Nie drony, ale granica może być punktem zapalnym. Ekspert: incydent jest możliwy właśnie tam
Zdjęcie: Władimir Putin
Wystarczy, iż Rosjanie zechcą zamanifestować tam swoją obecność, a Estończykom puszczą nerwy i zaczną strzelać do intruzów. Wtedy rozpęta się awantura, pojawią się pytania, kto był na czyim terytorium? I kto zaczął? — mówi zajmujący się Bałtami analityk Bartosz Chmielewski.








