Na tereny nadwiślańskie napływały z lasów janowskich i biłgorajskich silne oddziały partyzanckie. Dokoła wrzało jak w kotle. Niemal co noc turkotały furmanki wiozące partyzantów i ujadały psy, oznajmiając miejscowej ludności, iż we wsi są już leśni goście. Łuny rozświetlały niebo, wybuchy granatów i serie z broni maszynowej przerywały ciszę nocną. Pożary trawiły spichlerze, tartaki, młyny [...]