Rząd i służby prezydenta próbują ustalić, co spadło na Lubelszczyźnie, choć wszystko wskazuje na rosyjską rakietę. Na razie jednak nie ma parcia do powołania się na art. 4 NATO, mówiący o zwołaniu konsultacji państw sojuszniczych w przypadku zagrożenia jednego z nich. Rządzący muszą też wytłumaczyć, dlaczego w ślad za syrenami alarmowymi nie poszło nic więcej, np. komunikaty precyzujące, o jakim rodzaju zagrożenia w nocy była mowa i jak mieszkańcy powinni się zachować.