remonty, ale także pełne uzbrojenie do Apache. Dziś dopełniamy ten kontrakt, tu w Dęblinie. To tutaj będzie odbywał się serwis silników dla śmigłowców Apache. Ale co ważne, silniki, które tutaj widzimy, to silniki, które nie są tylko dla Apache. To silniki, które też są w Black Hawkach, są w śmigłowcach AW149, AW101. I ten serwis będzie w Polsce. Ten serwis, który jest w Dęblinie, będzie mógł też być serwisem na rzecz Armii Stanów Zjednoczonych w Europie, ale także na rzecz wszystkich innych naszych sojuszników, którzy używają tych platform bojowych.

– A zastosowanie tych silników jest bardzo duże – mówi podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Konrad Gołota. Polska nabywa zupełnie nowe zdolności. – Warto powiedzieć, iż silniki, które tutaj będą serwisowane występują w 15 rodzajach statków powietrznych. Używa ich 50 państw. W samej Europie to jest 20 klientów wojskowych. To konstrukcja, która ma 130 milionów godzin nalotu, czyli sprawdzona. I takiej właśnie będzie używała polska armia. Polski przemysł obronny musi mieć zdolności maksymalnego wsparcia naszych sił zbrojnych. Każdy sprzęt, którego używają Polskie Siły Zbrojne, musi mieć zdolność utrzymania, serwisowania, upgrade’u, dlatego iż to daje zupełnie inne zdolności logistyczne i zupełnie inną odporność Polskim Siłom Zbrojnym i całemu NATO.

– Będziemy inwestować w nasze bezpieczeństwo, ale także zmieniać procedury, by Polska była jeszcze bardziej bezpieczna – dodaje minister Tomczyk. – W ciągu najbliższych dni będziemy zmieniali procedury, które dotyczą używania naszego lotnictwa myśliwskiego, ale też śmigłowców, zmieniając to, co w czasie pokoju jest standardem, czyli identyfikację wizualną na tzw. identyfikację pozytywna. Różnica jest zasadnicza. Dotyczy tego, żeby pilot albo dowódca operacyjny mógł podjąć decyzję o zestrzeleniu obcego statku powietrznego na podstawie odczytów radarowych albo innych informacji, które trafiają do systemu. Nie możemy być bezczynni, o ile chodzi o kwestie zagrożenia, a zagrożeń – wszystko na to wskazuje – będzie tylko więcej.

– To bardzo istotny dzień dla nas wszystkich – mówi ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose. – Gotowość operacyjna wymaga więcej niż tylko doskonałego sprzętu, wyposażenia. Wojsko ma tylko takie zdolności, kiedy jest w stanie utrzymać ten sprzęt w gotowości operacyjnej i adaptować się do dostaw i dostępności. To jest właśnie to, co dzieje się tutaj dzisiaj, po to, żeby ten sprzęt gwałtownie był w stanie wrócić na pole walki. Dziś oczywiście to się musi dziać jeszcze szybciej niż kiedykolwiek. Drony, systemy autonomiczne, sztuczna inteligencja zmieniają pole walki w tempie, do którego nasze systemy do tej pory nie były dostosowane.

Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz podkreśla, iż podpisana dziś umowa ma szczególne znaczenie dla miasta i całej Lubelszczyzny: – Dęblin, 16-tysięczne miasto, staje się centrum kompetencyjnym w zakresie silników. Najpierw były silniki do czołgów Abrams, teraz będziemy zdobywać kompetencje do napraw silników do platform powietrznych, do śmigłowców Apache, ale nie tylko, bo także do rodziny AW. Bardzo się cieszymy, iż to właśnie tutaj, w województwie lubelskim, powstaje tak istotny ośrodek przemysłowy dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ale także dla polskiego przemysłu i dla bezpieczeństwa.

– Patrzymy na to z nadzieją, bo liczymy na rozwój miasta – mówi burmistrz Dęblina Roman Dariusz Bytniewski. – Każda inwestycja to są nowe miejsca pracy. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo dla naszego kraju w momencie zagrożenia, ale przede wszystkim o rozwój naszego miasta. Przed nami też teraz stoi wyzwanie, żeby zadbać o infrastrukturę cywilną, żeby ci ludzie, którzy będą tu pracować mieli gdzie mieszkać.

– Cieszą nowe miejsca pracy, które tu powstaną, ale i technologia przejęta od Amerykanów – mówi wicewojewoda lubelski Andrzej Maj. – Takie prowadzenie polityki zakupowej jest po prostu najważniejsze – żeby coś zostawało u nas, żebyśmy nie tylko wydawali miliony dolarów na zakupy, ale też żeby na Lubelszczyźnie ludzie mieli pracę i dostęp do nowoczesnych technologii. Bardzo ważna inwestycja w Dęblinie, kolejna już, bo przecież mamy serwis Abramsów. Do tego dochodzi (rozbudowa fabryki amunicji – red.) MESKO w Kraśniku, (produkcja śmigłowców – red.) w Świdniku. Cieszę się bardzo, iż stajemy się mocną stroną zaplecza polskiej armii.

– Po modernizacji będziemy największym takim centrum w tej części Europy – mówi dyrektor Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Dęblinie Jacek Goszczyński. – Będą instalowane przekazywane naszemu zakładowi przez General Electric maszyny i urządzenia. Będą one montowane w tym budynku. Ale żeby to zrobić, musi być pełna modernizacja tego budynku, nie tylko doposażenie techniczne, ale również fundamenty pod maszyny. Bo to są dokładności tak duże, iż maszyna nie ma prawa drgać.

– Dzięki serwisowaniu silników na miejscu maszyny trafią szybciej do ponownego użycia – mówi dowódca 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, pułkownik pilot Krzysztof Kwiatkowski. – To nie są zawodne silniki, jednakże jak w każdym sprzęcie po pewnym czasie wymagają naprawy. Podpisanie tej umowy powoduje, iż nie musimy silników wysłać do Stanów Zjednoczonych, te prace będą wykonane w Polsce. Oczywiście podstawowe prace na silnikach wykonujemy my, jako armia u siebie, ale większe prace serwisowe będą przekazane do zewnętrznych firm zbrojeniowych, żeby wykonywać te prace w Polsce.

Serwisowanie silników ma rozpocząć się w Dęblinie w 2028 roku. Wartość umowy podpisanej dziś (28.09) w Dęblinie to około 500 milionów złotych.

Fot. ŁuG / opr. ToMa

Fot. PAP/Wojtek Jargiło

Idź do oryginalnego materiału