Zmarł Henryk Victorini - legenda Bieszczadów, gdzie jako jeden z pierwszych powojennych osadników przybył w 1956 roku. Zamieszkał we wsi Sokole i prowadził tam schronisko. Od dawna jedna z zatok Jeziora Solińskiego nazywa się jego imieniem - Victoriniego. - Osiedlając się, nie miałem tu niczego, tylko młodość - wspominał po latach.
Nie żyje Henryk Victorini. W Bieszczadach jego nazwisko znają wszyscy

Henryk Victorini był jedną z najbardziej charakterystycznych postaci w Bieszczadach, gdzie zamieszkał po II wojnie światowej jako jeden z pierwszych. Były to wówczas niezasiedlone tereny ze względu na akcję "Wisła" - w jej ramach ludność m.in. ukraińska i łemkowska zostały wysiedlone, a ich miejscowości - zlikwidowane.
Historiami z tamtych czasów Victorini chętnie dzielił się z odwiedzającymi Bieszczady. - Osiedlając się, nie miałem tu niczego, tylko młodość - mówił w rozmowie z miesięcznikiem "Dzikie Życie".
Bieszczady. Henryk Victorini nie żyje. "Miałem momenty bardzo ciężkie"
- Znajomy poprosił mnie, abym uruchomił stację turystyczną w Sokolem. To były dla mnie najlepsze lata. Żyłem tak aż do momentu budowy zbiornika solińskiego i jego spiętrzenia na przełomie lat 1967 i 1968 - wspominał Victorini. Prowadzona przez niego stanica PTTK zyskała nazwę "Szept".
ZOBACZ: Zmarł dzień przed swoimi 75. urodzinami. Nie żyje Victor Willis
Pobyt w Bieszczadach był jednak również naznaczony trudnościami. - Zmagałem się z mrozami, ze śniegiem. Miałem momenty bardzo ciężkie, bo kiedy tu przybyłem nie posiadałem żadnego doświadczenia, kierowałem się tylko zamiłowaniem. Zacząłem więc polować i hodować bydło. Niezmiernie przykro się czułem, gdy musiałem sprzedać jakąś swoją krowę - opowiadał w "Dzikim Życiu".
Wspominana przez niego miejscowość Sokole w lokalizacji z lat 50. już nie istnieje - została zalana wodami Jeziora Solińskiego. Przeniesiono ją w inne, nieodległe miejsce.
Zatoka Victoriniego jest częścią Jeziora Solińskiego
Kiedy nadszedł kryzys, Victorini postanowił opuścić góry i udał się na Śląsk, jednak miłość do Bieszczadów była silniejsza. - Miasto nie było dla mnie, wiedziałem, iż wrócę, zew był silniejszy - mówił w wywiadzie opublikowanym w "Przekroju".
Nazwana imieniem Victoriniego zatoka znajduje się w Górach Sanocko-Turczańskich, we wschodniej części Jeziora Solińskiego, na południe od Zatoki Brosa. W 1971 roku zrealizowano o nim film "Jeden dzień Henryka", który ukazywał jego losy w dzikich wówczas Bieszczadach.













