Oko na Rosję: Przegląd wydarzeń luty 2026

ine.org.pl 2 dni temu
Zdjęcie: Chińska polityka energetyczna (45)


Autorzy: Ksawery Stawiński, Kateryna Vasylyk

04.02 Rosjanie odcięci od internetu

Der Spiegel w połowie stycznia doniósł o coraz częstszym wykorzystywaniu przez armię rosyjską technologii Starlink. Stały dostęp do interentu satelitarnego, uzyskiwany dzięki amerykańskiej technologii, gwarantuje przewagę na polu walki. Pozwala na szybką wymianę informacji, która skraca czas podejmowania decyzji, a jednocześnie umożliwia pilotom dronów na operowanie swoimi maszynami w boju. Wszystko to bez konieczności tworzenia, utrzymywania i obrony fizycznej infrastruktury. Ponadto, Rosjanie zwiększyli użyteczność Starlinka umieszczając jego terminale na dronach co utrudnia zakłucanie pracy bezzałogowców. Wojska okupanta czerpią korzyści z technologii, którą ich kraj zdobył nie poprzez zakup, ale poprzez podbój, ewentualnie przemyt. Rosja nigdy nie podpisała ze SpaceX umowy zezwalającej na kożystanie z technologi firmy. Terminale, które znajdują się w jej posiadaniu zdobyła na froncie od Ukraińców albo za sprawą kontrabandy sprowadzanej z państw trzecich.

Biorąc pod uwagę fakt, iż większość terminali na Ukrainie opłacanych jest przez Polskę (30 tysięcy z 50 tysięcy) wydane przez Warszawę pieniądze pośrednio wspierają agresora wojny na Ukrainie. Na ten niekożystny stan rzeczy zareagował polski MSZ. Radosław Sikorski podjął temat publicznie, na platformie X, wywołując do odpowiedzi Elona Muska. Jeden z doradców Zełeńskiego – Mychajło Podolak – podjął temat i razem z prezesem Spacex rozwiązali problem nieautoryzowanego użytkowania Starlinków przez stronę rosyjską. Rosjanie gwałtownie zostali odcięci od internetu, a inicjatywa przeszła na stronę ukraińską, co w kolejnych dniach pozwoliło na odbicie 77 mil kwadratowych terytorium. od dzisiaj każdy terminal znajdujacy się w obszarze działań zbrojnych wpisywany jest na „czarną” oraz ,,białą” listę. Wpisanie na ta pierwszą blokuje działanie urządzenia, a wpisanie na drugą pozwala na jego dalsze funkcjonowanie. Listy są stale aktualizowanie w porozumieniu ze Spacex i Kijowem.

Sami Rosjanie zostali zmuszeni do poszukiwania ersatzów amerykańskiej techonologii. Jednostki wroga muszą od dzisiaj polegać na na liniach światłowodowych, mostach radiowych opartych na Wi-Fi, lub cyfrowych modemach radiowych, które są wolniejsze, mniej niezawodne oraz bardziej kłopotliwe w użytkowaniu z racji na konieczność utrzymania fizycznej infrastruktury. Oprócz tego, Rosjanie używają Barraż-1 (ros. Барраж-1) – balonu stratosferycznego zawieszonego na wysokości 20-30 kilometrów, z terminalem sieci 5G w technologi NTN.

Mimo, iż surogat nie dorównuje w pełni zdolnościom oferowanym przez Starlink stanowi dobre uzupełnienie braków po stronie wojsk rosyjskich. Nie mniej, ambicją Kremla jest stworzenie własnej konstelacji satelit, które stanowiłanby zamiennik dla technologii Spacex. Inwestycja w takie zdolności miałaby wynosić 5 miliardów dolarów. Za projekt ma być odpowiedzialna firma o nazwie Biuro 1440 (ros. Бюро 1440). Jej plan zakłada wysłanie na niską orbitę ziemską 292 satelity do roku 2030. Łącznie ma być ich aż 383. 91 z nich to satelity ,,zastępcze” zapewniające systemowi operacyjność w przypadku utraty kilku maszyn konstelacji. Docelowo system ma zapewnić dostęp do szybkiego internetu 97% ludności Rosji do 2030 roku, osiągając apogeum 99% w 2036.

