Rosyjski atak na Charków i Kijów
W nocy (24.01) Rosjanie zaatakowali z powietrza kilka ukraińskich miejscowości, użyto 375 dronów i 21 rakiet. W wielu regionach ogłoszono alarmy przeciwlotnicze. Jak relacjonuje Ukrainska Pravda, w Charkowie celem dronów były przede wszystkim budynki mieszkalne. Uderzono także w akademik, gdzie w tej chwili nocują osoby ewakuowane z innych części kraju, szpital i oddział położniczy. Według najnowszych informacji przekazanych przez lokalne służby rannych zostało co najmniej 19 osób, w tym kobieta w ciąży i dziecko. Jednocześnie Rosjanie zaatakowali także Kijów, wykorzystując do tego zarówno drony uderzeniowe, jak i pociski balistyczne. Eksplozje było słychać w kilku częściach ukraińskiej stolicy. Uszkodzone zostały m.in. budynki biurowe i prywatna placówka medyczna. Ukrainska Pravda informuje, powołując się na lokalne władze, iż w Kijowie zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne.
REKLAMA
Problemy w dostawach prądu i wody
Rosyjski atak spowodował przerwy w dostawie ciepła i wody m.in. w Kijowie. "W wyniku zmasowanego ataku wroga i uszkodzeń infrastruktury krytycznej prawie 6 tysięcy domów w stolicy ponownie pozostało bez ogrzewania" - napisał w serwisie Telegram mer stolicy Witalij Kliczko. Dodał, iż większość z tych domów to te, które zostały już podłączone lub dwukrotnie próbowano podłączyć do sieci cieplnej po ostrzale z 9 i 20 stycznia. Poinformował także, iż występują również problemy z dostawą wody na lewym brzegu Dniepru i częściowo na prawym. "Pracownicy zakładów użyteczności publicznej i energetyki pracują nad przywróceniem dostaw wody do domów mieszkańców Kijowa" - dodał. Z kolei w obwodzie czernihowskim pozbawionych prądu zostało setki tysięcy mieszkańców. Jak poinformowała regionalna firma energetyczna, w pobliżu miasta Nieżyn uszkodzony został istotny obiekt energetyczny.
Zobacz wideo Republikańscy wyborcy są za wspieraniem Ukrainy
Negocjacje w Abu Zabi
W tym samym czasie rosyjska delegacja bierze udział w negocjacjach o zakończeniu wojny w Abu Zabi, próbując przekonywać, iż Kreml chce pokoju. W rozmowach uczestniczą także Amerykanie i Ukraińcy. W sobotę (24 stycznia) ma odbyć się druga tura obrad. Z wypowiedzi przedstawiciela rosyjskiego MSZ Aleksieja Poliszczuka wynika, iż choć Moskwa zgodziła się uczestniczyć w drugim dniu rozmów, to przez cały czas nie jest gotowa na ustępstwa. Dyplomata stwierdził, iż bez rozwiązania kwestii terytorialnej nie uda się uregulować konfliktu na Ukrainie. Jednocześnie dodał, iż w grę wchodzi rozwiązanie ustalone na Alasce podczas spotkania prezydentów Rosji i Stanów Zjednoczonych. Wtedy Władimir Putin podtrzymał żądanie oddania pod kontrolę Rosji Donbasu, Krymu oraz części obwodów chersońskiego i zaporoskiego.
O wczorajszych (23.01) rozmowach Amerykanów, Ukraińców i Rosjan wiadomo jedynie, iż miały być "produktywne". Pierwszy dzień rozmów pokojowych w Abu Zabi odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha oskarża Władimira Putina o "cyniczne" wydanie rozkazu przeprowadzenia nowego zmasowanego ataku rakietowego w czasie prowadzonych negocjacji. "Ten barbarzyński atak po raz kolejny dowodzi, iż miejsce Putina nie jest w Radzie Pokoju, ale na ławie oskarżonych specjalnego trybunału" - napisał Andrij Sybiha na portalu X.
Przeczytaj także: Dramatyczna sytuacja w Ukrainie. "Najtrudniejszy dzień od 2022 roku"
Źródła:IAR, Reuters, Ukrainska Pravda





