Doposażenie i rozwój Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie zapowiadają przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej. Uczelnia z ponad 100-letnią tradycją rozpoczęła w środę (07.10) nowy rok akademicki.
– Musimy zrobić wszystko, by zwiększyć liczbę sprzętu, którym uczelnia powinna dysponować – mówi Stanisław Wziątek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. – To szkolenie odgrywa ogromną rolę, również w odniesieniu do szkolenia na pilotów śmigłowców. Przecież wiemy, iż za chwilę 96 Apache dostępnych w Polsce będzie dawało nam przewagę powietrzną. Są to najnowocześniejsze śmigłowce na świecie, takie, które będą tworzyły – po Stanach Zjednoczonych – najpoważniejsze siły w Europie do bezpośredniego działania na polu operacyjnym.

– Trzeba postawić przede wszystkim na szkolenie praktyczne – mówi prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i były rektor Szkoły Orląt, generał brygady Jan Rajchel. – Teoria jest oczywiście bardzo ważna i bez niej nie ma praktyki, ale myślę, iż nacisk należy położyć na praktyczne umiejętności, szczególnie na uczelniach wojskowych. To niezwykle ważne, aby przyszli absolwenci w miarę od razu mogli sprawnie wykonywać swój zawód.
– Takie zmiany są wprowadzane – mówi pułkownik Andrzej Truskowski, prorektor do spraw kształcenia dęblińskiej uczelni. – Uczelnia wspólnie z 4 Skrzydłem Lotnictwa Szkolnego podjęła decyzję o nowelizacji programów kształcenia. Będzie to polegało na module teoretycznym, który będzie trwał ciągiem sześć bądź siedem semestrów, a ostatnie semestry będzie to szkolenie lotnicze, szkolenie praktyczne w powietrzu. Zmiana ta dotyczy nie tylko pilotów, ale również innych specjalności: nawigatorów, kontrolerów ruchu lotniczego, operatorów bezzałogowych statków powietrznych. Zwrócę także uwagę, iż Dęblin kształci specjalistów dla programów modernizacyjnych Sił Zbrojnych RP, takich jak Wisła (systemy przeciwlotnicze Patriot – red.), Narew (przeciwlotnicze zestawy krótkiego zasięgu – red.), Pilica Plus (przeciwlotnicze zestawy bardzo krótkiego zasięgu – red.) czy Barbara (balony rozpoznawcze wczesnego ostrzegania – red.). W ramach unikalnej w skali Sił Zbrojnych specjalności wojskowej inżynieria bezpieczeństwa powietrznego kształcimy specjalistów obrony powietrznej, przeciwrakietowej i radiotechników, którzy będą dowodzili w tych programach, będą oficerami operacyjnymi, oficerami rozpoznania powietrznego.

– Wyzwania są duże, ale jesteśmy na to gotowi – mówią studenci pierwszego rocznika. –
Jestem dumny z tego, iż jestem żołnierzem i iż będę mógł służyć mojej ojczyźnie jako pilot. Myślę, iż wątpliwości zawsze się pojawiają, ale ta droga była przeze mnie wybrana już dawno, więc stwierdziłam, iż nie spocznę na laurach – jako żołnierz Wojska Polskiego trzeba dotrzymywać słowa.

– Duży nacisk kładziemy na rozwój bezzałogowych statków powietrznych i specjalistów do ich obsługi – mówi prorektor uczelni do spraw wojskowych pułkownik Mirosław Jakubowski. – To jest jeden z filarów kształcenia, jeden z kierunków, gdzie przyjmujemy najwięcej studentów. Są specjalności związane z pilotowaniem bezzałogowych statków powietrznych. Tutaj wykorzystujemy najnowsze trendy, korzystając z doświadczeń nie tylko ukraińskich, ale światowych. Myślę, iż absolwenci są dobrze przygotowani do służby w jednostkach, które wykorzystują drony.

– Wciąż rozwijamy różne projekty związane z bezzałogowcami, m.in. antydron – mówi kapral podchorąży Mieszko Krystek. – Ma on wbudowany u góry ładunek, który pozwala nam na atakowanie przeciwnika bez narażenia naszego drona. Oczywiście on ma też opcję szarżowania na wrogiego drona w formie kinetycznej, natomiast jest to ostateczność, której chcielibyśmy uniknąć. Sam dron został wydrukowany w całości na drukarce 3D. Jest to duże ułatwienie w produkcji, modyfikowaniu pod względem różnych kształtów.
Uczelnia kształci w tej chwili na 5 kierunkach i 13 specjalnościach. Studiuje na niej łącznie 1432 podchorążych oraz 999 studentów cywilnych.
ŁuG / opr. ToMa
Fot. Marta Serafin, Karolina Zawadka / Lotnicza Akademia Wojskowa Facebook