Szef Biura 1440 – Bakanow, jest tym samym człowiekiem, który w 2002 roku przy zakrapianej kolacji zbył prośby Elona Muska o zakup radzieckich międzykontynentalnych rakiet balistycznych. Amerykanin spotkał się z Rosjaninem kiedy w jego głowie dopiero rodził się plan założenia SpaceX. Niedługo przyjdzie nam zobaczyć drugą turę starcia dwóch biznesmenów.

09.02 Jedno oko na Rosję, drugie na Kaukaz

J.D. Vance odwiedził Armenię gdzie spotkał się z prezydentem Nikolem Paszynianem. Spotkanie obydwu dyplomatów było bardzo owocne, ponieważ poskutkowało podpisaniem umowy o rozwoju armeńskiej energii nuklearnej przy wsparciu amerykańskiej technologi. Waszyngton wycenia skalę pierwszego etapu współpracy na pięc miliardów dolarów, które zostaną ukomplementowane przez kolejne cztery miliardy w formie dostaw surowca energetycznego oraz utrzymania nowej infrastruktury energetycznej. Umowa zostaje podpisana w kontekście relatywnie naglącego Armenie terminu – konieczności wygaszenia jej jedynej elektrowni nuklearnej o nazwie ,,Metsamor” w 2036 roku. Odpowiada ona za 40% produkcji energii elektrycznej kraju. Zbudowane w 1976 dwa reaktory (jeden już wyłączony z użytku) zastąpi nowa elektrownia na bazie technologii małych reaktorów jądrowych (SMR).

Ruch Waszyngtonu jest kolejnym krokiem w ekspansji swoich wpływów nie tylko w Armenii ale i na całym Południowym Kaukazie – rosyjskiej ,,bliskiej zagranicy”. Umowę nuklearną poprzedziła umowa pokojowa podpisana w sierpniu przez Erywań i Baku w Białym Domu. Usankcjonowany pokój poskutkował wznowieniem transportu ropy i produktów ropopochodnych z Azerbejdżanu do Armenii, a także ustanowił Amerykę gwarantem regionalnego pokoju (chociaż w podpisanym dokumencie USA nie zdecydowało się oficjalnie takiej roli przyjąć). Tym samym Waszyngton przejmuje tradycyjną rolę Moskwy w regionie – dawcy bezpieczeństwa (i energii) dla Armeniii. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Zacharowa zareagowała na ten ruch punktując słabości amerykańskiego planu, a także powołując się na historię ormiańsko-rosyjskiej współpracy co świadczy o skuteczności amerykańskiej polityki.

Paszynian zawiedziony nieudolną polityką Moskwy w regionie, która poskutkowała utratą na rzecz Azerów Górnego Karabahu, poszukuje nowego, wiarygodnego gwaranta bezpieczeństwa. Pierwszym krokiem na drodze odnalezienia nowego sojusznika było wyjście w 2024 roku z kontrolowanej przez Moskwę OUBZ. Kolejnymi krokami są duże zakupy w amerykańskiej zbrojeniówce oraz projekt TRIPP – wielki amerykański projekt infrastrukturalny w regionie. Ma on na celu stworzyć nowe sieci ekonomicznych połączeń między Armenią a Azerjbejdżanem, omijając jednocześnie Iran i Turcję a skontruowanym tak, iż wspomoże gospodarczą integrację regionu ze światem Zachodu. Jednocześnie wspólny biznes wrogich dotychczas państw ma je zniechęcać do prowadzenia dalszych wojen.

Papierkiem lakmusowym tej nowej kooperacji będą czerwcowe wybory w Armenii. Wybór Paszyniania będzie oznaczać dlasze odcinanie się Erywania od Rosji i normalizacji relacji z Turkami i Azerami, a także obranie kursu na Amerykanów.

10.02 Gołębie na joysticka

Moskiewska firma Neiry Group, posiadająca biura w Dubaju, zapowiada rewolucję technologii dronowej. Za sprawą autorskich rozwiązań startup pracuje nad ubezwłasnowolnieniem gołębi. dzięki elektrod wszczepionych w ptasi mózg rosyjscy naukowcy mają zawładnąć ruchami zwierzęcia. Operacja wbicia w gołębią główkę szpilek z urządzeniami przesyłającymi sygnały elektryczne ma być bezpieczna i gwarantować stuprocentową przeżywalność pacjentów. Oprócz elektod, każdy ptak-dron wyposażony jest w baterię ładowaną solarnie, przymocowaną do pleców na kształt plecaka. Na piersi z kolei zamontowana jest kamera. Ludzki operator dzięki sterownika wysyła za pośrednictwem elektrod sygnał zmuszający ptaka do poruszania się zgodnie z wolą pilota.

