Bolesne zderzenie mitu z rzeczywistością
Dla ogromnej większości obywateli II Rzeczypospolitej przegranie wojny z Niemcami było szokiem. Po zwycięskiej wojnie z bolszewikami wydawało się, iż jesteśmy potęgą militarną, mającą takich sojuszników jak Anglia i Francja.
A do tego jest z nami
Marszałek Śmigły-Rydz, nasz drogi, dzielny Wódz,
Gdy każe, pójdziem z nim najeźdźców tłuc.
Nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic,
Bo z nami Śmigły, Śmigły, Śmigły-Rydz!
Te słowa to fragment piosenki kpt. Adama Kowalskiego, żołnierza i legionowego poety „Pieśń o Generale Edwardzie Śmigłym-Rydzu”. Powstała w 1936 r., niezwykle popularna w Wojsku Polskim, śpiewana także w wielu szkołach, w pełni oddaje kult Rydza i nastroje społeczne przed wojną.
Na wojnę 1939 r. zawsze będziemy patrzeć przez pryzmat postaci Edwarda Rydza-Śmigłego. W pełni charakteryzuje ona stan i poziom sanacyjnych elit oraz ich odpowiedzialność za II Rzeczypospolitą. Spór o rolę Rydza-Śmigłego w międzywojniu będzie się toczyć pewnie jeszcze długo, bo nie da się uciec od rozpatrywania jego odpowiedzialności za przebieg wojny i przyczyny klęski. Skupię się jednak na innych aspektach jego biografii, w której jest wiele zastanawiających pytań dlaczego…
Choćby takie: dlaczego to on został następcą Józefa Piłsudskiego? Najprościej byłoby odpowiedzieć, iż takie było wskazanie Ziuka. Nie tylko biografowie Rydza-Śmigłego przywołują opinię Piłsudskiego o generałach, w której zawarł słowa: „Pod względem mocy charakteru i woli stoi najwyżej pośród generałów polskich”. To ważna konstatacja, ale należy pamiętać, kiedy powstała. W 1922 r., po wojnie z bolszewikami i jawnym już konflikcie Piłsudskiego z gen. Tadeuszem Rozwadowskim, którego wkładu w to zwycięstwo nie da się pominąć. To opinia woskowego samouka, który nie ukończył żadnej szkoły wojskowej ani nie służył w regularnej armii jako zawodowy oficer. Piłsudski nie rozumiał i nie doceniał szkolnictwa wojskowego, nie pojmował, iż Rydzowi, absolwentowi rocznej szkoły oficerskiej, trudno było się równać fachową wiedzą z generałami Rozwadowskim czy Kutrzebą, absolwentami akademii wojskowych z prawdziwego zdarzenia, przy czym ten pierwszy ukończył uczelnię jako prymus.
Skoro w czasie zamachu majowego Rydz-Śmigły „nie zawiódł” Piłsudskiego i zawsze stał przy nim, było zrozumiałe, iż właśnie on miał zostać następcą marszałka. Rozmowa tych dwóch dzień przed śmiercią Piłsudskiego utwierdzała otoczenie w przekonaniu, iż tak ma być. I wolę marszałka należało uszanować. Przynajmniej tak uważał prezydent Ignacy Mościcki, też piastujący urząd z woli Piłsudskiego.
Buławizacja
10 listopada 1936 r. prezydent Mościcki mianował Rydza-Śmigłego generałem broni i jednocześnie marszałkiem Polski. Na dodatek odznaczył go Orderem Orła Białego. Buławę marszałkowską, poświęconą w kaplicy Zamku Królewskiego w Warszawie, Mościcki wręczył na dziedzińcu zamkowym.
Awans na marszałka spotkał się z bardzo negatywnymi ocenami, wręcz oburzeniem niemałej części obozu sanacyjnego, również dawnych legionistów. Trzykrotny premier płk Walery Sławek, choć był na uroczystości na Zamku Królewskim, mówił swoim współpracownikom, iż ten 10 listopada traktuje jako „najsmutniejszy dzień w swoim życiu”.
