Odbić farmę z rąk przeciwnika

polska-zbrojna.pl 2 godzin temu

Wróg obsadził wojskiem kilka budynków. Aby go unieszkodliwić, do akcji ruszyła piechota wspomagana Rosomakami i dronami uderzeniowymi FPV. Wszystko z góry obserwowały bezzałogowce rozpoznawcze. Prawie 100 żołnierzy z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej ćwiczyło w okolicach Międzyrzecza współdziałanie piechoty z kompanią bezzałogowych systemów uzbrojenia.

Działania, które ćwiczyli żołnierze wielkopolskiej brygady, poszerzają tzw. świadomość taktyczną wojsk, czyli zdolność do obserwowania i przewidywania sytuacji na polu walki. – Zwiększa to możliwości działania plutonów piechoty zmotoryzowanej. Teraz mogą one korzystać z rozpoznania dronowego kompanii bezzałogowych systemów uzbrojenia i wsparcia dronami uderzeniowymi – mówi oficer, dowódca kompanii dronowej 17 Brygady Zmechanizowanej (nazwiska nie ujawniamy ze względu na charakter służby).

Ćwiczenia odbyły się w małej miejscowości Święty Wojciech koło Międzyrzecza oraz w opuszczonym PGR-ze. Zanim doszło do „walk” o farmę we wsi, żołnierze z kompanii piechoty 17 WBZ zorganizowali posterunek obserwacyjny. Gdy ich dron rozpoznawczy namierzył ciężarówkę wroga, którą nieprzyjaciel przewoził paliwo do swego oddziału, dostali zadanie unieszkodliwienia pojazdu. W tym celu we właściwym momencie uderzyły w niego dwa drony FPV typu kamikadze.

REKLAMA

Żołnierze z posterunku obserwacyjnego wyposażeni w bezzałogowce nie tylko dostarczają informacji o przeciwniku, ale także mogą przeprowadzić uderzenie. – Naszą przewagą jest m.in. dystans. Dron uderzeniowy FPV doleci w każdym kierunku na odległość około 7 km, podczas gdy broń strzelecka razi przeciwnika tylko na dystansie 300–400 m. Drony są więc kluczem w działaniach bojowych, zanim dojdzie do bezpośredniego kontaktu z siłami wroga – tłumaczy kapitan.

Bitwa we wsi

Przed szturmem na farmę, na której według scenariusza wróg zorganizował magazyn amunicji, żołnierze biorący udział w ćwiczeniach zostali podzieleni na dwie grupy. Jedna obsadziła budynki gospodarcze i miała za zadanie się bronić, korzystając przy tym z rozpoznania obrazowego. Druga nacierała, wspomagając się dronami rozpoznawczymi i uderzeniowymi oraz transporterami Rosomak. – To, co w tej chwili robimy, to jest nowy sposób działania w siłach zbrojnych. Piechota wyposażona w drony uderzeniowe i rozpoznawcze ma możliwość o wiele lepiej przygotować się do działań bojowych. Organizując natarcie, od razu możemy razić siły przeciwnika z dużej odległości. Używamy do tego dronów bojowych kompanii bezzałogowych systemów uzbrojenia – wyjaśnia dowódca kompanii dronowej. Dodaje, iż takie działania to wymóg współczesnego pola walki.

Kapitan podkreśla, iż jego żołnierze wychodzą poza utarte schematy. – Opuszczamy poligony i place ćwiczeń. Podczas szkolenia wykorzystujemy tereny zurbanizowane, ucząc się prowadzenia działań i operowania systemami bezzałogowymi w realnych zabudowaniach – wyjaśnia.

Ćwiczenia w rejonie wsi Święty Wojciech trwały do późnych godzin nocnych. Po przejęciu ciężarówki żołnierze musieli odbić z rąk wroga silnie obsadzone przez jego obronę zabudowania gospodarcze po byłym PGR-ze. – Trzy lata temu, gdy organizowaliśmy podobne ćwiczenia i nie mieliśmy jeszcze bezzałogowców, piechota musiała podejść niemal pod same budynki – wspomina oficer. – W tej chwili zanim dojdzie do bezpośredniego kontaktu z wrogiem, jesteśmy w stanie przeprowadzić solidne rozpoznanie, będąc jeszcze w rejonie wyjściowym. To podejście znacznie zwiększa świadomość operacyjną i ogranicza straty w ludziach. Oczywiście, piechota będzie musiała taki obiekt „wyczyścić”, ale wcześniej zostanie wzmocniona dobrym rozpoznaniem i osłabi przeciwnika atakami z oddali – dodaje.

Pionierzy „dronizacji”

17 BZ to w tej chwili jedna z dwóch brygad zmechanizowanych, w których pilotażowo utworzono kompanie dronowe. Pododdział tego typu funkcjonuje także w 12 Brygadzie Zmechanizowanej w Szczecinie.

W ramach kompanii bezzałogowych systemów uzbrojenia w Międzyrzeczu działają cztery plutony. Pluton rozpoznawczo-uderzeniowy wykorzystuje drony do rażenia celów w bliższej odległości we współpracy z nacierającą piechotą. Jak wygląda taka operacja? – Najpierw wypuszczamy drona rozpoznawczego. Wykorzystujemy Autele 4T, które mają zaawansowane systemy obrazowania i poruszają się na wysokości do około 800 m. Następnie dzięki kamer wysokiej rozdzielczości i termowizji wykrywamy cel – opowiada podoficer, dowódca drużyny rozpoznawczo-uderzeniowej w kompanii BSU. – Dron ma system pozwalający zidentyfikować kształt danego obiektu i określić jego rodzaj. Dzięki temu wiemy, czy jest to na przykład człowiek, zwierzę, pojazd, budynek itp. Po potwierdzeniu celu do akcji ruszają drony FPV, albo zrzucające ładunek na przeciwnika, albo kamikadze – dodaje.

Niezwykle istotną rolę pełni też pluton rozpoznania obrazowego wyposażony w drony rozpoznawcze FlyEye w wersji 3.6, które z wysokości choćby 2000 m potrafią prowadzić rozpoznanie, pozostając niemal niezauważone. Kolejny pluton kompanii dronowej – uderzeniowy – jest wyposażony w amunicję krążącą Warmate. – Może razić przeciwnika na dystansie choćby do 40 km. Te zdolności będziemy prezentować już podczas certyfikacji naszej kompanii, która odbędzie się w listopadzie – tłumaczy dowódca kompanii z Międzyrzecza. Jej czwarty pluton to pododdział rozpoznawczy prowadzący działania na dystansie kilku kilometrów od linii wroga.

Kompania dronowa z Międzyrzecza w tej chwili jest na etapie nabywania pełnej zdolności bojowej. Ma ją osiągnąć jesienią, wtedy też przejdzie certyfikację, jak zapowiada dowódca.

Marcin Moneta
Idź do oryginalnego materiału