Neiry Group przekonuje, iż ich biodrony przewyższają drony klasyczne pod pewnymi względami. W przeciwieństwie do zwykłych dronów nie zwracają na siebie uwagi swoim wyglądem i nie wydają charakterystycznych dla śmigieł dzwięków. Dzięki temu nadają się one do dyskretnego monitorowania wszelkiego rodzaju obiektów. Oprócz tego, taki cyborg nie zużywa energii elektrycznej do poruszania się, a także może dłużej od drona pozostawać w locie. Przewyższa roboty również pod względem długości pokonywanych tras (według Neiry Group do 400km). Firma przekonuje, iż nadaje się on szczególnie dobrze do ,,trudno dostępnych miejsc”.

Moskiewski start up nie skupia się w swoich komunikatach na przekonywaniu o skuteczności robogołębi na teatrze wojennym, jednak technologia opisywana przez firmę jest klasyczną technologią podwójnego zastosowania. Należy spodziewać się wykożystania omawianego wynalazku na wojnie. Tym bardziej, iż jednym z głównych inwestorów Niery Group są podmioty kontrolowane przez Kreml. Z zapowiedzi firmy wynika, iż inne gatunki awifauny – kruki, mewy, albatrosy, również nie mogą czuć się bezpiecznie.


12.02 Ropopochodna polityka Wenezueli

Jedną z głównych motywacji ataku Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę był prospekt przejęcia zasobów ropy państwa południowej ameryki przez spółki z USA. Po obaleniu Maduro, w czasie interreguum jakie jego zniknięcie wywołało w kraju, rolę tymczasowego przywódcy państwa przejeła Delcy Rodriguez. Zdecydowała się ona na zakończenie trwającego od 1976 roku monopolu państwa w sektorze energetycznym podpisując ustawę umożliwiającą prywatnym spółkom na inwestycje w kraju. Sam Donald Trump nakłania amerykańskie firmy energetyczne do dokonania inwestycji w Wenezueli opiewających na 100 miliardów dolarów, które mają odbudować zaniedbaną infrastruktuję kraju. Zapaść zdolności produkcyjnych pokazuje ilość wydobytych przez Caracas ilości baryłek ropy dziennie – 1,2 miliona. Podczas gdy jeszcze 25 lat temu było to 3 miliony baryłek ropy dziennie.

Otwarcie się państwa Ameryki łacińskiej na inwestycje przyczyniło się do adekwatnej reakcji ze strony rządu w Waszyngtonie. Dotychczas niezgodna z prawem kooperacja z Wenezuelskim monopolistą dominującym sektor energetyczny – PDVSA, była surowo sankcjonowana przez amerykańskie prawo. Zakaz współpracy dotyczył firm krajowych jak i zagranicznych, które mogły spodziewać się ekonomicznego nacisku ze strony USA w przypadku podjęcia współpracy z Wenezuelą w ww. zakresie. Obawa przed sankcjami wtórnymi skutecznie zniechęcała zagranicznych inwestorów do współpracy z Caracas.

Amerykanie po decyzji Delcy Rodriguez zmienili ten stan rzeczy. od dzisiaj podmioty chcące inwestować w sektor energetyczny Wenezueli mogą to robić po otrzymaniu odpowiedniej zgody wydawanej przez Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC). Pozwolenie na rozpoczęcie inwestycji uzyskały już największe światowe firmy naftowe – BP, Chevron, Eni, Repsol and Shell. Pomimo, iż OFAC jest podmiotem amerykańskim to europejskie firmy również musiały uzyskać jego zgodę na współpracę z Wenezuelą. Dzieje się tak dlatego, iż podmioty, które nie uzyskały zgody od OFAC moga podlegać sankcjom wtórnym, z których najbardziej dotkliwym w tym kontekście jest odcięcie od systemu petrodolara.

