Kanał Elbląski
Kanał Elbląski jest najdłuższym kanałem w Polsce i najstarszym kanałem żeglownym, czynnym do dzisiaj. – W jego skład wchodzi Kanał Dobrzycki z Jezioraka do Jeziora Ewingi, wybudowany jeszcze w Średniowieczu około 1330 roku, a więc za czasów krzyżackich. Czyli mamy i najdłuższy kanał w Polsce i najstarszy kanał w Polsce i najsłynniejszy kanał w Polsce, z wyjątkowymi urządzeniami hydrotechnicznymi – mówi prezes żeglugi Ostródzko-Elbląskiej, Cezary Wawrzyński.
To jeden z cudów techniki, wszak statki nie tylko płyną po wodzie, co jest naturalne, ale i jadą po lądzie.
Pochylnie powstały w XIX wieku. Ich budowę rozpoczeto w 1848 roku, a oddano je do użytku w 1864, służą tylko do zniwelowania różnicy poziomów wody jeziora do poziomu morza, nad którym leży Elbląg. Można zobaczyć, jak statki wyjeżdżają z wody i suną po lądzie.

fot. CC Wikimedia Commons
Na odcinku 10 kilometrów pięć pochylni niweluje różnicę poziomów wody 100 metrów. Pierwotnie konstruktor planował zrobić 38 śluz zwykłych komorowych, ale ostatecznie powstały równie pochyłe, po których suną statki. Po lądzie najdłuższy odcinek - 550 metrów - jest na pochylni Buczyniec.
Przy kanale Elbląskim powstały cztery śluzy. – Jedna z nich znajduje się w środku niemalże wodnej Ostródy. Stąd wypływa Drwęca. W Średniowieczu właśnie tą Drwęcą transportowaną. Pomyślane to zostało tak, iż większość systemu wodnego jest na stałym poziomie 99,5 metrów – mówi Wawrzyński.
Kanał ma swoje tajemnice, są też i romantyczne historie z nim związane. W 1978 r. fragment kanału uznano za zabytek techniki, natomiast w 2011 r. za pomnik historii.
Wilczy Szaniec
Radio Olsztyn zaprasza też do odwiedzenia Wilczego Szańca, kwatery Adolfa Hitlera, w której spędził ok. 800 wojennych dni ponad 80 lat temu. To miejsce od lat penetrowane przez historyków, poszukiwaczy sensacji, odkrywców tajemnic. Wydaje się, iż już wszystko odkryto, opisano i omówiono, tymczasem to miejsce po raz kolejny zaskakuje. Odkryto nowe groby.

fot. CC Wikimedia Commons
Co więcej, znaleziono je pod podłogą budynku, który w 1944 r. wybudowano dla Hermana Göringa.
– W pierwszej strefie Wilczego Szańca przebywali wszyscy decydenci w okresie II wojny światowej. Z tego miejsca zapadały wszystkie decyzje z ust wodza – mówi zarządzający tym terenem Sebastian Trapik.
Wilczy Szaniec to swoiste małe miasteczko. Jego obszar to około 800 hektarów. Mieszkało tam choćby do 2,5 tys. mieszkańców. Obok budynków mieszkalnych wybudowano schrony. Było ich dziewięć. Swoją posiadłość miał też Herman Göring. Zdaniem naukowców, budowniczowie wiedzieli, iż dom dla Göringa wznosili na grobach.
Cmentarz Dohnów
Nietypowy cmentarz w okolicach Morąga, zwany megalitycznym czy pseudomegalitycznym, nawiązuje do cmentarzy starożytnych i Stonehenge. Znajduje się on na terenie obszaru chronionego uroczyska Markowo.
– Ktoś kiedyś był głęboko przekonany, iż te dwa podłużne kamienie w kształcie zębatych steli nawiązują do rzeźb starożytnego Egiptu. Ten niezwykły cmentarz w lesie pod Markowem jest dziełem jednego człowieka – Fryderyka Ludwika zu Dohna, który zmarł w 1924 roku – opowiada historyk Paweł Adamczyk.
Ród Dohnów, jeden z najważniejszych rodów arystokratycznych Prus Wschodnich, wywodził się z miejscowości Dohna w Górnej Saksonii, a jego początki sięgają XII wieku. W tej okolicy pojawili się w XV wieku, kiedy to rycerz Stanisław Donin – w zamian za niewypłacony żołd – otrzymał od krzyżackiego komtura ziemie w Prusach Górnych, m.in. Ławki i Markowo. Oprócz pałaców i zamknów, w województwie warmińsko-mazurskim znajduje się także cmentarz, nalezący do tego rodu, na którym spoczywa Fryderyk Ludwik zu Dohn oraz jego syn Krzysztof Fryderyk.

fot. Radio Olsztyn
Jak dodaje historyk, Fryderyk Ludwik żył i działał po I wojnie światowej "w czasach, które lubiły tajemnicze zjawiska, okultyzm, ezoteryzm".
Tajemniczy cmentarz w Markowie składa się z dwóch części. – Od południa mamy kilkunastometrowej szerokości krąg, w naszych czasach już mocno wyrosłych brzóz. Następnie przechodzi się do kamiennego kręgu, który otacza grób Fryderyka Ludwika. I to jest to Stonehenge. Mamy tutaj wielkie, ponad półtora metrowej wysokości kamienie. Inne kamienie tworzące krąg są już wyraźnie niższe, natomiast są dosyć jednorodne, jeżeli chodzi o kształt i jeżeli chodzi o kolor – wskazał.
Natomiast położony kilka metrów dalej grób starszego syna i następcy Fryderyka Ludwika, czyli Krzysztofa Fryderyka, jest położony już niżej, jakby na niższej części platformy.
W różnych opracowaniach wskazuje się, iż oba groby są puste, iż trumny ze szczątkami ostatnich donów Dohnów zostały zabrane.
– Natomiast ja bym jednak w to chciał powątpiewać, gdyż dół wykopany pod pierwszą płytą nagrobną nie jest tak głęboki. Moim zdaniem dokonały tego zwierzęta leśne. A grób Krzysztofa Fryderyka chyba w ogóle nie nosi śladów takiej ingerencji ludzkiej bezpośrednio. Więc prawdopodobne jest, iż szczątki obu Dohnów jeszcze w tych grobach spoczywają – podkreśla.

fot. Radio Olsztyn
Płyta nagrobna Krzysztofa Fryderyka jest potężna, masywna, z różowego granitu.
W granicie wykute są herby i napisy.
– Płytę nagrobną Fryderyka Ludwika okala wtęga, na której widnieje cytat z Apokalipsy św. Jana. Mówi o pamięci czynów, które pozostają po ludziach – tłumaczy historyk.
Z cmentarzem tym związanych jest sporo tajemnic, tajemnicza do niedawna była jeszcze lokalizacja. Jednak ostatnimi laty do tego niezwykłego cmentarza w środku lasu nad Uroczyskiem w okolicy Markowa docierają coraz liczniej miłośnicy historii.













