Niemiecka prasa krytykuje Berlin ws. odszkodowań dla Polaków. "Wstyd"

polsatnews.pl 6 godzin temu

Fakt, iż Niemcy nie rozliczyły się finansowo z Polską za okrucieństwa II wojny światowej, kompromituje kraj, który tak chętnie chwali się wzorowym przepracowaniem własnej przeszłości - ocenia publicysta niemieckiego dziennika "Der Spiegel". Dzień wcześniej inna gazeta, "Sueddeutsche Zeitung", ujawniła kulisy negocjacji między Warszawą a Berlinem ws. zadośćuczynień dla polskich ofiar

PAP / Leszek Szymański
Niemiecka prasa krytykuje opieszałość rządu Merza w kwestii wypłaty odszkodowań polskim ofiarom nazizmu

Komentarz "Der Spiegel" odnosi się do poniedziałkowych ustaleń dziennika "Sueddeutsche Zeitung" dotyczących kulis negocjacji między Warszawą a Berlinem.

Z ustaleń "Sueddeutsche Zeitung" wynika, iż polski rząd oczekuje od Niemiec rocznych wypłat w wysokości 10 tys. zł (2331 euro) dla wszystkich żyjącego Polaka, który był prześladowany przez narodowych socjalistów, za pośrednictwem Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.

Publicysta "Der Spiegel" Jan Puhl uważa, iż 10 tys. złotych rocznie to "śmieszna kwota" w zderzeniu ze zbrodniami, o których mowa. Jak zauważa, w przeliczeniu na miesiące taka suma nie pokryłaby w Polsce choćby połowy podstawowych kosztów utrzymania (nie licząc opłat za mieszkanie).

Niemiecka prasa uderza w rząd Merza. Chodzi o zadośćuczynienia dla polskich ofiar nazizmu

Choć Berlin kategorycznie odrzuca temat oficjalnych reparacji, kanclerz Friedrich Merz - idąc śladem Olafa Scholza - deklarował materialne wsparcie dla żyjących ofiar. Na deklaracjach się jednak skończyło. Według "Der Spiegla" taka opieszałość niemieckich władz jest nie tylko wątpliwa moralnie, ale też krótkowzroczna politycznie.

Puhl zaznacza, iż Warszawie nie chodzi o symboliczną wycenę krzywd, ale o sam znak pamięci. Wskazuje przy tym na głęboką niewiedzę swoich rodaków. "(...) Większość Niemców nie ma pojęcia, co ich przodkowie zrobili Polakom. Zagłada Żydów? Tak, coś tam było, ale na przykład akcja 'Inteligencja', czyli systematyczne mordowanie polskich nauczycieli i profesorów? Nigdy o tym nie słyszeli" - pisze Puhl.

ZOBACZ: Fala upałów w Niemczech. Lokalne władze wprowadziły zakazy

Kolejne rządy w Berlinie przez lata uciekały przed odpowiedzialnością - podkreśla dziennik - zasłaniając się zapisami prawa międzynarodowego. Puhl podkreśla jednak, iż nad paragrafami stoi moralność.

Co więcej, publicysta zwraca uwagę, iż dla Polaków bolesny był kontrast między powojennym cudem gospodarczym w Niemczech a biedą w komunistycznej Polsce. Frustrację potęgowała późniejsza wyższość zachodniej Europy wobec nowych członków UE oraz lekceważenie polskich obaw przed Rosją. Jednak, jak przekonuje Puhl, Niemcy mają teraz idealną okazję, by pokazać Polsce i sojusznikom z NATO, iż realnie dostrzegają dawną winę.

"Der Spiegel": Tusk zyskałby mocny argument wyborczy

Zgoda na propozycję polskiego rządu byłaby też wsparciem dla Donalda Tuska przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. W interesie Niemiec leży bowiem utrzymanie u władzy rządu proeuropejskiego, a nie powrót do rządów prawicy, nastawionej do Berlina konfrontacyjnie - twierdzi Puhl.

"Der Spiegel" przypomina, iż cztery lata temu rząd PiS wycenił straty wojenne na gigantyczną kwotę 6,2 mld zł (1,3 mld euro). Choć ta suma znacznie lepiej oddawała realne straty, zdaniem Puhla stanowiła raczej "nierealistyczny, demonstracyjny gest sprzeciwu wobec Berlina".

