W środę w Genewie zakończyły się trójstronne rozmowy Ukrainy, USA i Rosji dotyczące zakończenia wojny. Zełenski zaznaczył, iż jest zadowolony z przeniesienia negocjacji do Europy. W rozmowie z brytyjskim dziennikarzem Piersem Morganem prezydent Ukrainy poinformował, iż kolejna runda negocjacji z Rosją także odbędzie się w Szwajcarii. Dwa poprzednie spotkania odbyły się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Wcześniej tego samego dnia prezydent Ukrainy wyraził nadzieję, iż kolejna runda negocjacji odbędzie się jeszcze w lutym. Odnosząc się do zakończonych w środę dwudniowych rozmów w Genewie, zaznaczył, iż Ukraina jest zainteresowana rezultatem. Zełenski podkreślił, iż najważniejsze kwestie polityczne, temat ewentualnych kompromisów oraz sprawa niezbędnego spotkania przywódców wciąż nie zostały dostatecznie uzgodnione.
Rosyjską delegację prowadził doradca prezydenta Władimir Putin, Władimir Miedinski, amerykańską – specjalny wysłannik Steven Witkoff oraz Jared Kushner, zięć prezydenta Donald Trump. Ukrainę reprezentowali sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umierow oraz szef biura prezydenta Kyryło Budanow
W części rozmów w Genewie udział wzięli także przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch i Szwajcarii.
Niejednolite stanowisko Ukrainy
Jak podaje brytyjski The Economist, w ukraińskiej delegacji nie ma jednolitego stanowiska w sprawie kierunku negocjacji. Zwolennicy Kyryło Budanowa uważają, iż najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby jak najszybsze przyjęcie amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, a Budanow dostrzega, iż czas na decyzję może niedługo minąć.
Drugie skrzydło, związane z byłym szefem kancelarii Andrija Jermaka, który odszedł po aferze korupcyjnej, jest znacznie bardziej sceptyczne. Sam prezydent Wołodymyr Zełenski zdaje się balansować między różnymi opcjami, jednocześnie podejmując własne inicjatywy.
Idealnie byłoby, gdyby Ukraina uzyskała trwałe porozumienie, w tym szczelny traktat bezpieczeństwa z USA. To jednak wymagałoby ustępstw nie tylko ze strony Ukrainy, ale i Rosji. A to oznacza realną presję Ameryki na Rosję – presję z prawdziwymi konsekwencjami. Dotychczasowe, niejednoznaczne sygnały nie dają podstaw do optymizmu – podaje brytyjski dziennik.