Nowe prawo stanowi, iż licencje wydawane przez OFAC firmom chcącym zainwestować w Wenezuelę nie mogą być wydawane podmiotom z Chin, Iranu, Korei Północnej oraz co najważniejsze – Rosji. Jednocześnie, podmioty chcące współpracować z firmami z ww. państw (lub tymi, w których mają one znaczące udziały) w zakresie przemysłu naftowego Wenezueli nie mogą otrzymać zgody OFEC na takie przedsięwzięcie. Oznacza to ograniczoną możliwość uczestniczenia w rozwoju tego lukratywnego rynku przez państwa wymienione w amerykańskich dokumentach. Waszyngton de facto sam ustala kto zyska na tym nowym wenezuelskim otwarciu.

Stanowi to dla Moskwy ogromną stratę, ponieważ ograniczona dotychczas obecność firm zachodnich czyniła z Rosji ważnego kontrahenta Caracas. kooperacja obydwu państw sięga czasów Chavesa i obejmuje sektory energetyczny, finansowy i wojskowy. Na inwestycje w Wenezueli Moskwa wydała 17 miliardów dolarów w latach 2006-2017. Część z nich to pożyczki, które spłacane były przez Caracas w barterze – dostawami ropy. Polityka amerykańska spotkała się z rekacją Kremla, który ustami swoich reprezentantów (w tym przypadku Ławrowa) mówi: ,,nasze firmy są dosyć otwarcie wypychane z [Wenezueli]”.

Amerykanie z jednej strony dywersyfikują rynek kontrahentów chcących wspomóc Caracas w odnowieniu jego przemysłu naftowego, co skutkuje zmniejszeniem się roli Rosji w Wenezueli ze względu na większa konkurencję. Z drugiej, wykluczają ją kompletnie z nowego wielkiego otwarcia globalnego wyścigu o zasoby energetyczne najbardziej zasobnego w ropę państwa na świecie.

17.02 Negocjacje pokojowe Ukrainy, Rosji i USA w Genewie

W dniach 17 i 18 lutego w Genewie odbyła się kolejna runda negocjacji pokojowych między Rosją a Ukrainą, z udziałem Stanów Zjednoczonych jako mediatora. Mimo iż było to już trzecie spotkanie w ramach tego formatu, strony konfliktu wciąż nie doszły do porozumienia. Zarówno szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, jak i szef delegacji rosyjskiej Władimir Miedinski w swoich późniejszych komentarzach scharakteryzowali spotkanie jako trudne, natomiast specjalny wysłannik prezydenta USA ds. misji pokojowych Steve Witkoff po pierwszym dniu rozmów napisał na platformie X: „Sukces prezydenta Trumpa w zjednoczeniu obu stron tej wojny przyniósł znaczący postęp i jesteśmy dumni, iż możemy pracować pod jego przywództwem, aby położyć kres zabijaniu w tym strasznym konflikcie”.

Niedawne negocjacje Ukraina-Rosja-USA w genewskim hotelu InterContinental miały szerszy zakres tematyczny niż 2 poprzednie rundy w Abu Zabi, skupiające się na kwestiach bezpieczeństwa. Jak wyjaśnił szef ukraińskiej delegacji Rustem Umierow, rokowania przebiegały na dwóch płaszczyznach: wojskowej i politycznej. W ramach tej pierwszej wojskowi trzech państw omawiali przede wszystkim opcje monitorowania zawieszenia broni, gdzie prawie wszyscy się zgodzili na udział strony amerykańskiej w przyszłej misji monitoringowej. jeżeli rozmowy na „techniczne” tematy militarne można uznać za konstruktywne i postępujące, to dyskusje polityczne już pierwszego dnia znalazły się w impasie ze względu na pozycję Władimira Miedinskiego. Doradca Putina, który na co dzień jest kluczowym ideologiem Kremla w zakresie polityki historycznej, podczas negocjacji odgrywa rolę nośnika linii politycznej prezydenta Federacji Rosyjskiej i za każdym razem wysuwa maksymalistyczne roszczenia, utrudniające dojście do konsensusu.