ZOBACZ: Paragwaj wyrzucił Niemców z mundialu. W kraju ogłoszono święto narodowe

Jeśli Niemcy zaakceptują obecne, skromniejsze żądania, około 50 tys. żyjących jeszcze w Polsce ofiar nazizmu otrzyma finansowy zastrzyk na starość. Tusk zyskałby mocny argument wyborczy, pokazując, iż liberalny rząd potrafi skutecznie załatwiać sprawy z sąsiadami. Dla niemieckiego budżetu koszt zamknąłby się w około 100 mln euro w pierwszym roku i stale by malał.

"Niemcy powinny się wstydzić za każdą z tych osób, która odejdzie z tego świata bez żadnego zadośćuczynienia" - podsumowuje Jan Puhl.

"Sueddeutsche Zeitung": Program zadośćuczynień dla polskich ofiar nazizmu odkładany w nieskończoność

Artykuł "Dręczące czekanie na dobry gest", poświęcony kwestii finansowego wsparcia dla około 50 tys. żyjących polskich ofiar nazizmu, ukazał się w poniedziałkowym wydaniu "Sueddeutsche Zeitung".

Niemiecka gazeta przypomniała na wstępie wypowiedź Friedricha Merza z grudnia 2025 r., w której kanclerz RFN zapewnił, iż jego rząd jest "świadomy swojej historycznej odpowiedzialności" wobec Polski.

Polskie ofiary nazizmu mogły mieć nadzieję, iż dyskutowany od lat "humanitarny gest" w formie świadczenia finansowego stanie się wreszcie rzeczywistością. "Jednak poszkodowani ciągle jeszcze czekają bezskutecznie" - piszą autorzy.

Jak dowiedziała się "SZ", strona polska przedstawiła rządowi RFN "bardzo konkretny plan", który w tej chwili jest przedmiotem dyskusji na szczeblu kilku niemieckich resortów. W ocenie autorów plan jest "omawiany w nieskończoność". Krytycy wysuwają prawne zastrzeżenia, wskazują na obawy przed żądaniami ze strony innych państw i mówią o trudnej sytuacji budżetowej.

ZOBACZ: Strzelanina w Niemczech. Nowe informacje o sprawcy

Według gazety około dwa miesiące temu doszło do spotkania z udziałem ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, szefa urzędu kanclerskiego Thorstena Freia, ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta oraz ministra finansów Larsa Klingbeila. Dobrindt i Frei ponownie zaznaczyli, iż kwestia reparacji jest dla RFN "zamknięta", a możliwy jest jedynie "humanitarny gest".

"Rządowi Donalda Tuska zależy na tym, żeby gest nie został odebrany przez polską opinię publiczną jak jałmużna, co byłoby wodą na młyn dla prawicowych populistów i nacjonalistów" - czytamy w "SZ". Duży problem stanowi jednak "nieunikniona różnica" pomiędzy żądaniami PiS a skalą humanitarnego gestu. Z tego powodu Tusk odrzucił w 2024 r. ofertę 200 mln euro, złożoną przez ówczesnego kanclerza Olafa Scholza.

Zdaniem gazety całkowity koszt takiego wsparcia - "według bardzo ostrożnych szacunków" - wyniósłby około 300 mln euro. Korzystne z punktu widzenia niemieckiego budżetu byłoby to, iż Niemcy nie musiałyby przekazać od razu całej sumy, ale w pierwszym roku, tj. 2027, tylko 100 mln, a w kolejnych latach kwota systematycznie by się zmniejszała. "SZ" zastrzega, iż "dotychczas w niemieckim rządzie nie osiągnięto porozumienia".

ZOBACZ: Cios dla Trumpa. Niemcy rozważają zakup rakiet od Ukrainy i Izraela

"Czas ucieka" - piszą autorzy dodając, iż kanclerz Merz podczas konsultacji w grudniu 2025 r. obiecał, iż pamięć i rozliczenia nazistowskiej dyktatury "nigdy nie będą dla nas sprawą zamkniętą".

W osobnym komentarzu Daniel Broessler nazywa hańbą grę na czas wobec polskich ofiar nazizmu. "Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba" - pisze Broessler. "Podczas gdy w niemieckim rządzie trwa poszukiwanie pieniędzy na gest, co miesiąc umiera tysiąc osób" - dodaje publicysta podkreślając, iż "nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zwłoki".

Ewentualna krytyka wysokości kwoty ze strony prawicowych populistów "nie może być powodem pozostawienia ofiar nazizmu na lodzie" - uważa Broessler. Jego zdaniem w przeciwnym razie rząd RFN "naraża się na ciężkie podejrzenie, iż im dłużej Niemcy zwlekają, tym więcej pieniędzy oszczędzą".

Idź do oryginalnego materiału