Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję

polska-zbrojna.pl 2 godzin temu

Dowódca Operacyjny RSZ, gen. Maciej Klisz, stanowczo zaprzeczył informacjom o rzekomym wykorzystaniu polskiej przestrzeni powietrznej przez ukraińskie drony do ataków na Rosję. Wyjaśnił, iż ograniczenia lotów we wschodniej Polsce, obowiązujące od września 2025 roku, mają charakter wyłącznie prewencyjny i służą ochronie infrastruktury państwa.

Myśliwiec F-16 ukraińskich sił powietrznych

„Stanowczo podkreślam: tezy o rzekomym udostępnieniu polskiej przestrzeni powietrznej do działań ofensywnych przeciwko Federacji Rosyjskiej są całkowicie fałszywe i nie mają żadnego oparcia w faktach” – czytamy w komunikacie na platformie X wydanym przez gen. broni Macieja Klisza, Dowódcę Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Zaznaczył on jednocześnie, iż aktywność lotnicza obserwowana nad terytorium kraju ma charakter wyłącznie defensywny i wynika z konieczności reagowania na sytuację bezpieczeństwa w regionie. „Czasowe ograniczenia w ruchu lotniczym nie zostały wprowadzone w marcu 2026 roku, ale już we wrześniu 2025 roku – po masowych naruszeniach przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej przez rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne” – zapewnił gen. Klisz.

REKLAMA

Dodał, iż decyzje te mają charakter wyłącznie prewencyjny i służą ochronie życia i zdrowia obywateli oraz bezpieczeństwu infrastruktury państwa. Jak podkreślił Dowódca Operacyjny RSZ, wszystkie działania prowadzone są odpowiedzialnie, w ścisłej współpracy z instytucjami krajowymi oraz sojusznikami. Gen. Klisz zapewnił przy tym, iż bezpieczeństwo obywateli Polski pozostaje najwyższym priorytetem sił zbrojnych.

Od świtu do zmroku

O ograniczeniu ruchu lotniczego we wschodniej części Polski, wzdłuż granic kraju z Białorusią oraz Ukrainą, odnowionym na wniosek DORSZ, poinformowała 3 marca Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Ograniczenia w swobodnym korzystaniu z tej części polskiej przestrzeni powietrznej mają obowiązywaćod 10 marca do 9 czerwca 2026 roku.

„Strefa obejmuje przestrzeń od poziomu ziemi do wysokości 3 km. Tym samym nie dotyczy samolotów pasażerskich operujących na większych wysokościach” – wyjaśniała PAŻP. Zgodnie z w tej chwili obowiązującymi przepisami, we wschodniej części kraju od zachodu do wschodu słońca obowiązuje całkowity zakaz lotów, z wyjątkiem wojskowych statków powietrznych oraz skoordynowanych z Centrum Operacji Powietrznych startów i lądowań z lotniska Depułtycze Królewskie.

Natomiast w ciągu dnia, czyli od wschodu do zachodu słońca zakaz lotów – zgodnie z informacją PAŻP-u – nie obejmuje załogowych statków powietrznych wykonujących loty po złożeniu planu lotu i wyposażonych w działający transponder oraz utrzymujących łączność z organem odpowiedzialnym za organizację, nadzór i funkcjonowanie kontroli ruchu lotniczego. Nie dotyczy on także wojskowych statków powietrznych oraz cywilnych bezzałogowych statków powietrznych, pod warunkiem nienaruszania stref identyfikacji obrony powietrznej Białorusi i Ukrainy.

Błędy nawigacyjne

Oświadczenie gen. Klisza było reakcją m.in. na wypowiedzi Włodzimierza Skalika z Konfederacji Korony Polskiej. – Eksperci jednoznacznie twierdzą, iż polskie władze świadomie wydzieliły i udostępniły polską przestrzeń powietrzną na realizację przez Ukrainę ataku dronami na infrastrukturę naftową w obwodzie leningradzkim oraz na rosyjskie porty Ust-Ługa i Primorsk – mówił Skalik w Sejmie 27 marca. – Moim zdaniem to celowe kolejne próby bezpośredniego włączenia Polski do wojny z Rosją i sprowadzanie wielkiego niebezpieczeństwa na nasz naród. Stop podżegaczom wojennym. Polska za pokojem – dodał poseł KKP.

Faktem jest, iż w ostatnim czasie Ukraińcy nasilili uderzenia na infrastrukturę morską nad Bałtykiem. I iż na skutek tego wzrosła liczba incydentów związanych z bezzałogowcami – wraki ukraińskich dronów odnajdywano ostatnio na Litwie i w Finlandii. Eksperci wskazują, iż w przypadku uderzeń na cele w obwodzie leningradzkim możliwe trasy przelotu dronów prowadzą przez terytorium Białorusi, co zwiększa ryzyko ich pojawienia się w przestrzeni powietrznej państw NATO – zarówno na skutek błędów nawigacyjnych, jak i oddziaływania systemów walki radioelektronicznej.

Marcin Ogdowski
Idź do oryginalnego materiału