Rosja zintensyfikowała kampanię informacyjną wokół możliwego utworzenia tak zwanej „Narwskiej Republiki Ludowej” w Estonii. Według ocen estońskich służb specjalnych chodzi o narracyjne przygotowanie gruntu pod potencjalną hybrydową destabilizację w regionie przygranicznym, gdzie dominuje ludność rosyjskojęzyczna — pisze geopolityka.org, powołując się na RBC-Ukraina.
Narwa jako centrum nowej presji informacyjnej
W centrum rosyjskiej propagandy znalazła się Narwa — estońskie miasto położone na granicy z Rosją, naprzeciwko Iwangorodu. To właśnie tutaj, według dostępnych danych, Moskwa promuje retorykę o konieczności „ochrony ludności rosyjskojęzycznej”, powielając model, który wcześniej wykorzystywała podczas wydarzeń w Donbasie w 2014 roku.
Jak podaje Bild, od początku marca w mediach społecznościowych i na Telegramie nasiliło się rozpowszechnianie przekazów o „Narwskiej Republice Ludowej”. W Tallinnie kampania ta jest postrzegana jako jeden z możliwych elementów hybrydowej presji na Estonię.
Dlaczego Narwa pozostaje podatna na zagrożenia
Narwa jest uważana za podatną na tego rodzaju operacje informacyjne ze względu na swoją specyfikę demograficzną. Około 95% mieszkańców miasta stanowią etniczni Rosjanie, a w powiecie Ida-Virumaa, w którym leży Narwa, udział ludności rosyjskojęzycznej i etnicznych Rosjan sięga około 70%.
Taki skład etniczny regionu ukształtował się w okresie radzieckim. W latach 1940–1991, podczas okupacji Estonii, Narwę rozwijano jako centrum przemysłu łupków bitumicznych, dokąd masowo przesiedlano robotników z innych regionów ZSRR. W rezultacie w mieście uformowała się zwarta społeczność rosyjskojęzyczna.
Po odzyskaniu przez Estonię niepodległości w 1991 roku w Narwie odbyło się referendum w sprawie autonomii. Za autonomicznym statusem opowiedziało się 97% uczestników głosowania, jednak frekwencja wyniosła 55%, a władze Estonii nie uznały wyników, określając referendum jako niekonstytucyjne.
W kolejnych latach Narwa zmagała się z trudnościami gospodarczymi i społecznymi. Wysoki poziom bezrobocia, problemy z integracją ludności rosyjskojęzycznej oraz ogólny upadek miasta pozostawały czynnikami napięcia w regionie.
Jak Rosja od lat podsyca temat Narwy
Poszczególne epizody zaostrzenia sytuacji odnotowywano już wcześniej. W 2007 roku, po przeniesieniu pomnika „Brązowego Żołnierza” w Tallinnie, rosyjskojęzyczne środowisko w Estonii stało się ośrodkiem protestów, a służby specjalne kraju informowały o aktywnym wykorzystywaniu tego tematu przez rosyjskie media do promowania tez o rzekomym „prześladowaniu Rosjan”.
Po aneksji Krymu i rozpoczęciu działań bojowych w Donbasie Rosja zaczęła również rozpowszechniać w przestrzeni informacyjnej ideę „Narwskiej Republiki Ludowej”. Mimo to taki scenariusz nie został zrealizowany, choć okresowy wzrost napięcia w mieście utrzymywał się.
Jednym z takich przypadków były lokalne protesty w 2022 roku po demontażu radzieckiego pomnika-czołgu T-34 w Narwie. Incydent ten ponownie zwrócił uwagę na podatność regionu w warunkach rosyjskiego wpływu informacyjnego.
Według informacji źródła Bild w estońskich kręgach wywiadowczych, obecna aktywizacja rosyjskiej kampanii zbiegła się z okresem, gdy uwaga społeczności międzynarodowej skupiona jest na innych kryzysach. Jednocześnie ostateczny cel rozpowszechniania tej narracji, według rozmówcy, pozostaje na razie niejasny.
Czytaj także: Stany Zjednoczone użyły bombowców stealth B-2 do uderzeń na Iran: co wiadomo o tych samolotach i ich możliwościach.