W trakcie trzeciej rundy rozmów pokojowych przedstawiciele Rosji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych dyskutowali o powstaniu i kształcie potencjalnej strefy zdemilitaryzowanej, która nie będzie kontrolowana przez żadną ze stron konfliktu. Dodatkowo w celu ułatwienia osiągnięcia porozumienia w tej kwestii zaproponowano utworzenie strefy wolnego handlu na tym terenie. Pojawił się także pomysł powołania administracji cywilnej, która zarządzałaby tym terytorium i w skład której wchodziliby zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie. Równorzędnie z próbami wypracowania kompromisu strona rosyjska żąda wycofania ukraińskich wojsk z nieokupowanych części obwodu donieckiego i ługańskiego. Administracja Donalda Trumpa, usprawiedliwiając się chęcią jak najszybszego zakończenia wojny, również wywiera presję na stronę ukraińską, aby ta zgodziła się na przekazanie Donbasu Rosji – dopiero wtedy Ukraina otrzyma gwarancje bezpieczeństwa od Stanów Zjednoczonych. Prezydent Wołodymyr Zełeński w wywiadzie dla portalu Axios następująco skomentował wizję oddania ukraińskich ziem: „Emocjonalnie ludzie nigdy tego nie wybaczą. Nigdy. Nie wybaczą mi, nie wybaczą [Stanom Zjednoczonym]” – i dodał, iż jakikolwiek traktat pokojowy wymagałby zatwierdzenia w referendum ogólnokrajowym.

W agendzie trójstronnych rozmów pojawił się również temat statusu Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej (ZAE), która od marca 2022 roku znajduje się pod rosyjską okupacją. Ta największa elektrownia atomowa w Europie przed wojną wytwarzała około 20% energii elektrycznej na Ukrainie, w tej chwili natomiast, ze względu na stacjonowanie rosyjskich wojsk na terenie obiektu i zagrożenie wojenne, 6 reaktorów ZAE są wyłączone. Podczas negocjacji strona amerykańska zaproponowała rozwiązanie, w którym Stany Zjednoczone miałyby kontrolować elektrownię i zarządzać produkowaną tam energią, redystrybuując ją do Rosji i Ukrainy. Kijów odrzucił tę ideę jako legitymizację rosyjskiej okupacji. Także w dyskusji wspomniano o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich na Ukrainie, wokół których Kreml od dłuższego czasu buduje narrację mającą na celu odsunięcie Zełeńskiego od władzy. Oprócz tego, ukraińska delegacja miała za zadanie poruszyć kwestie wymiany jeńców wojennych i uwolnienia ludności cywilnej oraz zainicjować przygotowania do spotkania prezydenta Ukrainy z prezydentem Federacji Rosyjskiej w formule tęte-à-tęte.

Po powrocie dyplomatów do kraju Wołodymyr Zełeński ocenił wyniki negocjacji jako niewystarczające, wskazując jednocześnie, iż Rosjanie przeciągają proces, który mógłby już być na etapie finałowym. Równocześnie na rosyjskiej scenie politycznej coraz częściej pojawiają się głosy postulujące ultimatum i zerwanie negocjacji z Ukrainą, jeżeli prezydent Zełeński nie zgodzi się na ustępstwa terytorialne. Także bardziej zauważalne staje się oportunistyczne podejście administracji Trumpa, która regularnie wykorzystuje trudną sytuację państwa ukraińskiego do maksymalizacji własnych korzyści. Warto zauważyć, iż przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch byli obecni w Genewie na czas trzeciej rundy rokowań pokojowych i w kuluarach przeprowadzili własne negocjacje ze stroną ukraińską. Sygnalizuje to silną chęć Europy do aktywnego uczestnictwa w procesie dyplomatycznym, w tej chwili koordynowanym przez Stany Zjednoczone, a także utrzymanie wsparcia dla Ukrainy.

17.02 FSB uprawniona do blokowania łączności i dostępu do internetu

We wtorek 17 lutego Duma Państwowa Federacji Rosyjskiej przyjęła poprawki do ustawy „O łączności”, które umożliwiają Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) wyłączenie łączności na terenie całej Rosji. Zgodnie z nimi FSB może żądać od operatorów komórkowych blokady wszystkich usług, przy czym decyzja o czasie, miejscu i zakresie jej wprowadzenia należy wyłącznie do prezydenta Federacji Rosyjskiej. Poprawiony w ten sposób projekt ustawy bezdyskusyjnie przyjęło od razu w drugim i trzecim czytaniu 393 deputowanych – zajęło im to około 2 minut. W piątek 20 lutego ustawa została podpisana przez Władimira Putina i tym samym weszła w życie, domykając rozpoczęty w styczniu proces legislacyjny.