Na podwójną promocję Rydza-Śmigłego, nazywaną przez jego przeciwników „buławizacją”, niemały wpływ miało to, co dziś nazwalibyśmy lansowaniem czy promocją. Otoczenie Rydza prowadziło zakrojoną na szeroką skalę działalność marketingową, której celem było pokazanie, iż jest on naturalnym następcą Piłsudskiego i będzie kontynuatorem jego polityki. Stąd liczne plakaty, na których Rydz widniał na tle postaci Piłsudskiego.
Wraz z „buławizacją” na dobre zaczęło się tworzenie kultu nowego marszałka. Czynniki rządowe, wojskowe, cała machina państwowa, szkoły, różnego rodzaju organizacje i stowarzyszenia miały na celu uczynienie z Rydza wodza narodu. I czyniono to, nie szczędząc publicznych pieniędzy. Do najbardziej znaczących architektów politycznego wsparcia i promotorów Rydza trzeba zaliczyć premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego czy płk. Adama Koca, pierwszego szefa Obozu Zjednoczenia Narodowego. Ten drugi tak zaprojektował strukturę Ozonu, by scementować społeczeństwo wokół armii i osoby naczelnego wodza. sukcesor Koca, gen. Stanisław Skwarczyński, kontynuował linię bezkrytycznego podporządkowania obozu rządzącego autorytetowi nowego marszałka. Do gorących orędowników należał też ówczesny marszałek Senatu ppłk Bogusław Miedziński.
Do promocji Rydza wprzęgnięto prasę będącą pod wpływem rządu. Tu do swojej śmierci w 1936 r. główną rolę odgrywał Wojciech Stpiczyński. Do znanych osób lansujących Rydza trzeba zaliczyć obok wspomnianego Adama Kowalskiego Melchiora Wańkowicza. Ten wybitny reportażysta i pisarz, który wówczas pracował w rządowej instytucji, pisał teksty i broszury budujące mit silnej, zwartej i gotowej Polski pod dowództwem Rydza. Działania te wspomógł apologeta Rydza, literat Henryk Zbierzchowski, który spłodził rozpowszechnianą
Paweł Dybicz
[email protected]
Powiatowa Kleopatra
Kim była Marta Thomas-Zaleska? Jej postać charakteryzuje Śmigłego i jego środowisko, ale czy tylko jego?
Podczas I wojny światowej była kurierką w Kijowie w Polskiej Organizacji Wojskowej. Na Edwarda Rydza-Śmigłego miała ogromny wpływ psychologiczny, całkowicie dominując nad nim w życiu prywatnym. W kręgach sanacyjnych szeptano, iż u jej boku potężny marszałek stawał się uległy i bezwolny wobec kosztownych kaprysów partnerki. Uznawano go wręcz za pantoflarza. Marta Thomas-Zaleska nie była lubiana wśród sanacyjnego towarzystwa, które złośliwie nazywało ją „powiatową Kleopatrą”.
Pozycję Rydza wykorzystywała do zabezpieczenia własnej przyszłości finansowej. W 1938 r. za pieniądze pochodzące z funduszy polskiego wywiadu wojskowego kupiono dla niej luksusową willę w Monte Carlo. We wrześniu 1939 r., uciekając z kraju, wywiozła kilkanaście waliz pełnych cennych przedmiotów z domu marszałka. Wśród nich znalazły się nie tylko rodzinne pamiątki, ale też bezcenne dobra o statusie państwowym, m.in. szabla koronacyjna króla Augusta II Mocnego, którą później miała sprzedać (w książce „Kto odpowiada za klęskę wrześniową” są raporty informujące o kwotach wywożonych przez żonę Becka).
Marta Zaleska poniosła śmierć w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach. Jej poćwiartowane ciało znaleziono w lipcu 1951 r. w Monte Carlo. Wraz z jej śmiercią zginęły będące w jej posiadaniu dokumenty, w tym archiwalia wytworzone przez Rydza.
Post Odradza się kult Rydza-Śmigłego pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.















