Frustracja wobec Waszyngtonu jest zrozumiała, ale zastępowanie zależności od USA zależnością od Chin byłoby gorszym błędem. Chiny mogą być partnerem handlowym. Nie powinny stać się partnerem strategicznym – pisze Bryana Brulotte’a w tekście Canada Shouldn’t Replace America With China w Epoch Times, 25 sierpnia 2026
Brulotte – przewodniczący firmy private equity Sterling-Trust w Ottawie, z doświadczeniem wojskowym i cywilnym, od czerwca 2026 wiceprzewodniczący NATO Association of Canada – pisze to w momencie, gdy relacje kanadyjsko-amerykańskie są napięte. W Ottawie wraca stara pokusa: skoro Waszyngton nie jest już wiarygodnym partnerem gospodarczym, może trzeba mocniej skręcić w stronę Pekinu.
Autor od razu oddziela dwie rzeczy, które w debacie publicznej często się mieszają: dywersyfikacja handlu – słuszna i potrzebna, przestawienie sojuszu strategicznego – niebezpieczna.
Kanada nie ucieknie od zależności od Waszyngtonu, budując jeszcze bardziej ryzykowną zależność od Pekinu.
Dane za 2025 rok pokazują, jak bardzo asymetryczna jest sytuacja: ok. 72% kanadyjskiego eksportu towarowego idzie do USA, a tylko ok. 4,4% do Chin. Dwustronna wymiana towarowa z Chinami to jednak ok. 125 mld dolarów – relacja ważna, którą warto rozwijać tam, gdzie służy interesom Kanady. Chiny to więc nie „zastępca USA”, tylko drugi, znacznie mniejszy partner handlowy. Różnica nie jest tylko ilościowa. Jest jakościowa.
Stany Zjednoczone to nie tylko największy klient. To: sąsiad z najdłuższą granicą lądową na świecie, główny sojusznik wojskowy, partner w NORAD, sojusznik w NATO, kraj, z którym Kanada ma od pokoleń zrośnięte gospodarki, infrastrukturę i bezpieczeństwo kontynentalne.
Drogi, koleje, rurociągi, sieci energetyczne i łańcuchy dostaw łączą obie gospodarki głębiej niż z jakimkolwiek innym państwem. Żaden spór polityczny – choćby ostry konflikt handlowy – nie zmienia geografii ani faktu, iż bezpieczeństwo i dobrobyt Kanady są nierozerwalnie związane z Ameryką Północną.
Chiny zajmują zupełnie inną pozycję: państwo autorytarne, konkurent militarny USA, coraz bardziej asertywna potęga Pacyfiku. Bliskie relacje Pekinu z Rosją, Iranem i Koreą Północną stawiają je po stronie państw, których interesy często stoją w sprzeczności z interesami Kanady i jej głównych sojuszników.
Kanada – pisze Brulotte – ma już własne doświadczenie: Pekin potrafi używać handlu, inwestycji i dostępu do rynku jako narzędzi presji politycznej, gdy relacje dyplomatyczne się psują. Dlatego „pogorszenie stosunków z Waszyngtonem” nie czyni Pekinu naturalną alternatywą.
Szczególnie wyraźnie widać to przy minerałach krytycznych. Kanada ma ogromne złoża surowców potrzebnych do zaawansowanej produkcji, obronności, baterii i nowych technologii. Ich rozwój powinien być priorytetem narodowym. Oddanie strategicznej kontroli chińskim spółkom powiązanym z państwem oznaczałoby tylko wymianę jednej podatności na drugą.
Ten sam test Brulotte stosuje do: telekomunikacji, sztucznej inteligencji, zaawansowanych obliczeń, portów, infrastruktury energetycznej, technologii związanych z obronnością.
Inwestycje i handel międzynarodowy – tak. Tam, gdzie w grę wchodzą aktywa strategiczne, pierwszeństwo ma bezpieczeństwo narodowe. Dywersyfikacja ma zwiększać suwerenność, a nie ją ograniczać.
Chiny odpowiadają za ok. jedną trzecią światowej produkcji przemysłowej. To ogromne możliwości komercyjne – i równie duże ryzyko łańcuchów dostaw. Recepta autora jest prosta: sprzedawać Chinom pszenicę, canolę, potaż, energię i inne towary tam, gdzie to się opłaca, ostrożnie podchodzić do zależności od chińskiej technologii, infrastruktury i strategicznych łańcuchów dostaw.
Właściwa odpowiedź na amerykańską wojnę handlową to nie wybór między dwoma mocarstwami, tylko budowa większej liczby opcji.
Konkretnie: rozszerzać handel z Europą, Japonią, Koreą Południową, Australią, Indiami i Azją Południowo-Wschodnią, realnie poprawić zdolność Kanady do docierania na rynki światowe: więcej rurociągów, terminali LNG, portów, kopalń i infrastruktury transportowej.
Dekady politycznej retoryki o dywersyfikacji – zdaniem Brulotte’a – nie dały eksporterom prawdziwych alternatyw. Teraz mają je dać inwestycje w infrastrukturę. Jednocześnie autor nie usprawiedliwia Waszyngtonu. USA mogą prowadzić politykę szkodliwą dla Kanady i Kanada powinna się bronić. Ale Stany pozostają demokracją, sąsiadem, sojusznikiem wojskowym i niezbędnym partnerem w obronie Ameryki Północnej.
Ostatnie zdanie artykułu zbiera całość:
Kanada powinna handlować z Chinami, ale nigdy nie powinna wymieniać Ameryki na Chiny.
Canada wants a trade war with Trump?
Here’s the actual math Ottawa can’t ignore:
The U.S. buys roughly $404 BILLION in Canadian goods.
That makes America a market roughly 16X the size of China for Canadian exports — and about 2.3X the REST OF THE WORLD COMBINED!!
Canada… pic.twitter.com/z9St6Jv262
— Trish Regan (@trish_regan) August 26, 2026