Obowiązek wykonywania przez operatorów łączności poleceń organów państwowych został zapisany w rosyjskim prawie telekomunikacyjnym jeszcze w 2003 roku pod pretekstem walki z terroryzmem. Na stałe wprowadziło to praktykę wyłączania internetu w Rosji na rozkaz Federalnej Służby Bezpieczeństwa, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych i Federalnej Służby ds. Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej (Roskomnadzor). W miarę centralizacji władzy i umacniania się autorytaryzmu nasilały się różnego rodzaju blokady komunikacji cyfrowej – np. w 2019 roku, podczas wyborów do Dumy Miejskiej w Moskwie, władze wyłączyły internet mobilny w reakcji na protesty, które wybuchły po tym, jak komisje wyborcze odmówiły rejestracji wielu niezależnym kandydatom opozycyjnym. W tym samym roku uchwalono ustawę o „suwerennym Internecie”, która pozwala na scentralizowane zarządzanie publiczną siecią komunikacyjną w Rosji „w przypadku zagrożeń dla stabilności lub bezpieczeństwa” oraz postuluje opracowanie narzędzi umożliwiających autonomizację rosyjskiego środowiska cyfrowego, czyli uniezależnienie Runetu od globalnej sieci internetowej. Dokument ten stanowi fundament pełnej kontroli państwa nad systemem komunikacji w Rosji.

Wojna rosyjsko-ukraińska przyczyniła się do wzrostu państwowej kontroli nad siecią, a przerwy w dostępie do internetu na terytorium Federacji Rosyjskiej stały się zjawiskiem codziennym. Pierwsze masowe blokady odnotowano 7 maja 2025 roku, w okresie przygotowań do obchodów Dnia Zwycięstwa w Moskwie – wówczas sieci komórkowe wszystkich operatorów telekomunikacyjnych zostały odcięte od łączności na kilka godzin. Już w lipcu 2025 roku liczba przerw w dostępie do sieci osiągnęła rekordowe 2029 przypadków na terytorium całej Rosji, przewyższając tym samym łączną liczbę blokad internetu na świecie w 2024 roku (296 przypadków w 54 krajach). Rosyjskie władze przedstawiają te działania jako „środki bezpieczeństwa mające na celu ochronę przed atakami bezzałogowych statków powietrznych (BSP)”. Stanislaw Zawalnyj, kierownik Departamentu Informatyzacji i Łączności Kraju Krasnodarskiego twierdzi: „Za pomocą szybkiego mobilnego internetu wróg może kontrolować BPS w celu przeprowadzenia ataków terrorystycznych”. Z oświadczeniem tym polemizuje wypowiedź Michaiła Klimariowa dla wydania Deutsche Welle, który wyjaśnia, iż łączność mobilna nie jest wszechobecna i stanowi jedynie technologię pomocniczą do korygowania toru lotu, dlatego też współczesne drony korzystają z kombinacji różnych systemów naprowadzania. „Drony zatem kontynuują lot po zadanej trajektorii choćby bez internetu” – podkreśla szef Wspólnoty Ochrony Internetu. Warto również zaznaczyć, iż ograniczenia dostępu do sieci często dotyczą regionów, gdzie ukraińskie BPS nigdy się nie pojawiały. Dodatkowo mimo deklarowanego tymczasowego charakteru blokad, w rzeczywistości w niektórych miejscach internet znika na wiele miesięcy.

Wykorzystując kontekst ukraińskich ataków rosyjski rząd przygotował nowelizację wspomnianej wcześniej ustawy „O łączności” i przedłożył ją parlamentowi jeszcze w listopadzie 2025 roku. Pierwsza wersja poprawek motywowana była „przeciwdziałaniem terroryzmowi” i zakładała, iż usługi komunikacyjne będą wstrzymywane na podstawie „wniosku” FSB w przypadkach „ustalonych aktami prawnymi prezydenta i rządu, w celu ochrony obywateli i państwa przed pojawiającymi się zagrożeniami dla bezpieczeństwa”. Jednak w następnej i już przegłosowanej wersji poprawek „wniosek” zmieniono na „żądanie”, a uprawnienia do ustanawiania ograniczeń pozostawiono wyłącznie prezydentowi. Zniknęła także wzmianka o „zagrożeniach dla bezpieczeństwa”, co oznacza, iż powody do blokad łączności będą nielimitowane. W ten sposób zaktualizowana ustawa dodatkowo poszerza kompetencje FSB oraz przyczynia się do rozbudowy „systemu zarządzanej łączności”, stanowiącego rosyjski wariant totalitaryzmu cyfrowego.

Drugą istotną zmianą w ustawie jest zwolnienie operatorów telekomunikacyjnych z odpowiedzialności za zawieszenie dostępu na żądanie FSB, choćby jeżeli ich działania naruszają umowę z klientem. Oznacza to, iż konsumenci nie będą mogli domagać się odszkodowania za niewykonane usługi. Wbrew pozorom na takim rozwiązaniu ucierpią obie grupy, ponieważ notoryczne blokady łączności mogą sprowokować użytkowników do rezygnacji z usług operatorów – uderza to w rosyjską gospodarkę cyfrową. Nieprecyzyjny zapis w dokumencie pozwala władzom na zablokowanie każdego rodzaju łączności: dostępu do internetu (przewodowego, mobilnego i satelitarnego), łączności komórkowej (w tym rozmowy telefoniczne i wiadomości tekstowe), linii telefonicznych, poczty elektronicznej etc. Również przerwy w dostępie do sieci zakłócają wiele aspektów codziennego życia, m.in. uniemożliwiają zamówienie taksówki, paraliżują usługi kurierskie, ograniczają dostęp do bankowości oraz powodują straty finansowe dla przedsiębiorstw. Najnowsze działania władz rosyjskich w sferze komunikacji cyfrowej są wyraźnym przejawem pogłębiającej się kontroli nad społeczeństwem, a także postępującej centralizacji władzy, sterowania obiegiem informacji i systemowej indoktrynacji, wszechobecnej inwigilacji, legalizacji narzędzi opresyjnych, polityzacji życia prywatnego, kryminalizacji narracji niezgodnych z oficjalna doktryną – zjawiska te są charakterystyczne dla państw totalitarnych.

20.02 Moskiewskie Muzeum Gułagu zostanie przekształcone w Muzeum Pamięci

W piątek 20 lutego na stronie internetowej merostwa Moskwy pojawiła się informacja o likwidacji Muzeum Historii Gułagu. Na jego miejscu powstanie pierwsze narodowe Muzeum Pamięci, które będzie poświęcone ofiarom „ludobójstwa narodu sowieckiego”. Nowa wystawa obejmie „wszystkie etapy nazistowskich zbrodni wojennych z okresu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, a zwiedzający będą mieli okazję dowiedzieć się „o przejawach nazizmu, testach broni biologicznej przeprowadzanych przez Japończyków na obywatelach radzieckich, misji wyzwoleńczej Armii Czerwonej i procesach zbrodniarzy nazistowskich”. Muzeum Gułagu było jedną z ostatnich badających i upamiętniających zbrodnie sowieckiej władzy instytucji w Rosji.

Podstawę ekspozycji nowego Muzeum Pamięci będą stanowić przede wszystkim materiały archiwalne projektu „Bez terminu przedawnienia”, który ma na celu zachowanie pamięci historycznej o zbrodniach wojennych Trzeciej Rzeszy. W ramach tego przedsięwzięcia m.in. już przeprowadzano lekcje na temat „ludobójstwa narodu sowieckiego” w rosyjskich szkołach. Sam termin „ludobójstwo narodu sowieckiego” nie istniał w czasach radzieckich i został wymyślony w 2020 roku przez Alieksandra Bastrykina, szefa Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, w odpowiedzi na oskarżenia Rady Europy, iż ZSRR, współdziałając z nazistowskimi Niemcami, rozpętał II wojnę światową. Rosyjska kampania na rzecz utrwalania pamięci historycznej o tzw. Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej osiągnęła punkt kulminacyjny w 2025 roku, kiedy Władimir Putin podpisał ustawę o „Utrwaleniu pamięci ofiar ludobójstwa narodu radzieckiego”. Martyrologia, heroizacja i idealizacja epoki sowieckiej stanowią fundament współczesnej polityki historycznej Rosji, a stworzenie własnej narracji o ludobójstwie pozwoliło Rosjanom przedstawiać siebie jako ofiary, a nie oprawców.

