W czwartek nad ranem, o godz. 3.40, w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. Sześć minut później kontakt z obiektem został utracony, a prawdopodobne miejsce jego upadku wyznaczono w pobliżu Tarnawy-Kolonii.
W związku z incydentem w Internecie zaczęły pojawiać się fałszywe informacje i teorie spiskowe.
Ukraińska prowokacja
Jak przekazała Małgorzata Szumna z Państwowego Instytutu Badawczego NASK, jednym z głównych dezinformacyjnych przekazów jest przypisywanie odpowiedzialności za zdarzenie stronie ukraińskiej. Część publikowanych treści próbuje powiązać incydent z wizytą prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, która odbyła się dzień wcześniej w Lublinie. Według rozpowszechnianych w sieci teorii sama obecność ukraińskiego przywódcy na Lubelszczyźnie miała rzekomo sprowadzić zagrożenie rakietowe na region.
Eksperci podkreślają jednak, iż takie twierdzenia pomijają rzeczywisty kontekst wydarzeń, czyli zmasowany rosyjski atak na Ukrainę przeprowadzony w nocy ze środy na czwartek, który odbywał się również w pobliżu polskiej granicy.
NASK zwraca również uwagę na pojawiające się w mediach społecznościowych sugestie o rzekomej ukraińskiej prowokacji mającej doprowadzić do wciągnięcia Polski w konflikt zbrojny. Tego typu przekazy pozostają sprzeczne z oficjalnymi informacjami przekazywanymi przez polskie władze. Premier Donald Tusk poinformował podczas czwartkowej konferencji prasowej, iż wszystko wskazuje na to, iż niezidentyfikowanym obiektem był rosyjski pocisk manewrujący CH-101.
Rząd manipuluje społeczeństwem
NASK odnotował również drugi nurt dezinformacji. W jego ramach pojawiają się oskarżenia sugerujące, iż polskie władze celowo wywołują poczucie zagrożenia i manipulują społeczeństwem.
W Lublinie około godz. 3.50 uruchomiono syreny alarmowe, jednak po kilku minutach alarm został odwołany. Rzecznik wojewody lubelskiego, Marcin Bubicz, poinformował, iż zgodnie z decyzją Rządowego Centrum Bezpieczeństwa aktywowano system wczesnego ostrzegania i alarmowania nie tylko w Lublinie, ale również w kilku innych częściach województwa lubelskiego.
Zdaniem ekspertów takie działania mogą podważać zaufanie obywateli do instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo oraz utrudniać skuteczne reagowanie w sytuacjach kryzysowych. Ponadto incydent może zostać wykorzystany przez rosyjską propagandę do rozpowszechniania dezinformacji. NASK zapewnia, iż na bieżąco monitoruje sytuację i analizuje pojawiające się w przestrzeni internetowej fałszywe przekazy.






