Na terenie zakładów zbrojeniowych Hugo Schneider AG (HASAG) w Lipsku w czasie II wojny światowej znajdowała się filia obozu koncentracyjnego Buchenwald, w której więziono ponad 5 tysięcy kobiet i 700 mężczyzn. Robotnicy przymusowi pracowali przy produkcji amunicji i pancerfaustów. Wielu więźniów było Żydami i Żydówkami z Polski i Węgier - pisze niemiecka gazeta "Tageszeitung" (TAZ) w weekendowym wydaniu.
REKLAMA
Za czasów NRD teren byłego obozu wykorzystywany był przez firmy z branży chemicznej i przemysłu ciężkiego. W 2007 r. nieruchomość kupiła osoba ze skrajnie prawicową przeszłością - Ludwig K., który zmienił nazwisko na książę Ludwig von Preussen. Jak pisze "TAZ", "książę" siedział w latach 90. w więzieniu z powodu czynu popełnionego z pobudek skrajnie prawicowych.
Zobacz wideo "Trump zawsze tchórzy". UE - Ukraina - Gaza
Po zjednoczeniu fabryka stała się neonazistowskim centrum
W kolejnych latach teren stał się "nowym centrum neonazistowskim" w Lipsku. W halach fabrycznych odbywały się koncerty skrajnie prawicowych zespołów muzycznych, a także treningi członków stowarzyszeń sportowych. Pomieszczenia wynajmowały kluby bokserskie w rodzaju Imperium Fight Team czy Sin City Boxgym posługujący się według "TAZ" flagą ze swastyką. Ostatnio swoje imprezy organizują tutaj kluby motocyklowe, mające prawdopodobnie związki ze środowiskami przestępczymi.
Dlaczego młodzi Niemcy skręcają w prawo?
Władze Lipska podjęły w 2022 r. próbę odkupienia nieruchomości, jednak żądana przez właściciela suma - 10 mln euro uznana została za zbyt wygórowaną. W ubiegłym roku, na zlecenie rady miasta, powstała ekspertyza, która pozwoliła władzom na nadanie byłemu obozowi statusu zabytku kultury.
Czy status zabytku pomoże zachować pamięć o byłym obozie?
O taki status dla obiektu zabiegało od lat Muzeum pracy przymusowej w Lipsku. Pracownicy tej placówki na podstawie zeznań poszkodowanych, którzy przeżyli obóz, zrekonstruowali rozkład pomieszczeń. Z ekspertyzy sporządzonej przez pracowników wynika, iż w pomieszczeniach zachowały się architektury z czasów wojny, w tym schody i kafelki ścienne. - Z pewnością są też inne ślady - powiedziała przedstawicielka muzeum Isabel Panek.
Rzecznik właściciela poinformował, iż chce on sprzedać obiekt i jest gotowy do opuszczenia Lipska. Status zabytku kultury zobowiązuje go do udostępnienia obiektu publiczności, ale "w ramach rozsądku". O szczegółach będzie decydował właściciel, to może być zaledwie pięć osób w roku" - pisze w konkluzji "Tageszeitung".
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle





