Nawet nazizm i ludobójstwo nie przeszkadzają antypolskim tropicielom ksenofobii

patrzymy.pl 13 godzin temu

Ulubione frazy środowisk liberalno-lewicowych, a tak naprawdę inwektywy, pomówienia i oszczerstwa pod adresem konserwatystów to: „tak rodził się faszyzm”, „białoruskie standardy”, „przypomina się Berlin z lat 30-tych”. Wszystkie te odrealnione oceny wygłaszane są przy każdej możliwej okazji, choćby tych najbardziej nieprzystających, gdy polska prawica walczyła o polskie bezpieczeństwo. Poziom paranoi doskonale było widać, gdy poprzedni rząd, po serii białoruskich i rosyjskich prowokacji, zdecydował o budowie płotu na granic polsko-białoruskiej.

Lewicowo-liberalni aktywiści, politycy, dziennikarze i celebryci wpadli w prawdziwy amok, prześcigając się w relatywizmie, głupocie oraz najbardziej tandetniej demagogii. Barbara Kurdej-Szatan rzucała wulgaryzmami w stronę funkcjonariuszy Straży Granicznej, Władysław Frasyniuk nazywał polskich żołnierzy „watahą psów” i „śmieciami”, oboje stanęli przed sądem, ale żadnych konsekwencji nie ponieśli. Posłowie: Starczewski, Joński i Szczerba groteskowo biegali wzdłuż granicy, niosąc dary dla „prześladowanych uchodźców”. Agnieszka Holland wyreżyserowała paszkwil „Zielona granica”, w którym polscy pogranicznicy byli niemal wprost porównywani do esesmanów. Lista osób publicznych dokonujących podobnych i jeszcze gorszych porównań nie zmieściłyby się na stronie A4 zapisanej czcionką Times New Roman 12 pkt.

Tymczasem całe to towarzystwo milczy jak sfinks, gdy ukraińscy nacjonaliści gloryfikują autentyczny nazizm i ludobójstwo pod sztandarem UPA. Nie ma też żadnej reakcji ze strony obecnego rządu, poza pozorowanym oburzeniem, które służy do budowania fałszywej symetrii. Donald Tusk zaplatał się we własne nogi i język, gdy prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, zdanie zmieniał trzykrotnie i do dziś nie wiadomo, czy popiera, czy potępia tę decyzję. Ostanie dni przyniosły kolejne bulwersujące informacje i praktyki stosowane przez Ukrainę. Pozarządowa organizacja Myrotworeć tworzy listę “wrogów Ukrainy” na którą trafiają osoby rzekomo stanowiące “zagrożenie dla suwerenności i integralności terytorialnej”.

Wśród osób wciągniętych na tę listę jest szef Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, co należy uznać za więcej niż dyplomatyczny skandal. Do tej pory jedynie Pałac Prezydencki zareagował w odpowiedni sposób, sam Zbigniew Bogucki przypomniał, iż był jednym z pierwszych polskich urzędników udzielających pomocy Ukrainie, ale nie pozwoli na fałszowanie historii i gloryfikowanie ludobójców z UPA. Bardziej stanowczo odniósł się do ukraińskich nacjonalistów szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki:

Jeżeli osoby jawnie gloryfikujące UPA wpisują naszych urzędników państwowych, polityków na listę osób niepożądanych, to przypomnę, my mamy takie narzędzia jak System Informacyjny Schengen. Te narzędzia są w rękach rządu, można skorzystać – to jest zakaz wjazdu do Europy. Nie widzę powodów, dlaczego nasi urzędnicy mają być piętnowani na Ukrainie za słowa prawdy w kwestii UPA, a my mamy być w tej kwestii zupełnie bierni.

Z podobnym apelem do rządu i Donalda Tuska zwróciła się Ewa Zajączkowska, która również została umieszczona na liście „wrogów Ukrainy”, ale żadnego odzewu nie ma. Wieczni tropiciele faszyzmu, nazizmu, nacjonalizmu i antysemityzmu, są ślepi i głusi na antypolonizm, w dodatku napędzany nazistowską ideologią UPA. I nie ma w tym przypadku, to jest „kod kulturowy” tego środowiska, które z Polską i Polakami nigdy się nie identyfikowało.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału