Nawrocki wetuje ustawę o blokowaniu nielegalnych treści w internecie

upday.com 14 godzin temu
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w piątek, iż zawetował nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Miała ona umożliwić prezesom UKE i KRRiT wydawanie nakazów platformom internetowym o usunięciu nielegalnych treści dot. ponad 20 czynów zabronionych. PAP

Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o usługach cyfrowych, która miała umożliwić blokowanie nielegalnych treści w internecie. Decyzja została podjęta dzisiaj, zgodnie z oczekiwaniami rządu, który już przygotowuje kontratak polityczny i planuje drugą próbę przeprowadzenia legislacji.

Ustawa miała implementować unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych (DSA) i wprowadzić mechanizm zmuszania platform internetowych do usuwania nielegalnych treści. Według projektu, Urząd Komunikacji Elektronicznej i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji mogłyby wydawać decyzje o blokowaniu treści związanych z 27 czynami zabronionymi - od gróźb karanych, nawoływania do samobójstwa, po mowę nienawiści i naruszenia praw autorskich.

Rząd zapowiada ofensywę

Koalicja rządząca przygotowuje "narracyjną ofensywę" przeciwko prezydentowi. Posłowie nagrywają już w Sejmie materiały wideo krytykujące stanowisko Nawrockiego. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski (Lewica) ostrzegł w rozmowie z Wirtualną Polską: «prezydent przejmuje na siebie odpowiedzialność za to, iż nie chce walczyć z nielegalnymi treściami w internecie». Dodał, iż prezydent «przyklaskuje takiemu podejściu, w którym internet jest coraz bardziej zaśmiecony».

Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka (Polska 2050) ocenił, iż «zawetowanie ustawy przez pana prezydenta byłoby bardzo, bardzo dużym błędem». Argumentował, iż nowe przepisy «wzmacniać naszą pozycję jako użytkowników platform», ponieważ «dziś wobec nich nie mamy adekwatnie żadnych praw».

Nieoficjalnie rząd potwierdza, iż planuje drugą próbę legislacyjną, która ma odpowiedzieć na argumenty Pałacu Prezydenckiego.

Pałac: zagrożenie dla wolności słowa

Bliski współpracownik Nawrockiego tłumaczy decyzję obawami o konstytucyjność przepisów. «W toku prac nad ustawą pojawiła się dość ostra opinia Sądu Najwyższego o niekonstytucyjności tych przepisów. Poza tym, jeżeli chodzi o ścieżkę odwoławczą, to zamiast UKE, lepsze byłyby sądy 24-godzinne. Nikt normalny nie pójdzie do sądu z UKE», wyjaśnił rozmówca z otoczenia prezydenta.

Prezydent sygnalizował swoje wątpliwości już w listopadzie ubiegłego roku podczas Kongresu Młodych ECR w Lublinie, nazywając projekt «nadregulacją» unijnych przepisów i ostrzegając przed «cenzurą» ograniczającą możliwość wypowiadania się Polaków w internecie.

Deklaracja Toruńska w tle

W kampanii prezydenckiej Nawrocki zobowiązał się w tzw. Deklaracji Toruńskiej, przedłożonej przez Sławomira Mentzena: «Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej swobodę wyrażania poglądów zgodnych z polską konstytucją».

Rządowy rozmówca komentuje sytuację ostro: «problemem nie jest przepis, tylko podejście Karola Nawrockiego». Z Pałacu odpowiadają: «Oni próbowali z nami rozmawiać, ale znów rozpętali wojnę polsko-polską».

Według projektu, wnioski o blokowanie treści mogłyby składać nie tylko obywatele, ale także prokuratura, policja, Krajowa Administracja Skarbowa i Straż Graniczna. Autorzy treści mieliby dwa dni na reakcję oraz 14 dni na odwołanie do sądu powszechnego.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału