Na terenie kompleksu wojskowego 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej doszło do incydentu. Strefę bezpieczeństwa naruszył bezzałogowiec, a zamaskowani napastnicy przedostali się na teren chronionego obiektu, gdzie podłożyli niebezpieczny ładunek. Tak wyglądał najnowszy scenariusz cyklicznych ćwiczeń w 15 GBZ, które przygotowują żołnierzy na każdą ewentualność.
Patrol saperski zabezpiecza przechwycony bezzałogowy statek powietrzny
– Najgorzej dla służb ochronnych w jednostce wojskowej jest wtedy, kiedy zagrożeń jest wiele i wszystkie się kumulują – mówi st. chor. sztab. Robert Kurzynowski, komendant ochrony 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. W połowie kwietnia był on odpowiedzialny za organizację i koordynację ćwiczeń, w których żołnierze służby alarmowej współpracowali z wojskowymi organami porządkowymi, patrolem saperskim i ratownikami medycznymi. – Ćwiczenia z ochrony obiektów organizuję raz na kwartał i za każdym razem staram się je urozmaicić. Tak, by przeszkoleni żołnierze byli gotowi na każdy możliwy scenariusz – mówi komendant ochrony 15 GBZ.
Podczas przedsięwzięcia wykorzystano bezzałogowy statek powietrzny (obserwacyjny dron klasy mikro), który naruszył przestrzeń jednostki wojskowej i wylądował na terenie obiektu w wyniku utraty zasięgu. – W przypadku dronów nie zawsze chodzi o próby ich przechwycenia podczas lotu, bo taki statek może z różnych przyczyn po prostu wylądować na chronionym obszarze. Od kilku lat mamy wypracowane procedury, które zakładają przede wszystkim zabezpieczenie terenu i wezwanie Żandarmerii Wojskowej. To ona która podejmuje dalsze czynności i powiadamia o incydencie Służbę Kontrwywiadu Wojskowego – tłumaczy st. chor. sztab. Kurzynowski.
REKLAMA
Oprócz incydentu z dronem scenariusz ćwiczeń zakładał, iż na teren jednostki wojskowej przedostali się także intruzi. W wyniku ich działań poza wojskowymi organami porządkowymi do akcji wkroczyli też saperzy, którzy zabezpieczyli podłożony pocisk. – Napastnicy nie wiedzieli, iż będą mieli do czynienia z Żandarmerią Wojskową, z kolei żandarmów mógł zaskoczyć stawiany przez napastników opór. Intruzi nie dali się łatwo obezwładnić, uprzykrzali życie służbom – opowiada komendant ochrony 15 GBZ, który dba, by każde takie ćwiczenia były cenną lekcją i zapadały uczestnikom w pamięć.
Reakcja służb na wtargnięcie bezzałogowego statku powietrznego
– Kiedy organizuję ćwiczenia z ochrony obiektów, obowiązują mnie ogólne instrukcje, ale sam przebieg i charakter działań zależy od naszej inwencji. Mam plan szkoleniowy pod hasłem „Działanie służb dyżurnych, sił ochronnych, sił i środków prewencji w wypadku próby penetracji i infiltracji kompleksu jednostki wojskowej”, do którego można odnieść wiele różnorodnych sytuacji i zagadnień – tłumaczy st. chor. sztab. Kurzynowski. Często stawia on na nieszablonowe rozwiązania. Oprócz standardowych procedur, co należy robić w sytuacji kryzysowej, żołnierze uczą się więc również tego, jakich zachowań trzeba unikać.
St. chor. sztab. Kurzynowski opowiada, iż w lutym zorganizował szkolenie, które miało uzmysłowić uczestnikom konsekwencje lekkomyślności i niestosowania procedur. – Odegraliśmy sytuację, w której żołnierze znajdują nieznany pakunek i kopią go, zamiast zabezpieczyć teren i wezwać odpowiednie służby. Poprosiłem ratowników medycznych, żeby ucharakteryzowali ich na ofiary wybuchu. Były sztuczne kończyny, jeden żołnierz pozorował ofiarę śmiertelną. Widziałem po twarzach ćwiczących, iż taki obraz zrobił na nich wrażenie i dał im do myślenia – mówi komendant ochrony 15 GBZ. Podkreśla, iż choćby najlepsze szkolenia, oparte na przekazywaniu informacji, ale pozbawione praktyki, nie przynoszą pożądanych efektów. Dlatego stworzył harmonogram ćwiczeń z różnymi incydentami do zrealizowania, które mają uświadomić żołnierzom, jak należy reagować i z jakimi służbami współpracować, by wspólnymi siłami opanować sytuacje kryzysowe.