Dyrektorką Muzeum Pamięci została Natalia Kałasznikowa, która od kwietnia 2025 roku kieruje Muzeum „Twierdza Smoleńska”. Przed karierą w kulturze nadzorowała ona m.in. powstawanie spółki akcyjnej „Krymenergo” po aneksji Krymu w 2014 roku. Co więcej, Kałasznikowa jest „weteranem działań wojennych” oraz otrzymała medale „Uczestnikowi Specjalnej Operacji Wojskowej” i „Za wkład we wzmocnienie obronności Federacji Rosyjskiej”. Dyrektorka muzeum organizuje regularne spotkania z uczestnikami wojny rosyjsko-ukraińskiej i wydarzenia patriotyczne w „Twierdzy Smoleńskiej”, a także współpracuje z lokalnym oddziałem Fundacji Obrońców Ojczyzny, założonej przez Annę Ciwiljową, wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej i siostrzenicę Putina. Za jedno z głównych zadań nowego Muzeum Pamięci Kałasznikowa uważa „kształtowanie u młodego pokolenia zdecydowanego odrzucenia nazizmu w jakiejkolwiek jego postaci”. Jednocześnie jej starszy syn Dmitrij Kałasznikow opuścił Rosję na tydzień przed wybuchem wojny w 2024 roku i do tej pory nie wrócił.

Muzeum Historii Gułagu zostało założone w 2001 roku i do niedawna pozostawało jedynym dużym ośrodkiem, który przez cały czas zajmował się ofiarami represji stalinowskich i nie odczuwał presji ze strony władz. W listopadzie 2024 roku muzeum zawiesiło swoją działalność, według oficjalnej wersji z powodu „naruszeń przepisów przeciwpożarowych”. Kilka miesięcy później moskiewski Departament Kultury ogłosił, iż odwołuje Romana Romanowa ze stanowiska dyrektora Muzeum Historii Gułagu, które zajmował on od 2012 roku. Bezpośrednią przyczyną jego zwolnienia była odmowa przez Romanowa ocenzurowania fragmentu poświęconego represjom w ZSRR na wystawie „Historia Moskwy”, czego domagały się władze. Po ogłoszeniu przekształcenia placówki w Muzeum Pamięci tysiące eksponatów z Muzeum Gułagu, w tym rzeczy osobiste byłych więźniów, zostaną zdeponowane w archiwach. Zamknięciu ulegnie również centrum dokumentacji, które pomagało ludziom odnajdywać informacje o represjonowanych krewnych i bliskich. Mimo formalnego zawieszenia działalności muzeum jego pracownicy do ostatniej chwili kontynuowali swoją pracę: organizowali wyprawy badawcze, nagrywali wywiady z osobami represjonowanymi i przygotowywali do publikacji książki o historii Gułagu.

Merstwo Moskwy zapowiada otwarcie Muzeum Pamięci w 2026 roku, chociaż zdaniem Kałasznikowej pozostało za wcześnie na szybki start. „Najpierw trzeba sprawdzić, jak wygląda tam sytuacja z bezpieczeństwem przeciwpożarowym — pamiętacie Państwo o tych problemach” — dodała nowa dyrektorka. Rosyjskie władze zamierzają wykorzystywać nowe muzeum jako platformę do indoktrynacji młodzieży, określając proces ten mianem „oświecenia historycznego”. Poprzez wprowadzenie edukacji patriotycznej Kreml dąży do wychowania nowego pokolenia wiernych żołnierzy. Polityka pamięci za rządów Putina jest nastawiona na rehabilitację sowieckiego dziedzictwa, przy jednoczesnym wymazywaniu przestępstw popełnionych przez bolszewików. Postać Józefa Stalina ilustruje tę tendencję: oprócz jego gloryfikacji jako pogromcy nazistów i „ojca narodu”, władze marginalizują pamięć o jego masowych zbrodniach. Kult Wielkiej Wojny Ojczyźnianej pełni dla współczesnej Rosji rolę mitu założycielskiego i jest historią o potędze, którą Putin wykorzystuje jako antidotum na szarą nędzę przeciętnego obywatela. „Obsesja” rosyjskich władz na punkcie nazizmu służy do kreowania ciągłego podziału „my–oni”, zastraszania własnych obywateli i utrzymania władzy w modelu „oblężonej twierdzy”.

Idź do oryginalnego materiału