(Nie)realny

bezkamuflazu.pl 18 godzin temu

Nie cichną kontrowersje wokół Grenlandii. W USA jeden z republikańskich kongresmenów złożył projekt ustawy, upoważniającej prezydenta do… aneksji wyspy. Ale czy są powody do paniki (a w takim tonie sprawę relacjonuje część polskich mediów)?

Za złożonym w Izbie Reprezentantów projektem ustawy stoi kongresmen Randy Fine z Florydy. W ocenie autora, to inicjatywa wzmacniająca bezpieczeństwo narodowe USA. Przewiduje ona stworzenie ram prawnych umożliwiających prezydentowi podjęcie działań zmierzających do włączenia Grenlandii do Stanów Zjednoczonych. W najbardziej radykalnym wariancie dokument zakłada, iż wyspa mogłaby w przyszłości uzyskać status pełnoprawnego stanu USA.

Inicjatywa kongresmena, znana jako Greenland Annexation and Statehood Act, nie ogranicza się do jednego, jasno zdefiniowanego scenariusza, takiego jak wykup wyspy. Projekt ma charakter szerokiej autoryzacji politycznej i prawnej dla prezydenta USA: upoważnia go do podjęcia „wszelkich niezbędnych kroków” w celu aneksji Grenlandii lub „innego jej nabycia” przez Stany Zjednoczone. W praktyce oznacza to otwarcie drogi zarówno do prób negocjacji z Danią (np. w formie umowy międzypaństwowej, porozumienia finansowego czy innego mechanizmu prawnego), jak i do zastosowania innych instrumentów władzy wykonawczej, bez wskazania jednego preferowanego modelu.

Projekt nie zawiera precyzyjnych zapisów dotyczących użycia siły zbrojnej, nie wyklucza jej jednak wprost – zastosowane w nim sformułowania są na tyle pojemne, iż w debacie publicznej budzą obawy o możliwość ich bardzo szerokiej interpretacji.

Autor projektu argumentuje, iż Grenlandia ma najważniejsze znaczenie strategiczne: leży na styku Ameryki Północnej i Europy, pozwala kontrolować dostęp do północnoatlantyckich szlaków komunikacyjnych oraz znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Arktyki, regionu coraz intensywniej penetrowanego przez mocarstwa globalne. W jego ocenie formalne związanie wyspy z USA miałoby zapobiec rozszerzaniu wpływów rosji i Chin. „Kto kontroluje Grenlandię, ten kontroluje najważniejsze arktyczne szlaki żeglugowe oraz architekturę bezpieczeństwa chroniącą Stany Zjednoczone. Ameryka nie może pozostawić tej przyszłości w rękach reżimów, które gardzą naszymi wartościami i dążą do podważenia naszego bezpieczeństwa.”, przekonuje Randy Fine.

Inicjatywa ta nie jest jednak pierwszym przypadkiem, gdy w amerykańskiej polityce pojawiają się pomysły dotyczące „pozyskania” Grenlandii. Już w przeszłości, również podczas poprzedniej prezydentury Donalda Trumpa, Waszyngton sygnalizował zainteresowanie wyspą. Tym razem jednak projekt ma formę konkretnego aktu legislacyjnego, co nadało sprawie większy ciężar polityczny.

No więc jak to jest z tymi powodami do paniki?

Projekt został formalnie zarejestrowany i skierowany do dalszych prac w komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, gdzie może zostać poddany analizie, wysłuchaniom i ewentualnym poprawkom. Dopiero po uzyskaniu akceptacji komisji mógłby trafić pod głosowanie całej Izby, a następnie – w przypadku przyjęcia – do Senatu, gdzie musiałby przejść analogiczną ścieżkę. Na końcu procesu konieczny byłby podpis prezydenta USA. W praktyce jednak szanse na „przepchnięcie” projektu są oceniane jako bardzo niewielkie: nie cieszy się on poparciem kierownictwa Partii Republikańskiej. Warto w tym kontekście przytoczyć publiczną wypowiedź partyjnego kolegi Finea, kongresmena Dona Bacona z Nebraski: „To jest oburzające. Grenlandia należy do sojusznika z NATO. Dania jest jednym z naszych najlepszych przyjaciół… sposób, w jaki ich traktujemy, jest upokarzający i nie przynosi żadnych korzyści. Nie przejmiemy Grenlandii. Wiem, iż większość mieszkańców Grenlandii chce pozostać niezależna”, komentuje Bacon.

Co więcej, Demokraci zapowiadają inicjatywy mające blokować finansowanie jakichkolwiek działań zmierzających do przejęcia Grenlandii. Dodatkowo projekt stoi w sprzeczności z obowiązującym prawem międzynarodowym, jednoznacznym sprzeciwem Danii i władz grenlandzkich oraz interesami sojuszniczymi USA w ramach NATO, co sprawia, iż jest postrzegany raczej jako gest polityczny i element wewnętrznej debaty w USA niż realny scenariusz legislacyjny.

Ten tekst, w obszerniejszej wersji – zawierającej także informacje o europejskich reakcjach na amerykańskie zakusy (w tym planowanych wojskowych) – opublikowałem w portalu „Polska Zbrojna”. Oto link do tego materiału.

—–

A gdybyście chcieli wesprzeć mój ukraiński raport, polecam się poniżej.

Tych, którzy wybierają opcję wsparcia „sporadycznie/jednorazowo”, zachęcam do wykorzystywania mechanizmu buycoffee.to.

Osoby, które chciałyby czynić to regularnie, zapraszam na moje konto na Patronite:

Szanowni, to dzięki Wam powstają także moje książki! W sklepie Patronite możecie nabyć je w wersji z autografem i pozdrowieniami. Szeroka oferta pod tym linkiem.

Nz. Grenlandia na zdjęciu satelitarnym/fot. NASA

Idź do oryginalnego materiału