Trzej panowie mieliby się spotkać w chińskim Shenzen 18 i 19 listopada na Szczycie Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku i dyskutować o przyszłym kształcie politycznym świata. Za wcześnie przesądzać, czy do spotkania dojdzie. Chiny wyraziły zainteresowanie pod warunkiem, iż weźmie w nim udział Trump. Waszyngton nie przesądza sprawy, ale wielu ekspertów uważa, iż Ameryka weźmie w rozmowach udział.
Nowa Jałta – „Trump potrzebuje sukcesu”
Trump potrzebuje za wszelką cenę sukcesu. Nie tylko ze względu na swój rozdęty do granic możliwości narcyzm, ale – choćby bardziej – z powodu doskwierającego mu spadku poparcia w USA. Nie odniósł sukcesu w Iranie. Dlatego też pilnie szuka czegoś w zamian. Tym zastępczym osiągnięciem do błyszczenia przed Amerykanami i światem może być zakończenie wojny w Ukrainie. Przy okazji być może – dla poprawienia relacji z Chinami – Rosja i USA zgodzą się też poświęcić Tajwan.
Bo zamierzony przez Putina i Trumpa koniec wojny i nowy porządek nie musi być wcale sprawiedliwy. Tak jak nie były aktami sprawiedliwości podział Europy „żelazną kurtyną” ani wschodnia granica Polski na linii Curzona uzgodniona w lutym 1945 w pierwszej Jałcie. Analogii jest więcej. I myślę nie tylko o trzech uczestnikach negocjacji – w Jałcie byli nimi Stalin, Roosevelt i Churchill. W tamtej Jałcie nie było Polski, choć na sześciu z ośmiu sesji była o niej mowa.
W Shenzen nie będzie Ukrainy ani w ogóle Europy. To wróży Kijowowi źle. Tym gorzej wobec postawy Trumpa, który – jak napisał wprost „Süddeutsche Zeitung” – prowadzi cyniczną politykę wobec Kijowa i pomaga Rosji w zabijaniu.
Te twarde słowa to efekt m.in. ostatnich interesów naftowych Trumpa z Putinem i amerykańskich pochwał wobec Moskwy, która – jak uważa prezydent USA – „zachowuje się w Ukrainie w porządku”. W ramach tego „w porządku” właśnie niszczy sieć energetyczną i wodociągi, by zima stała się dla Ukraińców nie do zniesienia. A może i nie do przeżycia.
Ukraina będzie jak Polska?
Odsuwam pokusę wyrzucenia z siebie potoku słów współczucia dla Zełeńskiego (Putin i Trump zdają się go jednakowo nie znosić) i potępienia wspólnej zdrady Ukrainy.
Podobne słowa wypowiadali polscy politycy na emigracji po Jałcie w 1945 roku. Odpowiadano im, iż Zachód Polski nie mógł zdradzić, bo ślubu z nią nie brał. W dodatku Polska z roku 1945 – za zburzoną stolicą i 6 milionami zabitych obywateli – była mało atrakcyjną partią. Przeorana wojną Ukraina nie jest w lepszej sytuacji.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie












